Reklama

Droga donikąd

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
19/10/2005 08:56

Ze Sławomirem Szadkowskim, szefem Oddziału Polskiego Towarzystwa Zapobiegania Narkomanii w Sochaczewie rozmawia Jolanta Śmielak – Sosnowska.
- Kiedy rozmawialiśmy na początku wakacji, próbowaliśmy uczulić młodych ludzi i ich rodziców na niebezpieczeństwa, jakie wiążą się z okresem letnich wyjazdów. Jest to czas, w którym łatwiej o kontakty z narkotykami. Czy do punktu konsultacyjnego, który prowadzisz, docierają sygnały o letnich inicjacjach narkotykowych?
- To jest zjawisko sezonowe i niestety powtarzalne. Co roku, po każdych wakacjach kolejne roczniki młodych ludzi stykają się z tym problemem. Jesienią, kiedy rodzice zauważają jakieś zmiany, niebezpieczne symptomy, zaczynają się telefony, wizyty w punkcie i rozpaczliwe poszukiwanie pomocy.
Muszę jednak powiedzieć, że w Sochaczewie rodzice zaczynają się budzić. Obserwuję takie zjawisko, jakiego to tej pory nie było, a mianowicie poszukiwanie informacji. Przychodzą do mnie ludzie, którzy nie mają jeszcze problemów z własnymi dziećmi, ale chcą wiedzieć, chcą być przygotowani. I dostają ode mnie materiały, które przecież w tym celu zakupuję ze środków publicznych. Przy okazji pytają o różne sprawy, o to, na co muszą być przygotowani, bo oni wolą „dmuchać na zimne”. To jest bardzo optymistyczny sygnał i mam nadzieję odpowiedź na naszą medialną działalność.
- Wiele osób pamięta na pewno wiosenną burzliwą debatę publiczną nad nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Chodziło wtedy głównie o zapis dotyczący legalizacji posiadania niewielkiej ilości narkotyku na własny użytek. W sierpniu ustawa zaczęła obowiązywać, ale ten zapis odrzucono.
- Na szczęście. Myślę, że dużą rolę odegrało tu stanowisko całego środowiska zajmującego się przeciwdziałaniem narkomanii. Udało się przekonać decydentów, że jest to złe rozwiązanie. Ono już kiedyś funkcjonowało i doprowadziło do pandemii, do wzrostu o 15-20 proc. osób nadużywających narkotyków. W takiej sytuacji możliwość ścigania, czy nakłaniania ludzi do rzucenia nałogu jest praktycznie żadna. Jest do droga donikąd.
- Jaki wg ustawy mamy więc stan na dziś?
- Nie wolno narkotyków posiadać, nie wolno odstępować i sprzedawać. Wszystkie te czynności są przestępstwem. Zapis, o którym mówiliśmy wcześniej, byłby niebezpieczny o tyle, że wg statystyk coraz więcej osób dorosłych tkwi w narkotykach. Zauważam to również w naszym punkcie konsultacyjnym. O ile jeszcze kilka lat temu naszymi klientami byli głównie młodzi ludzie do 19 roku życia, o tyle dziś są to osoby o wiele starsze – dwudziestokilkulatkowie, a nawet ludzie po trzydziestce. Problem zaczyna się, kiedy stoją przed faktem utraty pracy, zarwanych studiów, kłopotów zdrowotnych. Wcześniej, „branie” uważali za rzecz normalną, dopiero kiedy zagraża to ich egzystencji, próbują szukać pomocy. Myślę, że gdyby posiadanie narkotyku dla siebie było dozwolone, więcej takich osób kusiłoby się o eksperymenty.
- Dobrze, że niektórzy próbują się otrząsnąć, bo pewnie spora grupa cały czas brnie na dno.
- Na tym polega problem narkomanów, że oni, tkwiąc w nałogu po uszy, nie widzą problemu. Dlatego chciałbym tu zaapelować do ludzi, wśród których żyją tacy beztroscy narkomani. Nie ma znaczenia, czy są to ludzie, którzy mają 15,18 czy 28 lat. Również tym dorosłym trzeba wytykać ich nałóg, trzeba im stwarzać dyskomfort fizyczny i psychiczny. Czasem słyszymy, jak rodzina mówi: „on jest dorosły, to jest jego problem, wie co robi”. Tu jest wręcz niezbędny krytycyzm. Nie wolno być obojętnym, bo to godzi w całą rodzinę. Czasami, widząc na ulicy zbłąkanego czy poranionego psa, potrafimy więcej zdziałać niż wobec bliskiej osoby uwikłanej w nałóg narkotykowy czy alkoholowy. Nawet wobec obcych ludzi – dzieci sąsiadów, kolegów ze szkoły czy z pracy nie możemy pozostawać obojętni. To tak, jak byśmy dawali przyzwolenie na tego typu zachowania.
- Porozmawiajmy jeszcze o szkołach, bo przecież tam problem narkotyków jest mocno zakorzeniony. Czy w szkołach coś się zmienia?
- Chyba tak. Przede wszystkim, po okresie udawania, że „w mojej szkole nie ma narkotyków”, przyszedł czas na przeciwstawienie się problemowi. Coraz częściej szkoły opracowują specjalne procedury działania, nie tylko na wypadek pożaru czy zamachu terrorystycznego, ale także w przypadku eskalacji problemu narkotykowego. Zamach terrorystyczny może się nie zdarzyć nigdy, ale najście dilerów na szkołę - owszem. W wielu placówkach widać już te obostrzenia przepisów – uczniom nie wolno podczas zajęć wychodzić poza budynek szkolny, muszą nosić identyfikatory, obcy są „wyłapywani” przy wejściu. Dobrym rozwiązaniem jest też monitoring. Poza tym wiele szkół posiada regulamin postępowania w przypadku ujawnienia narkotyku czy osoby pod jego wpływem. Wystarczy go każdorazowo stosować.
- No właśnie, jak to powinno wyglądać?
- Taka osoba powinna być bezwzględnie zatrzymana przez pracowników szkoły, którzy wzywają rodziców i odpowiednie organy, czyli policję. W obecności rodziców powinien być wykonany test. Z chwilą potwierdzenia się podejrzeń, w stosunku do ucznia natychmiast powinno zacząć działać prawo - w przypadku policji rutynowe dochodzenie oraz sankcje ze strony rodziców i szkoły. Gdyby taką procedurę zastosować raz, drugi, trzeci, do innych poszedłby sygnał, że na teren szkoły nie opłaca się wnosić narkotyków, że nie ma sensu palić dragów w kiblu czy za budynkiem, bo to zbyt duże ryzyko. A przecież o to chodzi, żeby nasze szkoły były bezpieczne, żeby dzieci, które nie biorą narkotyków, a przecież tych jest większość, nie były narażone na kontakty z dilerami czy tymi, co lubią być na haju.
- Które szkoły na naszym terenie są szczególnie zagrożone?
- Wszystkie. Są tylko szkoły, które radzą sobie z tym problemem lepiej, gdzie dyrekcja i kadra są bardziej wyczulone i są placówki, które reagują gorzej. Z reguły jednak próbują walczyć wszystkie.
- Powiedzmy jeszcze, jakie PTZN podejmuje działania na terenie Sochaczewa?
- Od wielu lat prowadzimy placówkę wsparcia dziennego dla dzieci i młodzieży zagrożonej patologią. Jest ona czynna od 14.00-19.00. Dzięki pomocy UM i Starostwa Powiatowego udało nam się zorganizować dla naszych dzieci kilka 3,4-dniowych biwaków w okresie wakacji. Nie były to może wielkie projekty, ale dzięki tym krótszym wyjazdom, działaniami mogliśmy objąć większą grupę dzieci. Jak już wspomniałem, prowadzimy również punkt konsultacyjno – informacyjny dla osób nadużywających. Jest on czynny od 19.00-21.00, a kontaktować się z nami można pod nr tel. 862-55-89, 0-694-860-230 lub w siedzibie, ul. 15 Sierpnia 2.


 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama