Serial Misja Afganistan przedstawia pół roku z życia polskiego kontyngentu. To pierwsza polska produkcja poruszająca tę tematykę. Do jej powstania przyczynili się sochaczewscy pasjonaci militariów.
Serial wyprodukował CANAL+, wykonawstwem zajęło się Akson Studio. Misja Afganistan powstawała z rozmachem. Co prawda zdjęcia kręcono w Polsce, zadbano natomiast o pełne odzwierciedlenie realiów. Możemy oglądać w nim plejadę sław, m. in. Ilonę Ostrowską i Pawła Małaszyńskiego. Reżyserią zajęli się Maciej Dejczer oraz Grzegorz Kuczeriszka W produkcji wystąpiła także grupa sochaczewian: Piotr Bartczak, Arkadiusz Okurowski, Michał i Łukasz Nonasowie, Jakub Wojewoda oraz Daniel Bogucki. Ostatni z nich zdradził nam kulisy pracy na planie Misji Afganistan.
Daniel Bogucki od kilku lat współpracuje z Fundacją Byłych Żołnierzy Jednostek Specjalnych GROM. Co ciekawe, właśnie dzięki temu rozpoczęła się jego przygoda z filmem.
- W 2004 r. na obozie przygotowawczym poznałem prezesa fundacji. Udało mi się tam wykazać, zostałem zauważony i zaowocowało to dalszą współpracą - mówi. - Pierwsza praca polegała na udziale w targach bojowych. Prezentowaliśmy sylwetki żołnierzy na przestrzeni dziejów. Później często robiliśmy też tzw. pokazy dynamiczne np. dla najróżniejszych fabryk broni. Dostawaliśmy też oferty pracy na planach filmów i seriali. Zagraliśmy już np. w Wenecji Jana Jakuba Kolskiego, Stawce większej niż śmierć Patryka Vegi, Bitwie Warszawskiej Jerzego Hoffmana, serialu Instynkt i wielu innych. Jednym z ostatnich była właśnie Misja Afganistan.
Rola Bosmana
Serial wymagał dyspozycyjności. Kręcono go od maja do połowy września. Wykluczone było więc połączenie go np. z etatową pracą. Daniel Bogucki wcielił się w rolę Bosmana. Piotr Bartczak zagrał Mirka.
- Miałem wybrać grupę osób do ról epizodycznych. Wcześniej, w kwietniu, przez dwa tygodnie uczestniczyłem w szkoleniu z udziałem żołnierzy - byłych uczestników misji wojskowych z I Warszawskiej Brygady Pancernej im. Tadeusza Kościuszki z Wesołej - opowiada Daniel Bogucki. - Brali w nim udział również odtwórcy głównych ról. W efekcie, na planie bardzo dobrze się uzupełnialiśmy. Aktorzy dawali nam warsztatowe rady podczas kręcenia scen. Podpowiadali nam jak ustawić się względem kamery i jakich użyć środków wyrazu, by być jak najbardziej wiarygodnym. My z kolei pomagaliśmy im od strony technicznej, np. podczas pracy z bronią.
Jednocześnie Daniel Bogucki podkreśla, że występujące w produkcji gwiazdy w żaden sposób nie wywyższały się w stosunku do pozostałych osób.
- Nie mówię tak dlatego, że tego oczekuje producent Misji, albo, że tak wypada. Okazało się że to normalni ludzie. Osoby bardzo kontaktowe i towarzyskie - twierdzi. - Dziwię się informacjom pojawiającym się czasem w mediach na temat niektórych z nich. Ponieważ spędziłem z nimi kilka miesięcy, trudno mi uwierzyć, że mogliby np. być opryskliwi w stosunku do fanów.
Serial z rozmachem
Scenariusz Misji Afganistan przewidywał duży wachlarz scen, które miały w jak najwierniejszy sposób oddać realia życia żołnierzy na misjach wojskowych. Początkowo planowano wyjazd do Maroka. Ostatecznie, z powodu braku możliwości przewiezienia ciężkiego sprzętu wojskowego, producent zdecydował inaczej. Ujęcia kręcone były np. na poligonie w Świętoszowie, w kamieniołomie w Piechcinie oraz specjalnie wybudowanej wiosce w Niegowie.
Całość przeprowadzono z olbrzymim, jak na warunki realizowania polskich seriali, rozmachem. Dziennie powstawało maksymalnie siedem scen. Zachowywano dbałość o najdrobniejsze szczegóły. Produkcja była nieustannie konsultowana np. z meteorologiem.
- W przypadku ujęć w pełnym słońcu kręconych w pespektywie kilku dni dbano o jednakowe natężenie światła. Podobnie podchodzono do wszystkich aspektów pracy: od charakteryzacji po scenografię - mówi Daniel Bogucki. - Misja miała spory jak na polskie warunki budżet. Zapewniało to nie tylko komfort pracy. Jakość tej produkcji widać również na ekranie. Zobaczyć można wiele scen plenerowych. Np. sceny walki z trzeciego odcinka kręciliśmy 2-3 dni. Wkomponowano w nie wiele ujęć z wykorzystaniem sprzętu bojowego i pirotechniki. W porównaniu z przeciętnym polskim serialem, gdzie głównie oglądamy statyczne rozmowy w pomieszczeniach, jest to spora odmiana.
Pełen tekst w kolejnym wydaniu "Ziemi".
Agnieszka Poryszewska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze