Zawsze narzekałem, że nie mogę napisać felietonu o czymś pozytywnym. Ile razy zasiadam do pisania zaraz przychodzi mi na myśl coś co do tego stopnia wyprowadza mnie z równowagi, że muszę się z Państwem tym podzielić. Dzięki temu chyba jest mi po prostu łatwiej się pogodzić z tym co od tego momentu już boli nie tylko mnie ale również Was. To tak jakby problem stawał się mniejszy bo został podzielony na dużą ilość małych kawałków. Od dłuższego czasu, gdy tylko zajrzę do gazety (nie do tej którą teraz czytacie), słucham radia czy oglądam telewizję, niemal bez przerwy słyszę o kryzysie. Chyba po prostu media wolą nas karmić czymś niemiłym. Zresztą tacy już chyba jesteśmy, że chętniej czytamy czy słuchamy o wypadkach, niż o rzeczach dobrych i przyjemnych. Z tym większą więc przyjemnością stwierdzam, że dalej będzie o tym, o czym już dawno nie miałem okazji pisać, czyli o rzeczach dobrych. Nie wiem tylko, czy po tym co przeczytacie, nie poddacie w wątpliwość prawidłowego stanu mojego umysłu. Wielu z Was pewnie po prostu stwierdzi – wariat.
Otóż, od czasu kiedy zaczęto mówić o kryzysie, ciągle znajduję dowody, że u nas go nie ma. Czasem nawet zastanawiam się, że z racji zapotrzebowania społecznego na defetyzm media po prostu odpowiadają na popyt. Ale ad rem!
Czy Państwo wiedzą co to jest PKB? Pewnie tak. Czy Państwo wiedzą czym mierzy się dobrobyt społeczeństwa? Większość na pewno wie. Im wyższy PKB (Produkt Krajowy Brutto na jednego mieszkańca) tym jest lepiej. Szybkie spojrzenie w statystykę ujawnia tę straszną prawdę. PKB jeszcze nigdy nie był w Polsce tak wysoki jak teraz. Nigdy na statystyczną głowę nie wypadało tak dużo. Jak to więc jest? Kryzys, a my mamy więcej. Coś tu nie gra.
Produkcja przemysłowa, jak to w kryzysie. Miała spadać. Tymczasem w listopadzie nagle niespodzianka. Wzrosła! Podobno o blisko 7%. Inne wskaźniki też drgnęły. Też do góry! Może nie każdy przemysł zanotował wzrost, bo przecież wiemy, że na przykład samochodów wyprodukowano mniej. Ale summa summarum wzrost jest. Niedługo więc i liczba wyprodukowanych samochodów na pewno wzrośnie. No to gdzie do licha ten kryzys? Nie licząc oczywiście kieszeni szefa, bo tam podobno zawsze sucho. A może to tylko wąż straszy sięgającą po pieniądze rękę?
Wzrosły również przewozy samochodami ciężarowymi. Zakładam, że firmy nie wożą powietrza i to jeszcze za darmo. Wtedy to dopiero mielibyśmy kryzys. A tak to gdzie on jest?
Wsiadamy do samochodu i jedziemy w Socho na rynek. I nagle pojawia się problem. Nie ma gdzie zaparkować. Dlaczego? To proste. Jeśli chodzi o samochody to właśnie osiągnęliśmy poziom nasycenia absolutnie porównywalny z krajami zachodnimi. W niektórych rodzinach to już każdy jeździ swoim autem a ciężko znaleźć taką co żadnych czterech kółek nie posiada. Chyba, że jest tak „zielona” i proekologiczna, że jeździ na rowerach. To ja się znowu pytam. Gdzie ten kryzys?
Podobnie jak z samochodami, jest u nas z pralkami, lodówkami, telewizorami, odkurzaczami i mógłbym tak wymieniać prawie w nieskończoność. Właściwie to wymieniamy starsze sprzęty na nowe lub kupujemy jak się coś popsuje. Wszystko mamy! Tylko nie opowiadajcie tego mojemu szefowi, bo jeszcze pomyśli, że pensja mi w ogóle niepotrzebna. Proszę o dyskrecję. Ale znowu zadam pytanie. Gdzie ten kryzys?
Wychodzę na ulicę, chodnik jakby równiejszy niż parę lat temu. Wyjeżdżam na drogę, też coraz lepsza. Jak się uprę to pojadę sobie autostradą. Nawet jakby było dalej i drożej. A co? Nie wolno mi? Po to przecież te drogi budujemy. Tylko znowu na usta ciśnie się pytanie. Gdzie ten kryzys?
Nawet jeśli odważycie się któryś z punktów mego wywodu zakwestionować, to wszystkim nie dacie rady. Statystyka jest nieubłagana, a media krzycząc wszem i wobec o kryzysie po prostu kłamią. Kryzys, jako informacja, po prostu się dobrze sprzedaje. Kto więc nie skorzysta z takiej okazji? Chcą kupić? To dajmy im to co chcą. Nawet jeśli trochę trzeba do tego nagiąć rzeczywistość. A ja znowu to samo! Gdzie ten cholerny kryzys?
A dla pokrzepienia historia, może nieco oderwana od poprzedniej treści, choć chyba nie do końca…, która mnie niedawno spotkała. Bohaterem jest CZŁOWIEK, którego nazwiska bez jego zgody nie mogę niestety ujawnić. CZŁOWIEK specjalnie napisałem dużymi literami. Po prostu się facetowi należy. Ale czytajcie! Gdy pewnego dnia wieczorem wyszedłem z domu zobaczyłem, że ktoś przejeżdżając obok mego samochodu paskudnie porysował jego błotnik. Kiedyś już coś takiego mi się zdarzyło i szukaj wiatru w polu. Do dziś nie wiem kto to był. Machnąłem ręką i stwierdziłem, że trzeba to będzie naprawić. Jakież było moje zdumienie, gdy po dwóch dniach za wycieraczką (wcześniej po prostu jej nie widziałem) znalazłem kartkę z numerem telefonu. Wybiłem numer na klawiaturze i o niebiosa! To był numer sprawcy. Sprawcy, który w dodatku przez nikogo nie naciskany (uważał, że tak po prostu trzeba) sam zostawił mi kartkę, w nadziei, że będzie mógł mi szkodę naprawić. Naprawił i przeprosił, a ja ponownie zacząłem wierzyć w ludzi. Jeśli tacy LUDZIE mieszkają w Sochaczewie to chyba możemy optymistycznie patrzeć w przyszłość.
belmondo
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Kryzys dostrzegamy szczególnie gdy robimy opłaty czy nawet drobne zakupy. Proszę zrobić sobie listę zakupów i iść z nią do wybranego sklepu a po miesiącu wziąć tę samą listę z taką samą kwotą do wydania i sprawdzić czy wszystko uda się nam kupić. Można to kilkakrotnie powtórzyć w odstępach czasu 2,3,4...miesiące i wtedy widzimy efekt, Kryzys Jest Zauważalny!!! A ten felieton powinien być tylko o Człowieku tak dla oderwania się od polityki i ciągłym biadoleniu.
Karol
Bardzo dobry felieton z pozytywnym przesłaniem. Kryzys jest dostrzegalny w niektórych branżach gospodarki, ale dla wielu stał się wygodną wymówką i usprawiedliwieniem indolencji, np. w samorządzie miejskim. W dochodach budżetu miejskiego kryzysu nie widać (rosną wyraźnie z roku na rok), ale w wydatkach już tak! Burmistrz ratuje jednostki samorządowe przed zwolnieniami pracowników i kryzysem!
Kryzys dostrzegamy szczególnie gdy robimy opłaty czy nawet drobne zakupy. Proszę zrobić sobie listę zakupów i iść z nią do wybranego sklepu a po miesiącu wziąć tę samą listę z taką samą kwotą do wydania i sprawdzić czy wszystko uda się nam kupić. Można to kilkakrotnie powtórzyć w odstępach czasu 2,3,4...miesiące i wtedy widzimy efekt, Kryzys Jest Zauważalny!!! A ten felieton powinien być tylko o Człowieku tak dla oderwania się od polityki i ciągłym biadoleniu.
Karol
Bardzo dobry felieton z pozytywnym przesłaniem. Kryzys jest dostrzegalny w niektórych branżach gospodarki, ale dla wielu stał się wygodną wymówką i usprawiedliwieniem indolencji, np. w samorządzie miejskim. W dochodach budżetu miejskiego kryzysu nie widać (rosną wyraźnie z roku na rok), ale w wydatkach już tak! Burmistrz ratuje jednostki samorządowe przed zwolnieniami pracowników i kryzysem!