Reklama

Gorąco od podwyżek ceny ciepła Sochaczew

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
09/08/2011 08:40
Seria podwyżek wprowadzona przez Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej spowodowała że w Sochaczewie dosłownie zawrzało. W nadchodzącym sezonie ogrzewanie kosztować będzie kilkanaście procent więcej niż do tej pory. Mieszkańcy są zbulwersowani. Dwa lata temu ówczesny prezes PEC Andrzej Guzik, zapowiadał że ogrzewanie ma tanieć. Legendarne 12 proc. mniej za c.o. ostatecznie przeszło do historii.
PEC z podwyżkami wystartował już na początku roku. Pierwszą, związaną z podniesieniem podatku VAT, uznać można za zupełnie od niego niezależną. Kolejną podwyżkę wprowadzono w marcu. Trzeci raz przedsiębiorstwo podniosło stawki w lipcu. Jak by tego było mało, 1 sierpnia okazało się, że ceny ciepła znowu poszły w górę.
Od jesieni 2009 r. doliczyliśmy się siedmiu podwyżek cen ogrzewania. Jak wynika z udostępnionych nam wyliczeń spółdzielni L-W na największe podwyżki przygotować muszą się mieszkańcy osiedli Senatorska (1 GJ będzie o ponad 14 proc. droższy, opłata stała aż o 47 proc.), Warszawska (odpowiednio podwyżka o 5,5 i 53 proc.) oraz Polna II i III (11 i 52 proc.). Oczywiście procenty nie przemawiają do wyobraźni tak jak konkretne kwoty, a te poznamy dopiero zimą, niemniej jednak dają one pewien obraz sytuacji.

Spółdzielnie pod ścianą
Oburzeni są nie tylko mieszkańcy, ale i administratorzy domów mieszkalnych.
„Z naszych szacunków wynika, że, tylko po lipcowej podwyżce, ludzie zapłacą w skali roku o 12–15 proc. więcej za ogrzewanie. Protestowaliśmy już w PEC, o sytuacji poinformowany jest też burmistrz. Niestety na ten moment nie udało nam się nic załatwić. Mówiąc krótko - jesteśmy postawieni po ścianą. O wiele tańsza Geotermia zaopatruje w ciepło niewielką część miasta. Po prostu jej moce przerobowe nie pozwalają dotrzeć do większej liczby odbiorców. PEC jest więc monopolistą, a po pierwszym, dwuprocentowym spadku cen ogrzewania z jesieni 2009 nie ma już śladu” - powiedział nam wiceprezes SM L-W Zbigniew Starzyński. „Warto zaznaczyć, że podwyżka nie dotyczy wyłącznie ceny samego GJ energii, ale szczególnie opłaty stałej. Wzrost wysokości tej ostatniej na kilku osiedlach oscyluje około 50 proc” - dodaje wiceprezes Starzyński.
W innej sochaczewskiej spółdzielni „Victoria” trwa szacowanie skali podwyżek. Jej mieszkańcy płacą za c.o. ryczałtowo, a nie tak ja w SM L-W w sezonie grzewczym. Sposób rozliczeń jest bardziej skomplikowany. „W tej chwili nie chcę podawać żadnych kwot ani procentów. Wiemy o podniesieniu stawek przez PEC. Teraz rozliczamy poprzedni sezon grzewczy i musimy zobaczyć, jak wygląda kwestia zwrotów lub nadpłat za ogrzewanie. Pod koniec sierpnia będziemy mieli gotową analizę finansów spółdzielni. Wtedy okaże się, jak decyzja PEC wpłynie na koszty ponoszone przez mieszkańców” - mówi prezes Jan Matusiak.

Realia rynku
Zajmujący stanowisko prezesa PEC od pierwszych dni lipca Jarosław Dorociak sprawę komentuje spokojnie. „Gaz drożeje co dwa miesiące. Przekłada się to na koszty, jakie ponosimy względem naszego dostawcy - spółki SIME. Cena SIME uzależniona jest zaś od stawek obowiązujących w Polskim Górnictwie Naftowym i Gazownictwie, czyli dostawcy SIME. Na przestrzeni kilku ostatnich miesięcy trzy razy podnieśliśmy ceny naszych usług. Za każdym razem musieliśmy się dostosować do realiów rynkowych. W marcu skoczyła cena gazu, w lipcu uaktualnialiśmy taryfę, w sierpniu znowu podrożał gaz” - stwierdził. Co do taryf i stawek promocyjnych prezes nastawiony jest sceptycznie „Uważam, że przy zapleczu technicznym, jakim dysponujemy oznaczałoby to obniżenie standardu świadczonych przez nas usług. Mam tu na myśli np. niższą temperaturę ciepłej wody i chłodniejsze kaloryfery” - powiedział nam.
Podążając tropem dostawców gazu o wyjaśnienia poprosiliśmy przedstawiciela SIME. „PGNiG podniósł ceny w połowie lipca, my - dwa tygodnie później – mówi Jerzy Trzciński z SIME. - Na wszystko zgodę wyraził oczywiście Urząd Regulacji Energetyki. Nasze stawki ustalane są automatycznie i zawsze, jeżeli PGNiG drożej sprzedaje nam gaz, my również o tyle samo podnosimy stawki. Niestety gaz drożeje i jest to tendencja ogólnoświatowa.
Indywidualni odbiorcy odczuwają to o tyle dotkliwiej, że gdy np. benzyna drożeje o 1-2 gr, w przypadku gazu podwyżka jest skokowa. Wynosi, powiedzmy 10 proc. Na pocieszenie dodać mogę, że gdyby Sochaczew nadal ogrzewany był olejem, za ogrzewanie płacilibyśmy o 30 - 40 proc. więcej” - przekazał nam Jerzy Trzciński.

Naczynia połączone
Czy mieszkańcy mogą liczyć dofinansowanie opłat za ogrzewanie przez władze miasta? Wiceburmistrz Stanisław Wachowski stawa sprawę jasno. „Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że miasto już dofinansowuje PEC. Pieniądze te pomagają maksymalnie obniżyć stawki za ogrzewanie. Oczywiście będziemy robili to nadal, niemniej jednak nie wyobrażam sobie, by zwiększyła się skala naszej pomocy dla spółki” - powiedział. „Obydwie ostatnie podwyżki wprowadzone zostały z przyczyn niezależnych od PEC. Wyraził też na nie zgodę Urząd Regulacji Energetyki. Za każdym razem były one w tej wysokości, w jakiej wzrosły koszty działalności spółki. Podkreślam, że PEC nie jest przedsiębiorstwem nastawionym na zysk, nie może jednak generować strat. Jeżeli tak się stanie, odbije się to właśnie na mieszkańcach naszego miasta” - twierdzi Stanisław Wachowski.
Dlaczego? Bo jeśli miasto przekaże spółce za dużo pieniędzy, nie będą mogły być przeprowadzone ważne inwestycje, jak np. będące bolączką Sochaczewa, modernizacje dróg. By je wykonać i w większej wysokości dotować PEC, konieczne będzie podniesienie podatków, czyli sięgnięcie do kieszeni mieszkańców. W ten sposób pieniądze zaoszczędzone przez sochaczewian na ogrzewaniu będą fikcyjne.
„Inna sprawą, która budzi moje wątpliwości jest to, że w ten sposób dzielimy mieszkańców na tych którzy mieszkają w blokach i tych którzy mieszkają w domach. Dlaczego mamy dopłacać do ogrzewania tylko jednej grupie?” – pyta retorycznie wiceburmistrz.

Płacz i płać
To oczywiste, że miasto nie powinno faworyzować części sochaczewian. Nie powinno również łudzić mieszkańców perspektywą pomocy finansowej, jeśli ma się okazać nieskuteczna. Nie zmienia to faktu, że nastroje społeczne są fatalne. Chyba nikt nie spodziewał się tak częstych podwyżek.

O opinię zapytaliśmy mieszkańców sochaczewskich osiedli:
Pan Tomasz, mieszkaniec Trojanowa:
„Należę do grupy zadowolonych mieszkańców SM L-W. Odpowiada mi sposób rozliczania ogrzewania, czyli płacenie przez cały rok opłaty stałej, a w sezonie za jednostki ciepła. W zimie mam po prostu więcej prac zleconych i dochody z nich przeznaczam m. in. na opłacenie c.o. Wiem, że ludzie narzekają, bo w niektóre bloki są droższe, a inne tańsze. Ja mam to szczęście, że mój blok należy do tych drugich. Myślę, że różnice w opłatach wynikają np. z droższego przesyłu, a więc odległości od kotłowni. Słyszałem, że na Boryszewie jest drogo, ale tam jest niewiele bloków spółdzielczych”.
Mieszkanka ul. Pokoju:
„Mam wiele zastrzeżeń zarówno do SM L-W jak i do PEC. Po pierwsze - PEC otrzymał za darmo nasze kotłownie. Z tego tytułu powinniśmy być traktowani na preferencyjnych warunkach, a nie zasypywani podwyżkami. Przecież nie dostaliśmy za kotłownie ani grosza, a był to niebagatelny prezent. Po drugie - władze chwaliły się jak nowoczesna oraz ekonomiczna jest technologia stosowana w tej spółce. Skoro tak jest, to dlaczego nie przekłada się to na ceny ogrzewania? Co do rozliczania opłat, to odnoszę wrażenie, że mieszkańcy nie mają w ogóle nad tym kontroli. Wiele osób czuje się pokrzywdzonych bo bardzo oszczędza, a tak płacą po kilkaset złotych miesięcznie”.
Pani Janina, mieszkanka os. Żeromskiego:
„Ciągle słyszymy o podwyżkach, a nikt nie wytłumaczył nam czym są one uzasadnione. Denerwuje mnie to, że w miesiącach zimowych płacimy za mieszkanie tak dużo. Władze spółdzielni chyba nie zdają sobie sprawy, ile ludzie zarabiają. Uważam, że powinniśmy płacić ryczałtowo. Było by to o wiele korzystniejsze dla mieszkańców. Lepiej mają wspólnoty mieszkaniowe. Wiele z nich ma własne kotłownie, co jest dużo tańsze”.
Pan Sebastian, mieszkaniec ul. Konstytucji 3 Maja:
„Nie mam takich problemów jak osoby mieszkające w SM L-W. My płacimy za ogrzewanie przez cały rok i moim zdaniem rozliczne jest ono uczciwie. Np. są zniżki za mieszkania szczytowe. Zawsze można zapytać się w spółdzielni, na jakim poziomie ustawić opłaty, tak, by przy rozliczeniu sezonu grzewczego wyjść mniej więcej na zero. Oczywiście denerwują mnie ciągłe podwyżki PEC, ale mam nadzieję, że jeśli koszty rozłożą się na cały rok, nie będą one tak dotkliwe. Współczuje osobom starszym mieszkającym w blokach L-W. Oni płacą w zimie za mieszkanie naprawdę ogromne pieniądze, a przecież każdy wie, jakie są w Polsce emerytury ”.
Agnieszka Poryszewska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    karol997 2011-08-09 13:14:59

    Panie p.o. PEC-u Dorociak, pan nie potrafi logicznie wytłumaczyć tych podwyżek więc nich zobaczy na swoje zarobki i zarobki swoich kolegów. Obecnie kotłownie są automatyczne więc można je tylko kontrolować a nie jak kiedyś ładować węgiel do pieca przy zatrudnieniu dwóch palaczy minimum na kotłownię. Proszę wytłumaczyć dlaczego pobieracie dodatkową opłatę jeśli ogrzewa nas Geotermia Mazowiecka? Z czego wynikają opłaty letnie za CO jeśli płacimy ryczałt? Nasze kotłownie powinny wrócić do spółdzielni i być podzielone na rejony z ogrzewaniem węglowym panie w-ice burmistrzu...wtedy zobaczycie ile miasto oszczędza na  dopłatach jak zaczniecie płacić kary za środowisko...jedna wielka granda!!! WIELKIE OSZUSTWO!!!! Karol

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama