Zdolności społeczne kiedyś nabywaliśmy poprzez zabawę z rówieśnikami. Dziś dzieci bardzo często są zdane na samotność. Po pierwsze dzięki nadopiekuńczym dorosłym, bądź też braku zainteresowania z ich strony. Możemy w pokoju dziecka ustawiać masę gadżetów elektronicznych gwarantujących nam ciszę i spokój. Zastanawiam się często, czy obecny stan wynika z naszego nastawienia do życia, zbyt dużych oczekiwań, lenistwa? Możemy negować wszystkie te zachowania, ale jeśli nasze dziecko żyje w świecie swojego pokoju to nasza w tym zasługa. Kiedyś było inaczej? Pewnie tak. Nasi rodzice nie mieli pralek automatycznych, mopów parowych, gotowych dań, mcdonaldów, samochodu i wielu, wielu innych rzeczy ułatwiających codzienność, ale na Koszelówkę w weekend zawsze znaleźli czas. Tu warto nadmienić, iż atrakcją było samo jezioro. Bez baloników na druciku, kolorowych zjeżdżalni, różowych flamingów czy linoparku.
Nie można generalizować, bo mamy w Sochaczewie każdą grupę rodziców. Tych, którzy są dla dzieci i tych, którzy mają dzieci. A ten podział materializuje potem pociechy.
Na jednym z sochaczewskich placów zabaw widzę jak dzieci biegają, krzyczą jak opętane. To akurat mnie nie dziwi. Zaskakuje natomiast poziom w jaki to robią oraz słownictwo. Mają może po pięć, siedem lat. Są też dzieci, które nie mogą ubrudzić ubranka, bo mama biegnie z chusteczkę nawilżaną i czyści osobnika. Dziwi jeszcze jedna rzecz. Dzieci z roku na rok jest coraz mniej na tym placu. Są fale w których zalewają plac zabaw a potem znikają. Gdzie są w tym czasie? Co robią?
Jest jeszcze jedna tragiczna rzeczywistość rodzicielska. Na tym samym placu zabaw bawią się dzieci (powtarzam, dzieci), które mają gdzieś obok matkę. Jednemu z nich wypada z ręki lód. Matka (?) podchodzi do niego i mówi: i tak jest coś właśnie k...a Tobie kupić ??????
Przykre są zgoła inne sytuacje w których to dziecko poniża dorosłego.
Co nas zmienia? Dorosłych, niedojrzałych na dzieci. Zbyt wymagający, zbyt pobłażliwi. Nie każdy może być rodziną Beksińskich, ale nieco przyzwoitości w wychowaniu chyba być powinno.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
first-one idź się powieś, żebyś przypadkiem nic nie spłodził.
first-one idź się powieś, żebyś przypadkiem nic nie spłodził.
Są tak wychowywane, że jak otworzysz okno to wiecej bluzgów niż w zakładzie karnym, no ale rodzicie nie mają sobie nic do zarzucenia. Każde dzieck przecież jest "skarbem", na który cały naród musi się zrzucać po 500zł.
Dla mnie dzieci to zaraza. Tylko antynatalizm.
@dominika,żebyś nie wywołała gównoburzy jak dominika o króliczkach,na temat wychowanie każdy rodzic ma swoje zdanie,a dzieci? dzieci głosu nie mają
first-one idź się powieś, żebyś przypadkiem nic nie spłodził.
first-one idź się powieś, żebyś przypadkiem nic nie spłodził.
Są tak wychowywane, że jak otworzysz okno to wiecej bluzgów niż w zakładzie karnym, no ale rodzicie nie mają sobie nic do zarzucenia. Każde dzieck przecież jest "skarbem", na który cały naród musi się zrzucać po 500zł.
Dla mnie dzieci to zaraza. Tylko antynatalizm.