Oto kilka wierszy twórców zgrupowanych w Akademii e-Sochaczew!
Poezja niezwykle rzadko potrzebuje komentarza, jednak mając świadomość, że użytkownicy portalu e-Sochaczew ciągle jeszcze przyzwyczajają się do naszej – Akademii – obecności w sieci, pozwalamy sobie na dwa słowa wprowadzenia. Na początek cztery utwory Małgorzaty Bugalskiej, która prócz malowania, zajmuje się także poezją i to z równie dobrym skutkiem. Jej wiersze pełne wiary, pełne światła umieszczonego w słowach, zdają się być podobne malarstwu. Tak jak one potrafią być momentami drapieżne, wściekłe i nierozważne, jak nieopatrzny ruch pędzla, zmieniający wszystko. Potem wiersz Pauliny Daneckiej, jednej z najmłodszych osób w Akademii. Jeden, ale za to bardzo poważny i daleko dojrzalszy od tych, które już znamy. Wedle zapewnień autorki podąża teraz w takim właśnie kierunku. Andrzej Gąsiorowski prezentuje dwa obrazki z własnego podwórka i życia „rodzinnego”, które są podstawowymi elementami jego poetyckiego świata. Ostatni wiersz poświęcony jest Czesławowi Miłoszowi. Zapraszamy do lektury i… zachęcamy do nadsyłania własnych prac literackich. Najlepsze z nich zostaną opublikowane na portalu e-Sochaczew.
Akademia e-Sochaczew.pl
akademia@e-sochaczew.pl
Małgorzata Bugalska
UFAM CIERNIOM I SŁOŃCU
Bezgranicznie ufam, że będę zraniona Potem w każdą ranę jak w kielich Twoja Miłość
Jezu Ufam Tobie
Boże z Boga Ciało z ciała Krew i mleko
Ufam że żyję bez końca w ranie Twojego Serca Ufam że mi przebaczono
NIEMOC
W niemym korycie snu rzeki Stanęłam oko w oko Zębem w ząb Z samą sobą I nie podjęłam walki Litość we mnie wezbrała tak wielka jak miłosierdzie Tej chwili nocy strach z imienia wywołał nas obie Mnie i Mnie Tak i Nie I przyjrzałyśmy się sobie bez zmęczenia
Już nigdy w żadnym kierunku siebie nie przekroczę
BÓG I DUREŃ
A co gdy Ci powiem że się mylisz Czy dasz wiarę kolejnym słowom Czy wszystkiego się zaprzesz – programowo Jak dureń, kurwa, Jak dureń. Jak dur mózgu, czy udar- nie wiem Ktoś rzekł dziś będziesz w niebie I byłeś Za chwilę - Nie znam Ciebie
WDZIĘCZNOŚĆ
Chcę jeszcze zaznaczyć, że naprawdę czuję wdzięczność za życie Czuję się zobowiązana Czasami dług mnie przerasta, ale umiem się cieszyć i z łez Im jestem starsza tym drugi człowiek mnie więcej kosztuje Kwiat mocniej pachnie Światło jest bardziej tęczą A Miranda jest jak anioł Botticelliego Co znaczy, że sztuka i życie są jedno Nie chciałabym jednak by moja śmierć była przyczyną końca świata A przecież to nieuniknione Michał boi się, że w Rosji nie dbają o bomby atomowe w wystarczający sposób I stanie się coś nierozsądnego
Paulina Danecka
POŻEGNANIE KSIĘCIA Protowi
A kiedy wbijałam Ci kolce, całowałeś me płatki znienacka znaczone rosą, tuliłeś, tłumacząc, że wcale nie boli, że nie jestem kłująca, choć kolec tkwił już głęboko... A potem podlałeś mnie po raz ostatni... - ostatni akt życiodajny i odleciałeś w bezkres niegdyś naszego k o s m o s u wśród gwiazd miliona odnaleźć szczęśliwą planetę.
Andrzej Gąsiorowski
MOZART
Kiedy teść łopatą od śniegu wygrywa na poręczy ciężką sonatinę trzęsąc się przy tym jak Mozart zima udaje że śpi
NIEWIELE, MAŁO
Kiedy jestem w domu lubię stać i patrzeć w okno założyłem w nim kratę uważam że psy to zaklęte anioły które rozświetlają poplątane ścieżki naszego życia
coś tam w niebie przeskrobały i Bóg skazał je na obcowanie z ludźmi
mam żonę lubi palić w oknie papierosa i obserwować świat za kratą z prostego mieszkania w robotniczym bloku uczyniła dom elfów rozświetlony tysiącem świec pachnący cudowną przyprawą
lubię wdychać zapach świata po deszczu słońce często mnie przeraża jakby po prostu świeciło za mocno …………………
w domu elfów mnóstwo przedmiotów wypada ze swej istoty spełniają się potem w inny sposób
nad udekorowanym żółtymi różami stołem kręcą się muchy wiele z nich zostanie połknięte przez anioły
to niewiele mało nic
POETA, ŁAJKA Po śmierci Czesława Miłosza
Są narody które hodują swych poetów jak Łajkę wysyłają ich w kosmos i w inne niezbadane obszary gdzie czeka pewna śmierć
poeci są im potrzebni dzięki poetom mogą mówić my nie jesteśmy wrażliwi czuli delikatni ale przecież mamy takich my ich stworzyliśmy
nasz poeta to ten ciężki przypadek powracającego w wiecznym wrocie Epikteta
nocami płacze ale nad ranem nie widać śladu łez co najwyżej zmęczoną twarz niewolnika wolnego pośród niewolnych
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze