Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
a Pan Gąsior jak zwykle potrafi tylko odwracać kota ogonem...
Ja analogicznie jak inżynier Mamoń. Lubię te filmy, które już kiedyś widziałem. A że widziałem tylko amerykańskie...
Rzeczywiście, takie Down by law Jarmusha nie jest w ogóle ukształtowane przez miejsce tworzenia. Pluton też nie, Urodzony 4 lipca też nie, Gangi Nowego Yorku takoż samo, etc, etc.
Gdybym nie wiedział, to nawet bym się nie domyślił, że to amerykańskie kino!
myślałam, że jest Pan bardziej spostrzegawczy i zauważy Pan, że wcześniej wyrażała się płeć męska, mój mąż:) jeżeli już mówimy o reżyserach europejskich, którzy tworzą w stanach, to jednak nadal jest to kino przesiąknięte klimatem europejskim, bo zostało stworzone z myślą europejską, tych filmów nie kształtuje miejsce tworzenia. Poza tym pisał Pan, że lubi również amerykańskie kino komercyjne, a tego już nie pojmuję:) zastanawiam się ile Pan obejrzał filmów Almodovara, żeby mówić, że jest przereklamowany. Tak mówią zazwyczaj ci, którzy widzieli jeden lub dwa. Myślę, że usłyszał Pan to od kogoś i uznał tą myśl za swoją. Jego filmy tryskają energią, są zaskakujące i opowiadają niebanalne historie. Często Almodovar operuje kiczem, zresztą w bardzo ciekawy sposób. Kino amerykańskie niestety nie potrafi już niczym zaskoczyć.
No więc, Pani Kunio, to są moje poglądy. Jednak z uwagi na fakt, że sam nie jestem tak wymowny, pozwoliłem sobie zacytować Jorge Luisa Borgesa.
Kina amerykańskiego bronię z wielu powodów, ale również dlatego, że bardzo modne na świecie jest atakowanie Ameryki na wielu płaszczyznach. Przeważnie bez jakiegokolwiek uzasadnienia marytorycznego,
A przecież reżyserzy, których Pani przywołała, zdecydowali się tworzyć właśnie tam. Jak sądzę, mieli swoje powody.
Jarmusch to jeden z moich ulubionych twórców w ogóle. Zmienił moje życie. Ale to, że lubię Jarmuscha, nie znaczy, że nie lubię DIE HARD. I jedno i drugie ma nerw, którego nie za bardzo się mogę dopatrzyć u Almodovara, który wydaje mi się mocno przereklamowany. Ma takie chwytliwe, ładnie brzmiące nazwisko, prawda?
nie wiem ...zgaduję- Sergio Leone:)
Ale Panie Gąsiorze ja bym prosił coś bardziej od siebie, cytować to mozna ale nie cały czas, a jeżeli chodzi o papugę to każdy mały kanarek myśli by nią być :) więc wiem dlaczego przyszła Ci taka myśl to głowy.
POZDRAWIAM
Pozwoli Pani, że coś Pani zacytuję. Może Pani zgadnie, kto to powiedzaił, w każdym razie, to nie są moje słowa, choć utożsamiam się z nimi. Podpowiem tylko, że to nikt z tych okropnych i infantylnych Stanów.
Ludzie są w jakiś sposób spragnieni epiki. Myślę, że epika jest jedną z tych rzeczy, których ludzie potrzebują. Z żadnego miejsca na świecie (i to mogłoby wprowadzić rodzaj antyklimaksu, ale to fakt) nie płynie tak obfity strumień epiki jak z Hollywood. Na całej planecie, kiedy ludzie oglądają jakiś western - podążając za mitologią jeźdzca, widząc pustkowie, wymierzanie sprawiedliwości i całą tę resztę - zapewne odbierają emocje epikim bez względu na to, czy o tym wiedzą czy nie.
Właśnie o to mi chodziło, kiedy mówiłem o opowiadaniu opowieści. Dla mnie prawdziwa opowieść, to opowieść epicka.
Ale zabwane, kiedy cztałem Pani/Pana wypowiedź (trudno ustalić), też przyszła mi na myśl papuga.
uważam zresztą, że amerykańskie kino byłoby pozbawione wielu walorów estetycznych a w zasadzie mogłoby w ogóle nie istnieć gdyby nie myśl europejska i jej twórcy, którzy osiedlili się w Stanach. Oczywiście w kinie amerykańskim jest wiele świetnych zjawisk, byśmy się zrozumieli Jim Jarmush, D.Lynch, M. Scorsese, O.Stone F.F.coppola czy z młodszej fali Gus Van Saant i Darren Aronofsky to moi ulubieńcy . Ale Ameryka to papuga narodów , tygiel który żywi się tym co powstało m.in. w Europie.A czarno-białe filmy Jarmusha (współpracował na początku z niemieckim reż.W.Wendersem)są bliskie europejskiemu dokumentowi choć oczywiście w klimacie beat-generation i opisujące Amerykę w jej prawdziwych kolorach, taką jaką jest. Pozdrawiam ludzi, którzy widzą i czują a nie w próżności z tandetą spułkują:)
nie no pięknie Panie Filozof a Europejskie Kino historii nie umie opowiadać?:) Proponuję kino brytyjskie: filmy A. Parkera,Neila Jordana, hiszpańskie m.in. Almodovara, czeski etap twłórczości Milosa Formana(jego filmy kręcone w Stanach oczywiście też były wielkie)czy też Zelenki albo islandzkie-Dagur Kari.W polskim kinie też ciekawe historie zostały opowiedziane(Kieślowski, Bareja, Kondratiuk, Falk, Polański , Krauze itp.)no ale wkońcu Pan Gąsior lubi kaskaderskie kino made in HollyWood a w tym ,,świętym lesie" łatwo niestety się zgubić bo tandeta =sztuka.No ale co ja tam wiem?:)
A ja myślę, że zdarza się (nie mówię, że to norma) iż krytykuje się kino amerykańskie na podobnej zasadzie, na jakiej zbudowana jest krytyka Ameryki jako takiej.
Ja lubie kino amerykańskie w każdym z jego wymiarów. Od typowcyh komercyjnych produkcji, przez mistrzowskie filmy akcji, do bardziej alternatywnych propozycji.
Amerykanie przede wszystkim potrafią opowiadac historie, a to jest dla mnie rzecz najważniejsza w filmie.
Amerykańskie kino jest jakoś tak trochę wielkie... Pan na mysli np. Legalna blondynkę?
A tak ogólnie, to filmy Pedro są trochę jakoś "polskie" i my je cujemy doskonale.
A cóż Pan rozumie przez "puste amerykańskie standardy"?
Uważam że film jest rewelacyjny i naprawdę warto go obejrzeć. Dla miłośników kina zupełnie odmiennego od pustych amerykańskich standardów.
a Pan Gąsior jak zwykle potrafi tylko odwracać kota ogonem...
Ja analogicznie jak inżynier Mamoń. Lubię te filmy, które już kiedyś widziałem. A że widziałem tylko amerykańskie...
Rzeczywiście, takie Down by law Jarmusha nie jest w ogóle ukształtowane przez miejsce tworzenia. Pluton też nie, Urodzony 4 lipca też nie, Gangi Nowego Yorku takoż samo, etc, etc.
Gdybym nie wiedział, to nawet bym się nie domyślił, że to amerykańskie kino!
myślałam, że jest Pan bardziej spostrzegawczy i zauważy Pan, że wcześniej wyrażała się płeć męska, mój mąż:) jeżeli już mówimy o reżyserach europejskich, którzy tworzą w stanach, to jednak nadal jest to kino przesiąknięte klimatem europejskim, bo zostało stworzone z myślą europejską, tych filmów nie kształtuje miejsce tworzenia. Poza tym pisał Pan, że lubi również amerykańskie kino komercyjne, a tego już nie pojmuję:) zastanawiam się ile Pan obejrzał filmów Almodovara, żeby mówić, że jest przereklamowany. Tak mówią zazwyczaj ci, którzy widzieli jeden lub dwa. Myślę, że usłyszał Pan to od kogoś i uznał tą myśl za swoją. Jego filmy tryskają energią, są zaskakujące i opowiadają niebanalne historie. Często Almodovar operuje kiczem, zresztą w bardzo ciekawy sposób. Kino amerykańskie niestety nie potrafi już niczym zaskoczyć.