Reklama

Film BABEL

Sochaczewski Klub Filmowy / św.Dominik
07/06/2007 20:21
Na początku wszyscy ludzie z całego świata mówili w jednym języku. Nie było dla nich rzeczy niemożliwych. Powstała wieża, zbudowana przez ludzkość, by dosięgnąć nieba. Babel. Rozsierdzony Bóg pomieszał ludziom języki, by nie mogli się zrozumieć, i rozrzucił ich po całej ziemi.

Pierwotna inspiracja do filmu Alejandro Gonzáleza Inárritu ma odniesienie biblijne, ale w obrazie wykracza poza nie. To metafora, która ma wyjaśniać, na jakich poziomach obraca się film.
Trzy miejsca akcji : Maroko, Japonia, Meksyk. Różne kraje. Różne obyczaje. Odmienne języki. Mieszanina kultur i stylów życia.
Cztery podstawowe historie, z których każda może być oddzielnym filmem.
A w filmach owych – ludzie jak przypadki do sklasyfikowania według jakiejś tam jednej czy drugiej kategorii.
Całość funkcjonuje na różnych poziomach, w różnych obszarach, dotykając różnych granic.
Jak to zawsze w filmie bywa – fikcja zmieszana jest z rzeczywistością. Tylko że tu, w tym przypadku, rzeczywistość przeważa. Pewne historie pokazane w filmie powtarzają się tysiące razy dziennie, i to nawet w tych samych miejscach.
Wszystkie sprawy poruszone w filmie są bardzo aktualne. Bo „Babel” nie przedstawia tylko kameralnych historii, ale jest też społecznym i politycznym komentarzem.

To film – układanka. Z jej elementów wynikają kolejne implikacje. A jednocześnie wszystkie jego postaci są ze sobą powiązane, a widz może się z nimi identyfikować.

Zdjęcia trwały 9 miesięcy. Kręcone na pustyni, w klimacie skromnej berberyjskiej wioski zagubionej na Saharze, w sercu miasta Tokio – cywilizacji pełnej sprzeczności, piękna i tajemniczości, na granicach dzielących Amerykę i Meksyk.

Film trwa ponad dwie godziny, ale nie czuje się tego - zaskakuje tempo i wciąga akcja.
Nominowany do Złotej Palmy na festiwalu w Cannes. Zdobył nagrodę za najlepszą reżyserię i nagrodę jury ekumenicznego. Złoty Glob za najlepszy film w kategorii dramat. Oscar dla najlepszej muzyki. Nominacje w kategoriach: najlepszy film, reżyseria, scenariusz, montaż oraz dla aktorek drugoplanowych (Adriana Barraza i Rinko Kikuchi).

Bardzo dobre kreacje aktorskie: Cate Blanchett („Władca pierścieni”, „Aviator”, „Dotyk przeznaczenia”), Gael García Bernal („Złe zachowanie”, „Król”, „Kropka nad i”), Kôji Yakusho („Zatańcz ze mną”, „Wyznania gejszy”, „Węgorz”), Adriana Barraza („Amores perros”, „Pierwsza noc mojego życia”), Brad Pitt („Oceans eleven: Ryzykowna gra”, „Troja”), któremu reżyser chciał odebrać ikonę celebrity, a także, jak najbardziej czyste i szczere, role w wykonaniu ludzi Sahary, dotąd nie mających do czynienia z kamerą. To wzbogaca charakter i klimat filmu.

Reżyser nigdy nie miał większego wyzwania niż próba sprostania tak wielkiej grupie ludzi z ekipy, ujednolicenia jej i zrozumienia. „Był to głupi, nieodpowiedzialny, szalony pomysł. Ale dał ogromną satysfakcję.” Dodaje teraz Inárritu.
Wobec takiego nakładu pracy włożonego w film nie można go nie obejrzeć.

Po obejrzeniu zastanów się: Może Twoja historia jest częścią innej historii?
Może Twoja historia nie jest najważniejsza?
Zapamiętaj: Jeśli chcesz żeby Cię zrozumiano...Słuchaj.


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    luciferatu 2007-06-08 00:27:51

    zbakomity film, jeden z naj;epszych w poprzednim roku.
    Oglądałem go razem z żoną w kinie równy rok temu i jeszcze długo po seansie o nim dyskutowaliśmy.
    Polcam sobotni seans Skfu jako alternatywę dla festynu zwanego Dniami Sochaczewa
    pozdrawiam

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama