Wahadełko to w żargonie lekarskim nazwa epilepsji. Jej atak można bowiem wywołać, wprawiając w wahadłowy ruch jakiś przedmiot przed oczami chorego. Główny bohater filmu trzydziestokilkuletni Michał ( kapitalna ,może najlepsza rola Janusza Gajosa ) większość czasu spędza w łóżku. Cierpi na padaczkę, depresję oraz inne schorzenia. I on także ma swoje prywatne "wahadełko". Czym ono jest? To jedno z pytań, które stawia widzowi reżyser. WAHADEŁKO to obsypany licznymi nagrodami, dramat psychologiczny Filipa Bajona z 1981 roku ,twórcy takich filmów jak „Aria dla atlety”, „Magnat” czy „Poznań 56”. W blisko godzinnym obrazie, widzimy, obciążoną stalinowskim piętnem, rodzinę byłej przodowniczki pracy ( w znakomitej kreacji Mirosławy Marcheluk ). Przeszłość matki wywarła szczególny wpływ na psychikę i zdrowie Michała. Chory na szereg schorzeń znajduje się pod opieką swej siostry Anieli i w cyniczny sposób wykorzystuje jej dobroć. Inteligentny i, złośliwy po mistrzowsku manipuluje dostępnym mu światem. Ascetyczną współczesną fabułę filmu przeplatają sceny retrospektywne z okresu "błędów i wypaczeń", zrealizowane w poetyce dokumentalnej. Z jednej strony pokazują one przyczyny całkowitego rozkładu rodziny Michała. Dowodzą, jak ideologia może zniekształcić ludzkie sumienie i doprowadzić do zniszczenia więzów z najbliższymi. Z drugiej zaś sugerują, że nie tylko epileptycy mają swoje "wahadełka". Mają je także społeczeństwa, otumanione propagandą i zahipnotyzowane perfidną socjotechniką. SKF zaprasza na film w sobotę 28 października o godzinie 18.00. Film trwa 55 minut. Wstęp wolny.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze