Reklama

Edukacja seksualna – czy czterolatki powinny bawić się w lekarza

Człowiek uczy się całe życie. Niewątpliwym pozostaje fakt, iż zaskoczenie i niedowierzanie towarzyszy społeczeństwu codziennie. 


Polityka mocno zagłębia się w wiele zagadnień, niekoniecznie wydawałoby się z nią związanych.  Można dyskutować o ekonomicznej sytuacji kraju oraz obietnicach wyborczych. Można również reklamować te obietnice. Natomiast, ciężko określić do jakiej granicy możemy się posunąć oceniając pewne zdarzenia. Szczególnie wówczas, gdy sami nie mamy doświadczenia. W tym miejscu można także oprzeć się polskiej wszechwiedzy. Jesteśmy ekspertami w każdej dziedzinie. Naturalnie. 

Reklama


Przyjęta w Warszawie deklaracja LGBT, dotycząca współpracy z wykluczaną oraz dyskryminowaną społecznością wywołała ogromną falę dyskusji. Szczególną uwagę społeczeństwa zwraca punkt dotyczący edukacji seksualnej. Ważną rzeczą jest odniesienie deklaracji do zaleceń WHO. W sieci pojawiło się wiele wypowiedzi, które nawiązywały do edukacji seksualnej. Sochaczew nie pozostał w cieniu spokoju. Zawrzało i na naszym gruncie. Komentarzy negatywnych nazywających zabawy w lekarza, „zrozumienie akceptowalnego współżycia” czy też autostymulację, dewiacjami oraz pozytywnych, które opowiadały się za naturalną ciekawością dzieci i nastolatków, było bardzo wiele. Niech pierwszy rzuci kamieniem, kogo nie ciągnęło do pogłębiania wiedzy sfery intymnej. Ale kamienie poleciały. O tym czy jest to rzeczywiście dewiacja, a poznawanie własnego ciała u 5-latka jest „chore” zapytałam sochaczewskie matki, pedagogów oraz osoby pracujące na co dzień z dziećmi. 

Reklama


- Ja nie mam problemu z tym, że moje dziecko odkrywa swoje ciało. Wiedza o różnicach pomiędzy chłopcem a dziewczynką jest podstawą do poznawania siebie, otoczenia, drugiego człowieka. Zabawa w lekarza to nie dewiacja. Należy kierować się dziecięcym wiekiem. Tym, że dziecko inaczej postrzega świat. Nazewnictwo nie jest tu bez znaczenia. Zabawa pozostaje dla dziecka zabawą. Jeśli niesie ona pewnego rodzaju naukę to tym lepiej dla dzieci. Problemem stają się rodzice i ich postawy wobec seksualności. - mówi nam matka 3-letniego Antka i 10 Marysi. 

Reklama

 

- Zastanawiam się czy lepiej aby to rodzice oraz szkoła była podstawą edukacji od najmłodszych lat czy też podwórko i wszechobecny internet. Masturbacja dzieci? Nie, to się chyba nie zdarza – wyjaśnia Elwira, mama 7-letniego Maksa. 


- Etap zabaw w lekarza, czy też masturbacji, która dla dziecka nie oznacza tego samego co dla dorosłego, świadomego człowieka, jest bardzo naturalnym etapem. To, że w wieku przedszkolnym ma prawo się pojawić taka ciekawość i nie jest to absolutnie niepokojące. Badania mówią, iż w 80 procentach masturbacja dziecięca ma funkcję rozwojową, w 12 eksperymentalna a tylko w 8 może świadczyć o nieprawidłowościach, które mogły być związane z na przykład traumą jaką dziecko przeżyło. Jeśli chodzi o naukę dzieci w nazewnictwie „edukacja seksualna” należy rozumieć bardziej chęć przekazania wiedzy o tym jak powinno reagować jeśli jest świadkiem nadużycia wobec niego, co to znaczy nadużycie, żeby wiedziało, że to co dorosły chce z nim robić jest niewłaściwe. To wszystko to również edukacja seksualna. 

Reklama


Drugą sprawą jest używanie słowa dewiacja. Rodzice bardzo wnikliwie powinni sami poznać temat dotyczący poszczególnych etapów rozwoju swojego dziecka, co jest absolutnie naturalne w każdym wieku a dopiero później ferować słowa. Trzeba uważać, aby w osądach własnego dziecka nie wyrządzić mu krzywdy. Dziecko poznające swoje ciało, nie potraktuje tego w kategoriach erotycznych, natomiast rodzic, który je oceni w drastyczny sposób, nazywając jego zachowanie dewiacją, może być drastyczne w skutkach. Nie można karać, wyśmiewać czy zabraniać naturalnych potrzeb poznania jakie sygnalizuje dziecko. Prezentowane zagadnienia WHO i tabelki z wytycznymi należy potraktować jako jedynie pewnego rodzaju wsparcie i nakierowanie na zachowania jakie mogą ale nie muszą występować. To są wytyczne WHO niedotyczące tego co należy na danym etapie u dziecka wykształcać poprzez naukę tego a jedynie są to zagadnienia, które w danym etapie mogą się pojawić i mogą być motorem do rozmowy z dzieckiem. Nie należy tego rozumować w kategoriach tego, że uczymy czterolatka masturbacji bądź namawiamy do zabaw w doktora. Takie stwierdzenia to kompletne niezrozumienie tematu - mówi doświadczony nauczyciel. 

Reklama


Sochaczewscy rodzice zamiast skupiać się na internetowych przekazach oraz dyskusji na forach internetowych powinni skupić się na rzetelnej wiedzy i edukacji o etapach rozwoju własnego dziecka. Być może pomocna byłaby ocenia siebie z lat dziecięcych, odpowiedzenie sobie na pytanie skąd ja czerpałem wiedzę na tematy intymne i czy chciałbym, aby moje dziecko w ten sam sposób się uczyło. Wejście w XXI wiek oznacza edukację, dostęp do wielu publikacji, lekarzy, którzy udzielą nam wyczerpujących informacji na temat naszego dziecka. Dotyczy to także jego rozwoju w sferze jego intymności. Należy również pamiętać, że nazywanie jakiegoś tematu dewiacją, pozostaje dla nas takie do czasu w którym bezpośrednio nie dotyczy nas samych. Wówczas może okazać się, że było całe życie obok nas. Jak to mówią: Nie wszyscy chodzą w tych samych butach.

Reklama


Jeśli chcemy mieć odpowiedzialne, mądre, empatyczne i otwarte społeczeństwo najlepiej skupić się już teraz na jego mądrej edukacji. 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Shitmonster 2019-03-17 23:31:24

    Nie chcem, ale muszem to dodać
    Tak było, nie ściemniam.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    mefisto 2019-03-17 21:33:36

    Na podstawie jakich badań wyliczono że w Warszawie jest 200tys osób LGBT?Prosze podać źródło tych badań.Czy Paweł Rabiej nie mówił prawdy twierdząc że to jest pierwszy krok do małżeństw jednopłciowych z adopcją włącznie? Jak się do tego ustosunkujesz?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Jacek 2019-03-17 20:23:47

    Kaczyński użył mowy nienawiści wobec osób LGBT.
    W roli agresywnego strażnika heteroseksualnej rodziny wystąpił człowiek bezdzietny, nieznany z tego, by był kiedykolwiek z kimś w związku, o wizerunku osoby aseksualnej.
    Wybiórcza homofobia PiS nasila się, przyjmuje postać groźną i groteskową zarazem.
    Do wszystkich negatywnie komentujących: zamiast czytać komentarze napisane przez zagraniczną fanatyczną SEKTĘ religijną - Ordo Iuris - która niestety dzięki PiS ma coraz większy wpływ na rząd w Polsce, przeczytajcie co FAKTYCZNIE znajduje się w tej karcie LGBT. Poniżej oświadczenie Rafała Trzaskowskiego:
    "Ostatnio zalewa nas potop cynicznej propagandy rządzących dotyczący Karty LGBT + i edukacji naszych dzieci. Nie dajmy się oszukiwać i nie dajmy sobą manipulować.

    Na czym polega manipulacja PiS? Najpierw wyjęto z kontekstu sformułowania z ekspertyzy WHO o rozwoju dziecka dla specjalistów. Eksperci Światowej Organizacji Zdrowia tłumaczą, w jaki sposób dziecko postrzega swoje ciało zależnie od wieku. Na tej podstawie formułowane są absurdalne zarzuty, że ktoś chce maluchów uczyć masturbacji. To oczywista bzdura.

    Naszym celem jest rozmowa – przede wszystkim z nauczycielami i psychologami szkolnymi – tak, aby przekazać im fachowe informacje. Już teraz w programie nauczania są treści dotyczące tolerancji i ksenofobii (dla dzieci w starszych klasach podstawówki). Chcielibyśmy rozszerzyć je o rozmowy dotyczące mowy nienawiści i hejtu internetowego. Tłumaczyć, że w internecie nie ma anonimowości i że cena za dzielenie się intymnością może być olbrzymia. W ten sposób być może uda się chronić dzieciaki przed linczem, ale także przed groźbą pedofilii. Dzieci muszą wiedzieć, jak bronić się przed molestowaniem. Przede wszystkim chodzi nam o ich bezpieczeństwo.

    Co do lekcji wychowania seksualnego – przecież już dziś w podstawie programowej w tzw. wychowaniu do życia w rodzinie są wątki związane z seksualnością człowieka. Zapis w deklaracji mówi o dostępności zajęć we wszystkich warszawskich szkołach. W świetle obowiązującego prawa oznacza to lekcje dla chętnych – dodatkowe, nieobowiązkowe i za zgodą rodziców. Jeśli rodzic nie chce, żeby jego dziecko na nie uczęszczało, wystarczy, że nie wyrazi na to zgody. Chciałbym przy tej okazji przypomnieć, że po lekcjach tolerancji, które w warszawskich szkołach przeprowadzono po śmierci Pawła Adamowicza, nie było znaczących protestów rodziców. A tamte lekcje, gdy zapowiadałem ich przeprowadzenie, wywołały głośny sprzeciw dokładnie tych samych środowisk, które dziś uderzają w deklarację LGBT+…

    Moim celem po prostu jest ochrona wszystkich, którzy mają inne od większości poglądy, wygląd czy orientację. Moim celem jest to, aby żaden dzieciak nie popełnił samobójstwa w wyniku zaszczucia w szkole. Moim celem jest to, żeby nikt nie był szykanowany albo atakowany w warszawskim autobusie dlatego, że trzyma się z kimś za rękę, albo mówi w innym języku.

    Nie dajmy się manipulacjom i kłamstwom PiS. Nie mamy miliardów na telewizję publiczną, ale nasz głos jest mocny. Rozmawiajmy, tłumaczmy, przeciwstawiajmy się brakowi tolerancji, walczmy z hejtem (tak, czasem powstrzymując własną zapalczywość). Zabierzmy się wszyscy do roboty i wspierajmy nauczycieli w ich pracy na rzecz bezpieczeństwa naszych dzieci."

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama