Reklama

Eksmitują, czyli będą zasiedlać

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
31/01/2012 10:37
W nowo oddanych budynkach przy ul. Fabrycznej i Towarowej zakwaterowani zostali najsolidniejsi lokatorzy miejskiego zasobu mieszkaniowego. Fala przeprowadzek, która miała miejsce na przełomie grudnia i stycznia ma drugie dno. Zwolnione lokale w dużej mierze zostaną przeznaczone dla sochaczewian, którzy otrzymali wyroki eksmisji.

W 2011 roku urząd zarejestrował kolejne 142 wyroki eksmisji. Zrealizowano 65. Rok 2012 może być przełomowy. W najbliższym czasie może odbyć się ich nawet kilkadziesiąt. Przyczynił się do tego program zamian. Dzięki niemu odzyskano ponad 50 lokali.
Złożono już 26 ofert dla osób z listy oczekujących na mieszkanie. Około 20 mieszkań czeka już na eksmitowanych. Nie wiadomo, czy wszyscy oczekujący przyjmą oferowany im lokal. W przypadku rezygnacji, wydłuży się lista wykwaterowanych.
- Miasto płaci za lokale zajmowane przez 17 dłużników spółdzielni mieszkaniowej - wymienia naczelnik wydziału lokalowego Urzędu Miejskiego Agnieszka Kupryjaniuk. - Dla siedmiu z nich wskazaliśmy już lokale socjalne. Oprócz tego kilkanaście propozycji mieszkań do przekwaterowania dłużników otrzymali prywatni wierzyciele oraz Zakład Gospodarki Mieszkaniowej, dwie trafiły do Wojskowej Agencji Mieszkaniowej. Po jednej ofercie przedstawiliśmy starostwu powiatowemu oraz PKP.

Desperat
Najgorsza sytuacja jest jak zwykle w największej spółdzielni mieszkaniowej SM L-W. Urząd Miasta jest zobowiązany do zapewnienia lokali socjalnych sochaczewianom eksmitowanym z mieszkań spółdzielczych. Ze względu na szczupłość miejskich zasobów zdarza się, że lokali takich zwyczajnie brakuje. Wtedy urząd musi płacić spółdzielni odszkodowanie za to, że osoby z wyrokiem eksmisyjnym nadal zajmują mieszkanie. W ubiegłym roku ratusz na odszkodowania wyłożył aż 95 tys. zł. Gdyby dla eksmitowanych miasto wynajęło mieszkania na wolnym rynku, kwota ta znacząco by wzrosła. Poza tym w Sochaczewie brak jest odpowiednich ofert takich pomieszczeń.
W ciągu roku w SM L-W zawieranych jest między 150 a 170 ugód dotyczących ratalnej spłaty długu. Nawet 90 proc. nich jest realizowanych. Niewielki odsetek spółdzielców nie wywiązuje się z umowy. Dla wielu rodzin, nie tylko z zasobów spółdzielczych, konieczność opuszczenia mieszkania może być szokiem. Sporo wyroków realizowanych jest ze znacznym opóźnieniem.
- Na realizację czeka się nawet kilka lat. Kiedy okazuje się, że jednak trzeba będzie się przeprowadzić, są zaskoczeni. Niektórzy nie chcą dobrowolnie opuścić mieszkania. Wierzyciel kieruje wtedy sprawę do egzekucji komorniczej - mówi Agnieszka Kupryjaniuk.

Roszczeniowy
Tymczasem wyrok eksmisyjny należy traktować jako ostateczny. Oczywiście można się od niego odwoływać. W sochaczewskiej lokalówce nie przypominają sobie przypadku, by sąd okręgowy zmienił orzeczenie pierwszej instancji.
- Sąd rozpatruje wszystkie okoliczności - wyjaśnia Agnieszka Kupryjaniuk. - Sprawdza, czy zasądzenie eksmisji nie byłoby społecznie naganne, jak w przypadku przewlekle chorej i samotnej matki małego dziecka. W takim przypadku nie zapadnie wyrok niekorzystny dla najemcy, to znaczy bez uprawnień do lokalu socjalnego. Jeżeli mamy do czynienia po prostu z przypadkiem niepłacenia, przepisy są nieubłagane. Po zakończeniu sprawy sądowej wyrok eksmisyjny trafia do nas. Wbrew temu, co sądzi część interesantów, w naszych kompetencjach nie leży badanie jego słuszności. Eksmitowana osoba nie może też np. wybrać sobie adresu lokalu socjalnego, żądać, by było w nim centralne ogrzewanie lub by miał określony metraż. Rodziny z wyrokiem eksmisji, nie muszą przyjmować oferty lokalu socjalnego. Mogą wynająć mieszkanie na wolnym rynku.
Zasady te wydają się logiczne. Eksmisja nie jest przecież zwykłą przeprowadzką. Zazwyczaj oznacza pogorszenie warunków mieszkaniowych. Tymczasem niektórzy mieszkańcy żądają np. by przyznany im lokal miał metraż porównywalny do dotychczas zajmowanego mieszkania. Proponowane przez gminę pomieszczenia są o obniżonym standardzie. Lokal socjalny powinien nadawać się do zamieszkania. Powierzchnia pokoi, przypadająca na członka gospodarstwa domowego, nie może wynosić mniej niż 5 m2, a w wypadku jednoosobowego gospodarstwa domowego 10 m2. Stawka czynszu za lokal socjalny nie może natomiast przekraczać połowy stawki najniższego czynszu obowiązującego w gminnym zasobie mieszkaniowym.


Awanturnik
Powodem eksmisji jest nie tylko uchylanie się od opłaty czynszu. Mieszkanie może stracić także osoba zakłócająca porządek domowy. Obecnie w sochaczewskim sądzie toczą się trzy sprawy o eksmisję z zasobu gminnego powodu łamania regulaminu porządkowego.
- Z doświadczenia wiem, że wyroki w stosunku do uciążliwych lokatorów są realizowane wyjątkowo sprawnie. Mam tu na myśli np. osoby nadużywające alkoholu, nagminnie zakłócające ciszę nocną, stosujące przemoc - wyjaśnia Agnieszka Kupryjaniuk.
Warto podkreślić, że w takim przypadku sąd może nie przyznać lokalu socjalnego. Gminie pozostanie wskazać pomieszczenie tymczasowe lub noclegownie Zwłaszcza, jeżeli awanturujący się lokator ma możliwości podjęcia pracy zarobkowej.

Dofinansowany
- Z pewnością ten rok jest przełomowy. Uda nam się zrealizować więcej eksmisji niż zwykle. Taka możliwość nie zdarza się często. Wiąże się z oddaniem sporej liczby nowych mieszkań komunalnych. Ostatnio było to pięć lat temu, kiedy oddaliśmy budynek przy ul. Fabryczniej 4. Zaoszczędzimy publiczne pieniądze, które dotychczas przeznaczane były na odszkodowania. - podsumowuje Agnieszka Kupryjaniuk. - Wykonywane wyroki dotyczą wyłącznie rodzin, które miały już zawarte ugody dotyczące ratalnej spłaty zaległości. Ludzie ci nie wywiązali się z nich. Cały czas namawiamy dłużników do sumiennej spłaty nawet niewielkich zaległości. Nie można dopuścić, by dług narastał. Kolejny raz podkreślam, że wszyscy sochaczewianie, nie tylko lokatorzy z miejskiego zasobu, mogą skorzystać z dodatków mieszkaniowych. Dofinansowane może być utrzymanie komunalnych, socjalnych, własnościowych, jak i wynajmowanych na wolnym rynku mieszkań.
Agnieszka Poryszewska



Dług sprawiedliwy i niesprawiedliwy
O komentarz poprosiliśmy prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko-Własnościowej Stanisława Dziekońskiego:
Większość zawieranych przez nas ugód jest realizowanych. 80-90 proc. lokatorów, którzy je podpisali, redukuje swoje zadłużenie. Niewielki odsetek nie wywiązuje się z umowy. Wtedy dochodzi do eksmisji.
Jesteśmy największą spółdzielnią w mieście i, chociażby z tej racji, zawsze będziemy w czołówce wykwaterowań. Oczywiście sytuacja zawsze mogłaby być lepsza. Moim zdaniem długi powstające w ostatnim czasie nie stanowią tak wielkiego problemu, jak te, które powstały 8-10 lat temu.
W 2007 r. nastąpiła znacząca zmiana przepisów. Jeżeli ktoś jest eksmitowany z naszego zasobu, najpierw otrzymuje lokal socjalny. Jego mieszkanie sprzedajemy na wolnym rynku. Po odliczeniu długu oraz kosztów poniesionych przez nas i komornika, resztę pieniędzy oddajemy lokatorowi. Jest to uczciwe rozwiązanie.
Przed 2007 r. przepisy były tak skonstruowane, że choć mieszkanie zostało sprzedane, dług lokatora nadal istniał i podlegał egzekucji. Dochód z transakcji nie był traktowany jako spłata i zasilał po prostu konto wierzyciela. Ludzie tracili nieraz całkiem wartościowe mieszkanie i nadal byli zadłużeni. A przecież w większości przypadków dług stanowił tylko część jego ceny rynkowej. Zanim przepisy się zmieniły, doszło do wielu ludzkich dramatów. Czasem zadłużenie dziedziczyli młodzi ludzie, będący dopiero na starcie drogi życiowej. Mieli bardzo małe szanse na wyjście z niego.
Dziś sytuacja dla niepłacącego czynszu jest korzystniejsza. Nie zmienia to faktu, że te mniej sprawiedliwe i tak naprawdę spłacone długi, nadal figurują w naszych dokumentach i są ściągane przez komorników. Stąd też pojawiające się czasem informacje o olbrzymich długach SML-W i wielu innych spółdzielni. Nic nie możemy z tym zrobić. Anulując je złamalibyśmy prawo.









Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    oonnaa 2012-02-02 20:28:40

    Drodzy czytelnicy
    Pamiętajcie, że ul.Długa to nie tylko "wyrzutki społeczeństwa" na tym "osiedlu" mieszkają również zwykli ludzie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    monial 2012-01-31 22:04:37

    tam jest inny klimat...mozna zyc w przyczepach,a poza tym dzierzawa ziemi i kupno przyczep...jak ich utrzymanie nie jest wcale tanie....
    takie moje skromne zdanie.....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    robroy 2012-01-31 18:33:02

    dużo lepszym efektem  będzie wydzielenia pola dla przyczep kampingowych mieszkalnych- w ameryce są na porządku dziennym-są w lwpszej sytuacji bo sieroty bezdomne przeprowadzają się do ciepłych-południowych-stanów a u nas i tak można taką przyczepę zakupić-ocieplić i dać do zamieszkanie biedocie niż remontować kamienicę za milion dla 20 mieszkań,ot doczekamy się amerykańskiego snu

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości