W Sochaczewie mieszka, o czym pewnie nie wszyscy wiedzą, kilka małżeństw, w których jedno z małżonków jest wyznania prawosławnego, drugie katolickiego. Zwłaszcza w okresie świąt intrygującym tematem jest, jak rodziny te rozwiązują problem wyznania i wspólnego obchodzenia świąt. Pani Agnieszka twierdzi, że przy dużej dozie tolerancji wszystko można uzgodnić i zrealizować, w kwestiach wiary również. Ważny jest przecież Bóg, do którego się modlimy, a nie miejsce. Choć trzeba przyznać, że prawosławna cerkiew ma klimat wyjątkowo sprzyjający modlitwie. „Często na Święta Wielkanocne wyjeżdżamy w rodzinne strony męża do Bielska Podlaskiego. Jest to miasto porównywalne do Sochaczewa, ma ok. 35 tys. mieszkańców, w którym są pewnie ze cztery cerkwie i cztery kościoły. Dwa wyznania – prawosławie i katolicyzm zgodnie ze sobą funkcjonują. Ludzie szanują nawzajem swoje przekonania, swoją kulturę i religię” - mówi pani Agnieszka. Prawosławni Wielkanoc obchodzą podobnie jak my. Mają Wielki Tydzień, w sobotę noszą pokarmy w koszyczkach do cerkwi. Święconka, tak jak u katolików, to jajka, chleb, sól, kiełbaska. Pani Agnieszka uważa jednak, że prawosławni są bardziej rozmodleni. „Na przykład rezurekcja rozpoczyna się o północy i trwa do 6 rano w niedzielę. Przy wejściu do cerkwi każdy zapala cieniutką długą świeczkę na dowód duchowego udziału w modlitwie. W nabożeństwie uczestniczą chóry, oprawa muzyczna jest przepiękna. Całą mszę wszyscy stoją, kobiety w chustkach na głowie, podobnie młode dziewczyny. U nas czasami w kościele można zobaczyć swego rodzaju rewię mody. Tam tego nie ma. Najważniejsza jest modlitwa, a cała atmosfera, zapach tych świec, powtarzająca się muzyka, ogromne skupienie powodują, że ludzie są jak w modlitewnym transie” – mówi nasza rozmówczyni. Pytam, czy kiedy wyjeżdżają do rodziny męża to jedno idzie do cerkwi, a drugie do kościoła? W odpowiedzi słyszę, że w tym dniu cała rodzina, również dzieci, modli się w cerkwi, bo to niezapomniane przeżycie. „Po wyjściu z cerkwi wszyscy pozdrawiają się słowami „Christos woskriest” –Chrystus zmartwychwstał. Odczuwa się wtedy wielką wspólnotę, pozdrawiają się ludzie znani sobie i obcy, młodzi i starzy. To bardzo piękny zwyczaj. Po powrocie do domu natychmiast podawane jest śniadanie wielkanocne, gdyż prawosławni bardzo sumiennie przestrzegają postu. Moja teściowa np. przez 40 dni nie jada mięsa. Wszyscy są więc spragnieni dobrego i sytego posiłku. Śniadanie rozpoczyna się podobnie jak u nas, od dzielenia jajkiem. Na stół podawane są różnorakie wyroby wędliniarskie, ale smakują one zupełnie inaczej niż nasze. Na przykład mięso wkładane do kiełbas nie jest mielone, a krojone, zamiast dużej ilości czosnku, jako przyprawy używa się gorczycy. Gospodynie robią różnego rodzaju salcesony, boczki zawijane z mięsem mielonym w środku. Podaje się też białą kiełbasę i bardzo mocny chrzan, ale taki, że u nas chyba nikt by go nie zjadł.”- opowiada pani Agnieszka. Na wschodzie Polski gotuje się ogromne ilości jaj, a właściwie pisanek. Jajka gotowane są w różnych naturalnych barwnikach, np. w łuskach od cebuli, aby zyskały różne kolory. Później tymi pisankami ludzie obdarowują się nawzajem, dostaje je każdy gość, zanosi się je w prezencie znajomym, rodzinie. Z jajkami wiąże się jeszcze jeden zwyczaj. U prawosławnych święta wielkanocne trwają 3 dni. Ten trzeci dzień poświęcony jest zmarłym, a idąc na cmentarz zabiera się ze sobą pisanki. Niezwykle barwnie wyglądają potem groby, na których leżą poukładane kolorowe jajka. Na cmentarzach spotykają się całe rodziny, znajomi, którzy nie widzą się np. przez rok, ale na ten wyjątkowy okres przyjeżdżają w rodzinne strony. Ten dzień, który zależnie od parafii może być też obchodzony w niedzielę przewodnią, jest odpowiednikiem naszego święta zmarłych. Tak to śmierć przeplata się z życiem, którego symbolem są jajka, ale przede wszystkim Zmartwychwstanie. Jolanta Sosnowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze