Jest na mapie miasta miejsce, które od lat towarzyszy mieszkańcom, a jego historia zaczyna się w 1995 roku. Na miejscu dużego sklepu, który spłonął, powstaje hotel. Jedyne miejsce w mieście, które od tamtej pory będzie uczestniczyć w najważniejszych momentach tworzenia lokalnej historii. Które wpisze się w organizację ważnych dla sochaczewian wydarzeń, istotnych przedsięwzięć czy kształtowania kulturalnej oferty dla mieszkańców i gości miasta. Miejsce, które bywa sercem najistotniejszych spraw dotyczących Sochaczewa.
Kiedy właściciele Hotelu Chopin zdecydowali o budowie obiektu, zmieniła się nie tylko ich historia. Zupełnie nowych barw nabrało miasto, które od 1998 roku ma możliwość oferowania najwyższego poziomu obsługi wyjątkowych gości. Od 1998 roku “Chopin” oferuje możliwość wynajmu pokoi w czterogwiazdkowym standardzie, kilka sal bankietowych w tym umożliwiające spotkania w kameralnym i dyskretnym gronie, salę balową oraz docenianą restaurację. Nie zabrakło także oferty spa.
Ile jest takich miejsc, o których pracownicy mówią ze łzami wzruszenia w oczach? Nie wiem. Wiem natomiast, że “Chopin” to nie jest tylko hotel, spa czy nawet restauracja gwarantująca wysoki poziom usług. To miejsce, które jest połączeniem emocji, uczuć, oddania i pasji, która otoczona dobrym duchem właścicieli ma do zaoferowania bardzo wiele. To tam organizowane były dla mieszkańców “Spotkania z Chopinem”, które cieszyły się ogromnym powodzeniem. Od wielu lat odbywają się tam świąteczne jarmarki, czy wigilie dla dzieci z placówek opiekuńczych, które są nie tylko miłym spotkaniem przy bożonarodzeniowych potrawach. Są chwilą, w której życie nabiera sensu dla każdego uczestnika, kiedy wszystko staje się możliwe, a przyszłość nie jest obawą.
Wisława Szymborska w jednym ze swoich wierszy napisała: „Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono”. Ten cytat przychodzi mi na myśl kiedy chcę napisać o miejscu dla kobiet z dziećmi, którym Hotel udzielił wsparcia i dachu nad głową, kiedy przybyły do Sochaczewa w pierwszych dniach wojny na Ukrainie. Nikt nie wiedział, kim są, jakie będą te dni, czy podołają, ale razem z mieszkańcami miasta właściciele i pracownicy otworzyli swoje serca, choć z pewnością nie było to dla nikogo łatwe. Nie było łatwe także podejmowanie znamienitych gości, w tym premierów, znanych ludzi otoczenia polityki krajowej i światowej, kultury czy różnych religii. Wiele wyzwań, wiele oczekiwań. Każda z tych osób otrzymała wyjątkowe wspomnienia, o czym nie zapomnieli nadmieniać w pamiątkowych księgach, które są wspaniałym zapisem historii miejsca, a zarazem miasta. Taka była choćby wizyta właściciela firmy Mars, czy też nowojorskiego policjanta Juliana Dwornika, dzięki któremu sochaczewscy funkcjonariusze mogli zobaczyć, jak wygląda praca ich kolegów po fachu za oceanem.

Wyjątkowym wspomnieniem, które dotyczy obiektu, jest to związane z wizytą Ojca Świętego w Łowiczu. To właśnie Hotel Chopin zadbał o menu kulinarne Papieża. O tym jak wyglądały przygotowania i emocje dotyczące tego wydarzenia, opowiada mi Mariola Kraska, od 24 lat związana z kuchnią Hotelu, oraz biskup, a dokładnie Marek Pakuński. O tym kiedy i dlaczego Marek stał się biskupem, należałoby napisać oddzielną opowieść, co być może w przyszłości będzie miało miejsce :). Marek Pakuński jest najdłużej związanym z Hotelem pracownikiem, pamięta jeszcze zgliszcza, na których budowano marzenie właścicieli, które zrealizowało się jako czterogwiazdkowy obiekt hotelelowo - restauracyjny. Wszędzie go pełno i jest skarbnicą wiedzy. Na kuchni natomiast króluje smak, perfekcja oraz spokój, który tak emanuje z całej osoby Marioli Kraski, która wraz z pozostałymi pracownikami kuchni dba o niepowtarzalny smak dań. I czy może być więcej potwierdzeń jak nie powroty klientów, którzy całe swoje kulinarne nadzieje w stu procentach pokładają w pomysłach złogi kuchni Hotelu, a wieloletnia oddana klientka, mająca ponad 90 lat, wraca i planuje każde najważniejsze wydarzenie swojego życia w “Chopinie”? Otóż śmiem twierdzić, że nie ma, bo zaufania nie buduje się jednorazowym zdarzeniem.

Niewątpliwie cuda na słodkich stołach podczas przyjęć również się do tego przyczyniają. Pracują tu także dzieci byłych pracowników. Powroty w najróżniejszym wydaniu to drugie imię Hotelu.
Właściciele sochaczewskiego “Chopina” budują miejsce otwarte, zapraszające pomysłodawców najróżniejszych inicjatyw, od kultury poprzez akcje pomocowe. I choć na co dzień nie zobaczycie ich na lokalnych rautach czy odznaczeniach, to są dobrymi duchami całego miasta. Tworzą serce Sochaczewa, które właściwie dostrzeżone ma jeszcze wiele przed sobą. Pracownicy, którzy związani nierzadko kilkanaście lat z Hotelem, są skarbem, który jest pielęgnowany przez właścicieli. Każdy uśmiech załogi, dzień dobry usłyszane w recepcji czy lśniące pokoje, a nawet zapraszający gest na hotelowym parkingu są składową miejsca, które dzięki zaangażowanym właścicielom buduje szczególny charakter hotelu.
Na koniec warto powtórzyć: Powroty to drugie imię “Chopina”. Do wyjątkowych chwil w najważniejszych momentach życia, które goście przeżywają w gościnnych salach bankietowych, czy odpoczynku po długich wyprawach w hotelowych pokojach. “Chopin” przy ulicy Traugutta kojarzy się z miłością, pierwszym tańcem zakochanych, pierwszym wspólnym kawałkiem tortu, radością panien młodych w spa, wreszcie łzami wzruszenia rodziców podczas wesel, czy dziecięcym śmiechem podczas przyjęcia komunijnego. To także emocje mieszkańców podczas spotkań znanych polityków, ale również rozgrzewająca zupa dla wolontariuszy WOŚP podczas finałów Orkiestry w mieście. “Chopin” jest stabilnym, perfekcyjnym domem wielu wydarzeń i chwil. Od lat pozostaje trwałym obserwatorem zmian w Sochaczewie, dając dyskretne wsparcie i motywację. Wystarczy wejść.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!