W ostatnim Prezes Paweł Kowal napisał list adresowany nie tylko do członków PJN, ale do wszystkich wyborców, którzy szukają realnej możliwości wyboru w najbliższych wyborach parlamentarnych. Doświadczenia bezpośrednich rozmów z wyborcami powiatu sochaczewskiego i sąsiednich powiatów zdecydowanie potwierdzają zasadność tez podawanych w liście lidera PJN. Apelujemy do każdego wyborcy by nie poddawał się dyktaturze mediów i podawanych wyników sondaży. Nie każda bowiem wiadomość czy sondaż są publikowane... BĄDZMY ODWAŻNI, NIE BÓJMY SIĘ WYBIERAĆ WEDŁUG SWEGO UZNANIA!!!
"Kraków, 24 września 2011
Paweł Kowal
Szanowni Państwo,
Wiem, że obecnie największą trudnością w prowadzeniu kampanii wyborczej stają się publikowane sondaże, z których wynikałoby, że nie mamy szansy na wejście do Sejmu. Jest odwrotnie, pokazuje to szereg zachowań społecznych i badań. Jesteśmy blisko realizacji tej szansy. Z powodów, które każdy musi tymczasem wyjaśnić sobie sam, takie sondaże nie są publikowane, nawet jeśli od strony metodologicznej są lepiej wykonane niż te, które są podawane do publicznej wiadomości. Podam kilka przykładów, o których media milczą: podczas prawyborów w Gnieźnie 18 września w okręgu o znacznych wpływach lewicy otrzymaliśmy prawie 5 % głosów, a w sondażach ogólnopolskich i regionalnych na największej w tej kampanii wyborczej próbie respondentów, także niemal 5 %. Fakty te zostały niestety praktycznie przemilczane. O liczbie naszych sympatyków najlepiej zaświadczy sam fakt bezproblemowego zebrania ok. 270 tys. podpisów popierających nasze listy do Sejmu. Pokazuje to, że kilkaset tysięcy wyborców, którzy realnie wezmą udział w głosowaniu, rozważa poparcie PJN.
W każdej pracy obowiązuje rzetelność i zachowywanie odpowiednich standardów, spod tej zasady nie mogą być wyjęte ośrodki badań opinii publicznej. Szczególnie w trakcie trwającej kampanii wyborczej. Dlatego nie tylko można, ale trzeba krytycznie podchodzić do ich publikacji. Skoro Polacy w szczególny sposób w swoich politycznych wyborach kierują się sondażami to odpowiedzialność za ich miarodajność staje się kwestią zasadniczą. Dzięki nim zatem w wyniku powstania takiej a nie innej większości parlamentarnej można w rezultacie wpłynąć na losy wielu ludzi. Podawanie nierzetelnych informacji na temat preferencji wyborczych można zatem porównać do błędnie podawanych prognoz ekonomicznych - na przykład inflacji, czy warunków atmosferycznych – na przykład w transporcie.
Krytyka sondaży staje się coraz bardziej powszechna ze strony niezależnych komentatorów (prof. Wawrzyniec Konarski, Małgorzata Subotić), czy wicemarszałek Sejmu RP Ewa Kierzkowska itd.. Nie robi to jednak żadnego wrażenia na „badaczach” opinii publicznej, którzy pomylili się w wielu kampaniach a szczególnie w sposób kompromitujący w kampaniach prezydenckiej i samorządowej 2011, czasami jeszcze w dniu wyborów. Podobne pomyłki w każdym innym zawodzie byłyby dyskwalifikujące. Piekarz, który sprzedałby kilkakrotnie spleśniały chleb nie miałby czelności dopominać się o wyłączenie go z krytyki.
Badania preferencji politycznych są najczęściej finansowane przez media i partie polityczne. Wielu dziennikarzy i całe redakcje w dzisiejszych czasach, szczególnie w obecnej kampanii opowiedziały się wyraźnie po jednej lub drugiej stronie sporu. Często też o niedokładności pomiarów, decyduje fakt, że ze względu na szczupłość środków wybierane są nieprecyzyjne metody badania. Stosuje się małe kilkusetosobowe próby, ogranicza się do badań telefonicznych a wyniki podaje w taki sposób jakbyśmy mieli do czynienia ze standardowymi badaniami. Tymczasem błąd pomiaru wzrasta wtedy do nawet 5. punktów procentowych.
Trzeba z tego wyciągnąć wnioski. PJN chce w przyszłym parlamencie zastosować w prawie zasadę niepublikowania w końcowej fazie kampanii sondaży. Bo wybory powinny wynikać z siły argumentów a nie wysokości słupków sondażowych, szczególnie, że te, pokazywane przez polskie sondażownie często są mylące. Podobne zasady obowiązują np. we Francji.
Naszym zdaniem, ośrodki powinny także publikować informacje na temat podmiotów, które zamawiają u nich badania tego rodzaju. Powinno tak być nie ze względu na podejrzliwość wobec tych ośrodków, ale podobnie jak w przepisach antylobbingowych ze względu na czystość reguł gry i zasadę transparentności, która powinna być przestrzegana szczególnie przy wydawaniu środków publicznych, a takimi dysponują partie.
Dopóki nasze sondaże oscylowały ok. 3% - były publikowane, od kiedy są wyższe - nastąpiło milczenie. Losy kampanii 2011 zależą więc od bezpośrednich akcji: rozdawania materiałów informacyjnych i rozmów. Potrzebny jest w najbliższych dwóch tygodniach wysiłek wszystkich kandydatów i działaczy, którym zależy na naszym sukcesie. Zdobędziemy w ten sposób dodatkowe kilkadziesiąt tysięcy głosów w każdym okręgu wyborczym. Obecność Klubu PJN w Sejmie gwarantuje kurs na reformowanie Polski i załatwienie spraw ważnych dla Polaków. Zwycięstwo jest na wyciągnięcie ręki.
Dlatego jeszcze raz apeluję o prowadzenie kampanii bezpośredniej. (...) Jeśli zaprzestaniemy tego to na koniec może się okazać, że do przekroczenia progu mimo podawanych złych prognoz zabrakło nam tych zaledwie kilkuset tysięcy głosów, które można było uzyskać poprzez bezpośrednie spotkania. Głosowanie na PJN to głos za demokracją, przeciw sondażokracji. Wybierzmy demokrację i pokażmy, że to obywatele decydują.
Z wyrazami szacunku
Prezes
Polska Jest Najważniejsza
Paweł Kowal"
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze