Kiedy tylko zawieje cieplejszy wiaterek, a na niebie pojawi się większy bochen słońca, niemal każdy rodak, jak Polska długa i szeroka, jakby za dotknięciem tajemniczej różdżki odmienia swoje oblicze. Odmienia je na długie wiosenno-letnio-jesienne miesiące i homo sapiens staje się zagorzałym a może też ogorzałym… homo grillosem. To tak, jakby na ludzkość w dorzeczu Wisły spadła nagle jakaś emocjonalna niemoc powodująca popęd do jednego tylko zajęcia – grillowania. Mówi się głównie o najdoskonalszych kombinacjach grillowych potraw, o węglu, gdzie można dostać najlepszy, o podpałkach i zestawach do grilla, których pełno jest w każdym sklepie, bo producenci prześcigają się w pomysłach. A w księgarniach wysyp poradników o potrawach z grilla. Słowem, fala grillowa rozlewa się po kraju, zalewając inne orientacje społeczne. I nawet podobno deputat mundurowi biorą w drewnianej brykiecie. Bardzo ważne są również same grille. Najbardziej pożądane są oczywiście te zbudowane z kamienia, ze specjalnym kominem, ustawione w pełnym zieleni ogrodzie. Widziałam taki wbudowany w murowaną altankę w ogródku obok domu. Cudo! Ma to znaczenie, ponieważ grilluje u nas nie tylko pospólstwo, ale i ludzie z elity, ci z pierwszych stron gazet. Niedawno w poczytnym tygodniku zobaczyłam zdjęcie, na którym przy stoliku grillowym posilają się wspólnie ramię w ramię: znany kardiolog dr Różyłło, minister Dąbrowski oraz Jan Kulczyk. No i proszę, jaki doborowy zestaw grillowy! W o wiele trudniejszych warunkach muszą uprawiać ten narodowy nasz sport obywatele mieszkający w blokach. Niewielkie rozmiary balkonów nie pozwalają bowiem na wyszukane konstrukcje grillowe. Ale za to mamy liczne towarzystwo w postaci sąsiadów, którzy również pragną przy gorącej kiełbasce zrelaksować się po pracy. Tak więc zapachy pieczonego mięsa otaczają budynek gęstą otuliną, wywołując poczucie głodu u wszystkich mieszkańców bloku. Co z kolei powoduje wzmożony wykup artykułów spożywczych w okolicznych sklepach. A sklepy, zwłaszcza te większe, dbają w konsekwencji o szeroki asortyment wyposażenia grillmena. I tak to się samo napędza. Dzięki temu naród nasz jest zapewne najlepiej grillowo wyposażonym narodem świata. Jak podają statystyki, co druga rodzina w bloku posiada grilla. Nie ma domku jednorodzinnego, przy którym nie stałby choćby jeden. Może już nawet nie być plastikowego krasnala, ale grill być musi! Małgorzata Be
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze