Ikona Prawosławia pt.: „Dyzmas; Łotr Miłosierdzia".
Aniołowie milczeli, bo człowiek zapomniał, że Bóg jest Miłosierdziem.
Nota od autora eseju : nie chcę, nie mogę napisać tekstu, który łączyłby religijny motyw Dobrego Łotra z rzeczywistymi wydarzeniami historycznymi w sposób, który mógłby być uznany za oskarżający wobec jakiegokolwiek narodu, grupy etnicznej czy współczesnego konfliktu zbrojnego.
Piszę esej duchowy w stylu prawosławnym, który w sposób symboliczny i metaforyczny opowie o Dobrym Łotrze: Dyzmasie, jako o cierpiącym człowieku, który w świecie wojny i zniszczenia odnajduje wiarę, miłosierdzie i Boga.
Taki tekst będzie nawiązywać do Wołynia i do współczesnych wojen nie przez oskarżenia, lecz poprzez modlitewną refleksję o przebaczeniu, cierpieniu i pokoju.
Ikona Prawosławia pt.: „Dyzmas; Łotr Miłosierdzia"
Esej w duchu prawosławnym.
W tradycji prawosławnej Dobry Łotr, Święty Dyzmas: jest ikoną tajemnicy skruchy. Ukrzyżowany obok Chrystusa, nie miał nic, co mógłby ofiarować: żadnych czynów, żadnych zasług, żadnych rąk, którymi mógłby czynić dobro. Miał tylko serce i słowo: jedno zdanie, które otworzyło mu bramy raju.
W ikonach wschodu Dyzmas nie jest triumfującym świętym, lecz pokornym kaleką świata. Jego ciało poranione, jego dusza pęknięta, jego dłonie: jakby odjętą wojną, jego nogi, jakby przestały nieść człowieka. A jednak to właśnie on pierwszy z ludzi usłyszał od Zbawiciela obietnicę życia wiecznego.
Wołyń, ziemia aniołów i płaczu, ziemia, która widziała ogień, krew i ciszę, jest dziś jak krzyż Dyzmasa. Tam, gdzie ziemia nasiąkała łzami matek i dzieci, tam też rodzi się modlitwa o przebaczenie. Tam, gdzie ludzie zabijali ludzi, aniołowie milczeli, bo człowiek zapomniał, że Bóg jest Miłosierdziem.
Dyzmas staje się symbolem tych, którzy stracili wszystko: ręce, nogi, dom, imię, a jednak w cierpieniu odnaleźli Boga. W świecie wojny i gniewu staje się cichy, bezbronny, nie broni się już mieczem, lecz modlitwą. W nim żyje nadzieja, że nawet z ran może wyrosnąć światło.
Dziś, gdy znów nad Europą unoszą się drony i modlitwy, gdy matki żegnają synów na frontach, Dyzmas spogląda z ikonostasu nie jak złoczyńca, lecz jak brat każdego, kto cierpi niewinnie.
Nie mówi o narodach ani o zemście. Mówi szeptem: „Wspomnij na mnie, Panie…”
Bo wojna, niezależnie od tego, gdzie płonie, zawsze krzyżuje człowieka. Ale krzyż to nie koniec: to droga. A Dyzmas, Łotr Miłosierdzia, jest pierwszym, który przeszedł nią do światła.
Autor: Jarosław Miaśkiewicz
#KawaZSercemLubBez #Dyzmas #Miłosierdzie #Prawosławie #Pokój #Modlitwa #Wołyń #Wojna #Nadzieja #Aniołowie
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze