Reklama

Farna 13 – historia walki o najstarszą kamienicę Sochaczewa

Od lat przyciąga wzrok mieszkańców, turystów i miłośników lokalnej historii. Ukryta na skarpie nad Bzurą kamienica przy ulicy Farnej 13 jest jednym z ostatnich świadków dziewiętnastowiecznego mieszczańskiego Sochaczewa. Choć dziś jej stan budzi coraz większe obawy, a sam budynek pozostaje opuszczony, niewiele brakowało, by zniknął z mapy miasta już kilkanaście lat temu.

Jeszcze kilkanaście lat temu niewiele brakowało, by z krajobrazu Sochaczewa zniknął jeden z najbardziej charakterystycznych budynków miasta. Dziś kamienica przy ulicy Farnej 13 nadal stoi, choć jej przyszłość pozostaje niepewna. To historia społeczników, urzędników, właścicieli i wieloletniej walki o zachowanie miejsca, które wielu mieszkańców uważa za symbol dawnego Sochaczewa.

Kamienica Gajewskich

Historia Farnej 13 sięga połowy XIX wieku. Budynek powstał po 1818 roku, jako eklektyczna kamienica mieszczańska u zbiegu dwóch historycznych ulic – Farnej i Toruńskiej, zwanej dawniej Mostową. Ulica Farna prowadziła niegdyś od rynku do pierwszego kościoła parafialnego na Poświętnem i już we wczesnym średniowieczu była jednym z najważniejszych traktów komunikacyjnych Sochaczewa. W drugiej połowie XIX wieku obiekt został rozbudowany i wydłużony do obecnej północnej granicy działki.

Reklama

Przez dziesięciolecia kamienica należała do rodziny Gajewskich, znanych i cenionych sochaczewskich kamieniarzy. Z jej okien można było obserwować zmieniające się miasto – od czasów zaborów, przez okres międzywojenny i wrzesień 1939 roku, gdy w tle walk o miasto niemieccy żołnierze zajmowali tu stanowiska bojowe, aż po okupację i współczesność.

Po II wojnie światowej budynek został przejęty przez państwo na mocy powojennych przepisów nacjonalizacyjnych, powszechnie kojarzonych z dekretem Bieruta. Został wtedy zajęty na kwaterunek i podzielony na małe mieszkania. Pomiędzy 1955 a 1959 rokiem przeprowadzono remont elewacji zewnętrznych, a pod koniec lat pięćdziesiątych obiekt stanowił prywatną własność Antoniny Gajewskiej. W tym okresie w kamienicy mieszkały między innymi Siostry Szarytki oraz prywatni lokatorzy. 

Reklama

W latach siedemdziesiątych XX wieku budynek przeszedł niefortunne przekształcenia wewnątrz i na zewnątrz, podczas których bezpowrotnie skute zostały oryginalne profilowane gzymsy nad parterem i piętrem. Przez kolejne dziesięciolecia nieruchomość pozostawała pod administracją spółek miejskich i pełniła funkcję budynku komunalnego.

Problem polegał na tym, że przez lata nie przeprowadzano tam gruntownych remontów, a stan techniczny obiektu systematycznie się pogarszał. Gdy w 2007 roku władze miasta Sochaczew ostatecznie uporządkowały skomplikowane kwestie własnościowe, obiekt oficjalnie wrócił w ręce prywatne spadkobierców dawnych właścicieli. Rodzina Gajewskich początkowo nie była jednak zainteresowana jej przejęciem, ponieważ koszty ratowania budynku wydawały się ogromne. Ostatecznie samorząd podjął decyzję o przekazaniu nieruchomości dawnym właścicielom, którzy zabezpieczyli obiekt.

Reklama

Nowy właściciel i zderzenie z konserwatorem

W 2009 roku na niszczejący budynek uwagę zwrócił lokalny przedsiębiorca budowlany, Marcin Orliński. Jak sam wspomina, na obiekcie wisiała wówczas informacja o sprzedaży. Ponieważ kamienica pozostawała bez opieki przez dłuższy czas, prowadzona przez niego firma podjęła decyzję o zakupie z intencją przywrócenia jej właściwego stanu technicznego i estetycznego oraz zachowania jej znaczenia w przestrzeni miejskiej Sochaczewa. Zapytany o swoją pierwotną wizję dla tego miejsca, właściciel odpowiada:

Od początku zakładaliśmy kompleksową odbudowę kamienicy, z poszanowaniem jej historycznego charakteru, ale również z uwzględnieniem kontekstu urbanistycznego najbliższego otoczenia. Przed zakupem nieruchomości przedstawiliśmy naszą koncepcję Płockiemu Konserwatorowi Zabytków. Zakładała ona między innymi możliwość podwyższenia budynku o jedną kondygnację, tak aby obiekt lepiej wpisywał się w skalę i charakter sąsiedniej zabudowy.

Reklama

Rzeczywistość okazała się jednak znacznie bardziej skomplikowana. Główną osią sporu, który zamroził plany odbudowy na długie lata, stały się rozbieżne stanowiska inwestora i urzędników. Marcin Orliński wyjaśnia to następująco:

Zasadnicza rozbieżność dotyczyła możliwości podwyższenia budynku. Po nabyciu nieruchomości oraz przygotowaniu wstępnych założeń projektowych konserwator nie wyraził zgody na takie rozwiązanie, pomimo wcześniejszych rozmów dotyczących tej koncepcji. W dalszym toku postępowania pojawiały się kolejne wymagania dotyczące ekspertyz, badań i dodatkowych opracowań, co znacząco wydłużyło proces przygotowania inwestycji.

Reklama

Właściciel podkreśla, że największą barierą uniemożliwiającą szybkie przystąpienie do prac był brak jednoznacznego oraz stabilnego stanowiska ze strony organu konserwatorskiego. Zmieniające się oczekiwania i wymóg ciągłego dostarczania nowych opracowań sprawiły, że proces uzyskiwania wymaganych prawem uzgodnień stał się długotrwały i niemożliwy do precyzyjnego zaplanowania w czasie.

O krok od rozbiórki

W trakcie trwania tych urzędniczych procedur, sytuacja wokół budynku zaogniła się w 2011 roku. Wtedy to Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego, ze względu na fatalny stan techniczny, zakazał dalszego użytkowania i nakazał wysiedlenie częściowo zamieszkałego jeszcze obiektu. Pod koniec marca członkowie Stowarzyszenia „Nasz Zamek” otrzymali informację od lokatorów, że kamienica ma zostać rozebrana.

Reklama

Zaangażowaliśmy się w ratunek dla najstarszej zachowanej sochaczewskiej kamienicy grupowo jako członkowie Stowarzyszenia „Nasz Zamek”. Szczególnie chciałbym wyróżnić Tomasza Karolaka, Społecznego Opiekuna Zabytków i muzealnika. Budynek od lat był uznawany za zabytek przez mieszkańców i historyków, ale nigdy nie został wpisany do rejestru zabytków.

- wspomina Łukasz Popowski, prezes stowarzyszenia.

4 kwietnia 2011 roku stowarzyszenie złożyło do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków wniosek o objęcie kamienicy ochroną konserwatorską. Tydzień później przeprowadzono oględziny budynku.

Reklama

Podczas inspekcji ustalono, że obiekt jest w średnim stanie technicznym, nie grozi zawaleniem i wymaga generalnego remontu, a nie rozbiórki.

- mówi Popowski. To właśnie te ustalenia uruchomiły oficjalną procedurę wpisu do rejestru zabytków.

Jedna z nielicznych

W uzasadnieniu decyzji konserwator podkreślił wyjątkową wartość historyczną i urbanistyczną budynku: „(...) Kamienica stanowi ważny element historycznego układu urbanistycznego ulicy Farnej, której początki sięgają średniowiecza. Jest również najstarszą zachowaną kamienicą w mieście oraz jednym z nielicznych budynków, które przetrwały wojenne zniszczenia”.

Reklama

Zwrócono uwagę także na jej walory architektoniczne, zachowaną bryłę oraz historyczne detale, takie jak nietypowo położony górny gzyms i rzadka ścianka kolankowa z małymi oknami doświetlającymi poddasze. Farna 13 została oficjalnie wpisana do rejestru zabytków 2 lutego 2012 roku decyzją Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.

Wiedzieliśmy, że nawet po wpisie jej los nie będzie pewny. Koszty remontu są ogromne, a sytuacja własnościowa była skomplikowana. Jednocześnie mieliśmy świadomość, że bez naszych działań budynku prawdopodobnie już by nie było.

Reklama

 – podkreśla Łukasz Popowski. 

Opuszczony, pozbawiony opieki i zdewastowany budynek stał się w kolejnych latach celem szabrowników oraz ofiarą kilku podpaleń.

Muzeum, którego nie udało się stworzyć

Kilka lat wcześniej pojawił się pomysł, który mógł całkowicie odmienić los zabytku. Jerzy Szostak, wieloletni redaktor naczelny „Expressu Sochaczewskiego”, proponował, aby budynek pozostał własnością miasta. Po remoncie miała tam powstać filia Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą.

W zabytkowych wnętrzach planowano stworzyć ekspozycję poświęconą przedwojennemu Sochaczewowi. Zwiedzający mogliby zobaczyć odtworzone mieszkania, warsztaty i codzienne życie dawnych mieszkańców miasta.

Reklama

Pomysł zdobył wielu zwolenników, ale ostatecznie nie został zrealizowany. Miasto nie wyraziło zgody na takie rozwiązanie, a budynek ostatecznie kupił Marcin Orliński.

Kamienica z filmową historią

Mało kto pamięta, że Farna 13 ma również swój filmowy rozdział. W 1959 roku Sochaczew stał się planem zdjęciowym międzynarodowej produkcji „Jons und Erdme” w reżyserii Victora Vicasa, nakręconej na podstawie opowiadania Hermanna Sudermanna.

Akcja historii rozgrywała się na pograniczu Prus i Litwy. Ponieważ prawdziwe miejsca znajdowały się już wtedy na terenie Związku Radzieckiego, którego władze nie zgodziły się na realizację zdjęć, twórcy wybrali Sochaczew.

W filmie wystąpiła Giulietta Masina – jedna z największych gwiazd europejskiego kina i żona Frederica Felliniego. Jej dublerką była młoda Krystyna Sienkiewicz. Za scenografię odpowiadał Rolf Zehetbauer, późniejszy laureat Oscara za film „Kabaret”.

Jedna z pierwszych scen została nakręcona właśnie przy ulicy Farnej, na wysokości kamienicy Gajewskich. Dzięki temu budynek oraz jego oryginalne, betonowe balustrady tarasowe i schodowe zostały utrwalone na taśmie filmowej kilkadziesiąt lat przed rozpoczęciem walki o jego uratowanie. Film zachował również widoki dawnego placu Kilińskiego, historycznej remizy strażackiej oraz drzew, które przez dziesięciolecia stanowiły charakterystyczny element tej części miasta.

Studenci pokazali możliwą przyszłość

W 2019 roku Farna 13 stała się bohaterką konkursu architektonicznego przygotowanego we współpracy z Wydziałem Architektury Politechniki Warszawskiej. Studenci opracowali koncepcję rewitalizacji najcenniejszych zabytków powiatu sochaczewskiego.

Pierwszą nagrodę zdobyli Ewelina Cisak i Artur Kozłowski. Zaproponowali stworzenie w kamienicy galerii sztuki współczesnej połączonej z przestrzenią edukacyjną i warsztatową.

Drugie miejsce zajęły Dominika Marczyńska i Anna Kominiak za projekt „SKARPA”, zakładający połączenie funkcji społecznych, wystawienniczych i gastronomicznych. Konkurs pokazał, że nawet mocno zdegradowany budynek może ponownie stać się ważnym miejscem na mapie miasta.

Przełomowy program naprawczy

Mimo wieloletniego bata urzędowego, inwestor nie zrezygnował z ratowania Farnej 13. Zapytany o wykonane dotychczas kroki, Marcin Orliński wskazuje na ogromną pracę analityczną, jakiej dokonano w międzyczasie:

Pomimo przedłużających się procedur wykonaliśmy szereg istotnych prac przygotowawczych. Sporządzone zostały trzy ekspertyzy techniczne budynku, przeprowadzono badania stratygraficzne tynków wewnętrznych oraz elewacji, a także przygotowano dokumentację niezbędną do dalszego procedowania inwestycji. Obecnie jesteśmy na końcowym etapie uzgadniania projektu budowlanego z konserwatorem zabytków.

Oficjalne ekspertyzy inżynierskie z lipca 2022 roku bezlitośnie wykazały, że stopień technicznego zużycia konstrukcji wynosi sto procent, a całkowite zużycie budynku oszacowano na dziewięćdziesiąt procent. Z tego powodu rewaloryzacja wymusi potężną, niemal całkowitą rekonstrukcję obiektu, połączoną ze zmianą jego funkcji z dotychczasowej mieszkalnej na usługowo-mieszkalną. 

Na bazie tych dokumentów, na początku 2025 roku Dorota Zaremba opracowała oficjalny program prac konserwatorskich, restauratorskich i robót budowlanych.

Zgodnie z najnowszymi zaleceniami konserwatorskimi, zatwierdzony zakres prac mających przywrócić świetność budynkowi obejmuje między innymi: całkowitą rozbiórkę zniszczonego dachu, kominów i ścianek kolankowych oraz ponowne odtworzenie drewnianej więźby na podstawie dokładnej inwentaryzacji pomiarowej. Wykonanie nowego pokrycia dachowego z blachy tytanowo-cynkowej w kolorze tradycyjnego cynku, co odpowiada technologii stosowanej w XIX wieku. Wyburzenie awaryjnych stropów drewnianych i zastąpienie ich nowymi stropami żelbetowymi oraz wykonanie żelbetowych schodów wewnętrznych. Demontaż i wymianę zniszczonych partii ścian nośnych oraz ścian piwnic, które wzniesiono z glinianej cegły suszonej i które uległy zawilgoceniu oraz całkowitemu rozpadowi. Przemurowanie zniszczonych fragmentów konstrukcji i zabezpieczającej skarpy wyłącznie przy użyciu pełnej cegły ceramicznej, bez możliwości użycia pustaków.

Do tego dochodzi: oczyszczenie elewacji zewnętrznej metodą piaskowania, przeprowadzenie dezynfekcji biobójczej oraz położenie tynków mineralnych ciągnionych na siatce. Trzeba również wykonać: rekonstrukcję betonowych, prefabrykowanych balustrad tarasu oraz schodów zewnętrznych z tyłu obiektu, które zostały doszczętnie rozkradzione w latach 2011–2016.

Konserwator zaleca również odtworzenie historycznej kolorystyki wnętrz. Badania wykazały, że ściany pierwotnie posiadały odcień jasnego beżu, a w wybranych pokojach lamperie i narożniki zdobiły błękitne, niebieskie oraz ciemno szare ornamenty.

Jaka jest przyszłość Farnej 13?

Dziś, po latach sporów, perspektywa realizacji inwestycji jest zdecydowanie bardziej konkretna niż w poprzednich latach. Właściciel zakłada, że po pomyślnym sfinalizowaniu ostatnich wymaganych uzgodnień oraz procedur formalnych, realne będzie rozpoczęcie fizycznych prac budowlanych na przełomie bieżącego 2026 i przyszłego 2027 roku.

Zapytany o to, czy po tak długiej batalii nadal wierzy w sukces projektu, Marcin Orliński odpowiada twierdząco. Na obecnym etapie, popartym solidnymi badaniami, ekspertyzami oraz gotowymi opracowaniami projektowymi, ocenia on, że odbudowa kamienicy jest możliwa. Podkreśla, że inwestycja jest dziś znacznie bliżej realizacji niż kiedykolwiek wcześniej.

Dla inwestora Farna 13 to coś więcej niż zwykły projekt biznesowy – to połączenie inwestycji, zabytku i żywej historii miasta. Świadczy o tym chociażby niesłabnące zainteresowanie samych mieszkańców Sochaczewa. Choć stopień degradacji budynku jest ogromny, nadrzędnym celem pozostaje zachowanie i wyeksponowanie jego walorów architektonicznych. 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 23/06/2026 13:40
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama