Opisywaliśmy kilka tygodni temu gehennę, jaką przeszedł Sebastian Figat w białoruskich więzieniach, po przerwanym kajakowym rejsie na trasie Kijów-Berlin. Traktowany jak najgorszy przestępca za to, że płynąc rzeką nie zauważył granicy ukraińsko-białoruskiej, osądzony został i skazany na bardzo wysoką grzywnę. Jakby tego było mało, sąd w Brześciu, na ponownym posiedzeniu, już pod nieobecność Polaka, zarekwirował mu oficjalnie zatrzymany wcześniej kajak sportowy. Sprzęt bardzo drogi, potrzebny chłopakowi z Sochaczewa do dalszych wodnych wyczynów, które są jego pasją. O zwrot kajaka walczy jeszcze konsulat polski na Białorusi, lecz na razie bezskutecznie. bus
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze