Fundacja Przeciwko Leukemii codziennie poszukuje dawców chętnych do oddania swojego szpiku kostnego do przeszczepu. Wiele osób, chcąc pomóc, rejestruje się, ale jak pokazują nasze statystyki, średnio co 70 osoba zostaje wytypowana jako dawca. Każda operacja to zatem olbrzymi sukces. Tym bardziej cieszę się, że mogę podzielić się z Wami tak dobrą wiadomością – już drugi dawca z terenu Sochaczewa dał choremu na białaczkę szanse na nowe życie.
Przypomnę tylko, że drugiego dawcę pozyskaliśmy w czasie obchodów 30-lecia Solidarności, organizowanych w Sochaczewie na muszli koncertowej. Pamiętam, że wtedy okazało się, iż mamy 78 osób zarejestrowanych i mamy kolejnego dawcę. Jest nim 38 -letni mieszkaniec Sochaczewa, zawodowy żołnierz, na co dzień służący w jednostce wojskowej w Bielicach. Jak widać, przysięga wojskowa, którą złożył na początku swojej służby jest realizowana nie tylko przez ratowanie życia w czasie konfliktów zbrojnych. Można bezinteresownie uratować życie również w czasach pokoju.
Ze względu na dobro obydwu osób, niestety nie mogę podać bardziej szczegółowych informacji związanych z tożsamością biorcy czy miejscem operacji, ale mam nadzieję, że rozumieją Państwo nasze intencje. Gorąco zachęcam jednak wszystkie osoby zainteresowane oddaniem szpiku, do zgłaszania się do siedziby Fundacji i NZOZ Medigen w Warszawie przy ul. Morcinka 5/19 od poniedziałku do piątku w godz. 8-16.
Zdaję sobie sprawę, że nie każdy jest na co dzień w Warszawie i nie każdy w dzisiejszych czasach ma na tyle dużo wolnego czasu, aby się do nas wybrać, dlatego mam nadzieje, iż w niedalekiej przyszłości (po wakacjach) zorganizujemy w Sochaczewie akcję rejestracyjną dla potencjalnych dawców szpiku. Nieśmiało liczę na współpracę i gorąco do niej zachęcam Urząd Miejski i Burmistrza Piotra Osieckiego, który zawsze wspierał nasze inicjatywy, jak również mieszkańców Sochaczewa pragnących zaangażować się w pomoc dla drugiego człowieka( sponsorzy mile widziani :).
Przypominam również, jakie kryteria musi spełnić dawca: - po pierwsze musi być w wieku pomiędzy 18, a 50 rokiem życia z ogólnym stanem zdrowia dobrym która nie chorowała lub nie choruje na : -AIDS/HIV, żółtaczkę typu B lub C żółtaczka pokarmowa , jak również żółtaczka niemowlęca nie jest przeciwskazaniem, cukrzycę, łuszczycę, gruźlicę, choroby nowotworowe, autoimmunologiczne, aktywną astmę czy epilepsję oraz nie ma przebytego zawału serca.
Mam nadzieję, że znajdą się chętni, bo ciągle jeszcze niewiele osób decyduje się na oddanie szpiku kostnego ze względu na liczne stereotypy. Bo sąsiad powiedział, że to „prawie jak operacja” itd. Wystarczy spojrzeć na statystyki. Mamy w Polsce 70 tys. dawców. Niemcy mają 4 mln, a jest ich przecież tylko dwa razy więcej niż nas. A przyczyną nie jest strach, a raczej niewiedza. Istnieje bowiem absurdalne przekonanie, że oddanie szpiku to potężna operacja, wycięcie połowy kręgosłupa, że to wiążę się z długim pobytem w szpitalu. Przeżyłem szok, gdy w szkole, w której próbowałem zachęcać młodzież do dawstwa szpiku, usłyszałem od jednego z uczniów: „Oddanie szpiku to poważna operacja. Nigdy się na to nie zgodzę, bo jeszcze się czymś zarażę!”. Okazało się, że usłyszał to od nauczycielki biologii…
A to nie operacja. Istnieją dwie metody pobierania szpiku. Możemy pobrać szpik z talerza biodrowego. To rzeczywiście wiąże się z krótkim pobytem w szpitalu. Zabieg dokonywany jest w znieczuleniu ogólnym, ale to nie tak głęboka narkoza, jak w przypadku poważnego zabiegu. Chodzi tylko o komfort dawcy. Trzy tygodnie przed zabiegiem dawca oddaje krew, która zostaje mu przetoczona po zabiegu. Dzięki temu, można tak się wyrazić, bilans wychodzi na zero. Otrzymujemy z powrotem to, co oddaliśmy.
Jest jeszcze druga metoda, jeszcze prostsza. Polega na oddaniu komórek macierzystych, a dokładnie separacji komórek z krwi obwodowej. To zabieg przypominający swoim przebiegiem dializę, wykonywany jest bez znieczulenia. Ta metoda jest absolutnie nieinwazyjna. Pięć dni przed zabiegiem przyjmujemy czynnik wzrostu. Niezależnie od metody musimy przejść gruntowne badania, a pierwszym krokiem jest oddanie krwi, która zostaje przebadana pod kątem zgodności tkankowej antygenów transplantacyjnych. Ważne jest to, iż to dawca podejmuje decyzję, którą metodą chce oddać szpik. Lekarz może zasugerować którąś z nich, ale to dawca podejmuje ostateczną decyzję. Można śmiało powiedzieć, że zabieg pobrania szpiku jest prosty i bezbolesny, a każda z metod jest skuteczna. Z metody separacji komórek macierzystych skorzysta niebawem Maciej Stuhr, który podzieli się swoim szpikiem z 7-letnią dziewczynką.
Piękne w akcjach oddawania szpiku jest to, że mamy ogólne informacje o biorcy. Wiemy, w jakim jest wieku, czy to kobieta czy mężczyzna, czym się zajmuje albo, że to jeszcze dziecko, czyli możemy mieć poczucie, że ratujemy konkretnego człowieka. Jak powiedział Maciej Stuhr - „To najprostszy sposób, by zostać bohaterem!”.
Dwa albo trzy dni spędzone w szpitalu to banał w porównaniu do możliwości uratowania ludzkiego życia. Bo to właśnie ratowanie ludzkiego życia! Ok, może przez tydzień będzie dawcę bolał pośladek, jeśli zdecyduje się na pobranie szpiku z talerza biodrowego. Ale o czym my mówimy, jeśli dzięki temu ktoś wygra życie. To tylko kwestia właściwej perspektywy i uświadomienia sobie, że dla wielu osób oczekiwanie na dawcę to wyścig ze śmiercią. To nie kwestia kaprysu czy widzimisię. To walka o życie, o której, kiedy jesteśmy zdrowi, często nie zdajemy sobie sprawy.
Dzięki za uwagę, a cytując klasyka „Kiedy będzie następna raza „ (cyt:”Vabank 2”) – tego nie wiem, ale wiem, że będzie dawca i jego odczucia, obawy, i relacja z pobrania.
Tomek Chruśliński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze