Od 1 lipca 2013 roku każdy z nas, zamiast faktur za odbiór odpadów, będzie płacił stałą opłatę. Prace nad jej wprowadzeniem w Sochaczewie wchodzą w decydująca fazę. Pojawia się też najważniejsze pytanie: ile będzie ona wynosić?
Podczas ostatniej sesji Rada Miasta przyjęła pakiet uchwał dotyczących gospodarowania odpadami komunalnymi. Przyjęto regulamin utrzymania czystości i porządku, wybrano metodę ustalania opłat, termin i częstotliwość jej uiszczania, a także wzór deklaracji o jej wnoszeniu.
- Rada miała na to czas do końca roku. Nowe przepisy wymusiła na naszym samorządzie Ustawa o utrzymaniu czystości w gminach. Gdyby nie przyjęto nowych przepisów, zrobiłby to za nas wojewoda mazowiecki, a wtedy nie mielibyśmy na nic wpływu wyjaśnia wiceburmistrz Stanisław Wachowski.
Co wynika z nowych przepisów? Najważniejsza informacja jest taka, że już w przyszłym roku za odbiór śmieci płacić będziemy wszyscy. Bez względu na to, jak wiele ich wytworzymy, wysokość opłaty będzie zależała wyłącznie od liczby mieszkańców w danej posesji, czy mieszkaniu. Zgodnie z zamysłem autorów ustawy, która zmusiła nasz samorząd do przyjęcia nowych przepisów, takie rozwiązanie wywołać ma rewolucyjny efekt ekologiczny. Firmy śmieciowe będą musiały odebrać od nas wszystkie wyprodukowane śmieci. To z kolei spowoduje to, że ludziom po prostu nie będzie opłacało się wyrzucać ich w lasach, rowach i innych tego typu miejscach. Obecnie gminy przeznaczają olbrzymie sumy na utrzymanie porządku w miejscach publicznych. Pochodzą one z naszych podatków. Porzucane w przypadkowych miejscach odpady zanieczyszczają glebę i przedostają się do wód. To z kolei wpływa na zdrowie i komfort życia nas wszystkich. Jednocześnie system zachęcać ma do segregowania śmieci. Ci, którzy będą to robić, zapłacą za ich odbiór o wiele mniej.
Za tanio?
Według projektu uchwały stawka opłaty za odpady komunalne wynosiłaby w Sochaczewie 12 zł miesięcznie od osoby zamieszkującej daną nieruchomość. Jeżeli odpady byłyby zbierane w sposób selektywny o połowę taniej czyli 6 zł/os.
- Ustawa dopuszcza możliwość uzależniania opłaty od powierzchni nieruchomości lub ilości zużytej wody. Uznaliśmy, że kryterium liczby mieszkańców będzie najsprawiedliwsze. Opiera się ono o zasadę: zanieczyszczający płaci- mówi kierownik referatu ochrony środowiska UM Agnieszka Tomaszewska. Tak naprawdę stawki przyjęte przez radę to tylko prognoza. Jakie rzeczywiście będą ceny, pokaże dopiero przetarg. Nasza kalkulacja opiera się na stawkach, jakie obowiązują aktualnie na naszym rynku, a także na fakcie, że przetarg ogłoszą wspólnie wszystkie gminy powiatu sochaczewskiego. Dzięki uzyskaniu efektu dużo większej skali zamówienia bo dotyczyć będzie ono około 80 tysięcy mieszkańców mamy nadzieję na uzyskanie takiej właśnie stawki wyjaśnia Agnieszka Tomaszewska.
Zarówno zaproponowane kwoty, jak i generalnie zapisy uchwał nie przekonały radnego Marcina Podsędka. Odczytał on z kartki oświadczenie, w którym powoływał się na stawki, które zostaną wprowadzone w Płońsku. Jego zdaniem w Sochaczewie będą one za niskie. Według tekstu oświadczenia, Sochaczew generalnie źle przygotował nowe przepisy śmieciowe i źle przygotowuje się do wprowadzenia ich w życie. Jako wzór Marcin Podsędek podał Płońsk.
- W Płońsku mieszkańcy będą płacić 15 i 11 zł. Jak to możliwe, że u nas będzie tak tanio? Skąd ta różnica? - pytał.
Odpowiedział mu burmistrz Piotr Osiecki.
- Zadanie wprowadzenia nowych zasad gospodarowania odpadami jest realizowane wspólnie przez wszystkie gminy z terenu naszego powiatu. Podczas półrocznych prac udało się nam wypracować następującą strategię: razem ogłosimy przetarg i, jako duży zleceniodawca, będziemy mogli starać się o wprowadzenie jak najniższych stawek. Z tego co wiem, jesteśmy wręcz stawiani za wzór innym samorządom. Natomiast, jakie dokładnie będą stawki, zadecyduje przetarg. Będziemy konstruować jego zasady w ten sposób, by potoczył się on po naszej myśli - wyjaśniał burmistrz.
Krytykuje swojego szefa?
Piotr Osiecki wyraził też zdziwienie stanowiskiem radnego Podsędka i całego klubu Porozumienie Ziemi Sochaczewskiej. Zarzucanie władzom miasta złego przygotowania śmieciowej rewolucji oznacza bowiem w prostej linii krytykę wójta Gminy Sochaczew Mirosława Orlińskiego, który był liderem porozumienia, jakie zawarły wszystkie gminy powiatu, a mającego na celu wspólne przygotowanie się do nowych przepisów, a potem wspólne wyłonienie firmy odbierającej odpady od mieszkańców. Wójt jest także prezesem ugrupowania, z którego wywodzi się Marcin Podsędek, a więc Porozumienia Ziemi Sochaczewskiej.
- Swoją wypowiedzią radny Podsędek krytykuje działania Mirosława Orlińskiego, którego nie tylko ja, ale wielu mieszkańców powiatu uważa, za profesjonalistę i doświadczonego samorządowca stwierdził burmistrz. - Stworzyliśmy duży, konkurencyjny rynek. Zaproponowaliśmy także ceny, które stanowią symulację kosztów, jakie będą musieli ponieść mieszkańcy. Już wcześniej na terenie powiatu sochaczewskiego stawki zmalały o kilkadziesiąt procent ze względu na konkurencję między firmami. Porównywanie nas do Płońska nie ma żadnego odniesienia do rynkowej rzeczywistości zakończył Piotr Osiecki.
Porozumienie i tak było przeciw. Uchwały przeszły głosami radnych Forum i PiS.
Po prostu segreguj
Zgodnie z przyjętymi przepisami opłaty mają być wnoszone w systemie kwartalnym. Do 31 marca właściciele nieruchomości składać będą deklarację dotyczącą liczby zamieszkujących osób. W przypadku zwiększy się lub zmniejszy, konieczne będzie złożenie korekty deklaracji w przeciągu 14 dni. Przedkładając zaświadczenie z WKU lub jednostki wojskowej, szkół, uczelni bądź deklarując wyjazd zagraniczny powyżej trzech miesięcy, będzie można udokumentować brak konieczności wnoszenia opłat.
Wypełnienie deklaracji nie powinno sprawiać nikomu większych problemów. Podać należy w niej podstawowe dane teleadresowe oraz zamieścić wykaz lokatorów posesji lub mieszkania, a także oświadczenie o segregowaniu lub niesegregowaniu śmieci. Odpadki odbierane będą z podziałem na 15 kategorii. Mówiąc najprościej - wyrzucić będzie można wszystko, od baterii do zegarka po szafę, ale trzeba to będzie zrobić selektywnie. Wyszczególnione kategorie są to: makulatura, szkło, metale, tworzywa sztuczne, odpady biodegradowalne, opakowania wykonane z kilku rodzajów materiałów, przeterminowane leki, chemikalia, zużyte baterie i akumulatory, zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny, meble i odpady wielkogabarytowe, odpady budowlane i rozbiórkowe, opony, odpady zielone oraz popiół.
- Jak dokładnie mieszkańcy będą dokonywać segregacji, rozstrzygną warunki przetargu, jaki ogłosimy dla firm śmieciowych. Z całą pewnością nie będzie tak, że trzeba będzie zbierać do oddzielnych worków czy pojemników wszystkich wymienionych w ustawie kategorii odpadów uważa Agnieszka Tomaszewska.
Niektóre z nich, jak odpady wielkogabarytowe czy leki, będą przyjmowane we wskazanych punktach. Inne, czyli np. odpady zielone czy pozostałości po pracach budowlanych, w określonych w umowie z firmą śmieciową terminach. Większość śmieci podlegających selektywnej zbiórce będzie odbierana raz w miesiącu.
Na każde cztery osoby powinien przypadać jeden pojemnik o objętości 120 l (oraz dodatkowo jeden pojemnik 120-litrowy na każde kolejne 4 osoby). Ich dostarczeniem zająć ma się firma, która wygra przetarg. Nieposegregowane odpady będą odbierane co najmniej raz na dwa tygodnie.
Nowe przepisy budzą wiele innych pytań, np. jak spółdzielnie mieszkaniowe czy wspólnoty rozwiążą problem śmieci. Będziemy do nich wracać w kolejnych wydaniach gazety.
Agnieszka Poryszewska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Piotr Osiecki wyraził też zdziwienie stanowiskiem radnego Podsędka i całego klubu Porozumienie Ziemi Sochaczewskiej. Zarzucanie władzom miasta złego przygotowania śmieciowej rewolucji oznacza bowiem w prostej linii krytykę wójta Gminy Sochaczew Mirosława Orlińskiego, który był liderem porozumienia, jakie zawarły wszystkie gminy powiatu, a mającego na celu wspólne przygotowanie się do nowych przepisów, a potem wspólne wyłonienie firmy odbierającej odpady od mieszkańców. Wójt jest także prezesem ugrupowania, z którego wywodzi się Marcin Podsędek, a więc Porozumienia Ziemi Sochaczewskiej. - Swoją wypowiedzią radny Podsędek krytykuje działania Mirosława Orlińskiego, którego nie tylko ja, ale wielu mieszkańców powiatu uważa, za profesjonalistę i doświadczonego samorządowca stwierdził burmistrz. - Stworzyliśmy duży, konkurencyjny rynek. Zaproponowaliśmy także ceny, które stanowią symulację kosztów, jakie będą musieli ponieść mieszkańcy. Już wcześniej na terenie powiatu sochaczewskiego stawki zmalały o kilkadziesiąt procent ze względu na konkurencję między firmami. Porównywanie nas do Płońska nie ma żadnego odniesienia do rynkowej rzeczywistości zakończył Piotr Osiecki. Krytyka władz miasta nie jest w prostej linii krytyką władz gminnych, jak chciałby burmistrz. Opłaty proponowane w gminach wiejskich są z reguły niższe niż w miejskich gminach, gdyż wynika to z innych systemów odbioru śmieci. A jeśli ten pomysł w mieście się nie sprawdzi, to winowajcą będzie wójt?
Piotr Osiecki wyraził też zdziwienie stanowiskiem radnego Podsędka i całego klubu Porozumienie Ziemi Sochaczewskiej. Zarzucanie władzom miasta złego przygotowania śmieciowej rewolucji oznacza bowiem w prostej linii krytykę wójta Gminy Sochaczew Mirosława Orlińskiego, który był liderem porozumienia, jakie zawarły wszystkie gminy powiatu, a mającego na celu wspólne przygotowanie się do nowych przepisów, a potem wspólne wyłonienie firmy odbierającej odpady od mieszkańców. Wójt jest także prezesem ugrupowania, z którego wywodzi się Marcin Podsędek, a więc Porozumienia Ziemi Sochaczewskiej. - Swoją wypowiedzią radny Podsędek krytykuje działania Mirosława Orlińskiego, którego nie tylko ja, ale wielu mieszkańców powiatu uważa, za profesjonalistę i doświadczonego samorządowca stwierdził burmistrz. - Stworzyliśmy duży, konkurencyjny rynek. Zaproponowaliśmy także ceny, które stanowią symulację kosztów, jakie będą musieli ponieść mieszkańcy. Już wcześniej na terenie powiatu sochaczewskiego stawki zmalały o kilkadziesiąt procent ze względu na konkurencję między firmami. Porównywanie nas do Płońska nie ma żadnego odniesienia do rynkowej rzeczywistości zakończył Piotr Osiecki. Krytyka władz miasta nie jest w prostej linii krytyką władz gminnych, jak chciałby burmistrz. Opłaty proponowane w gminach wiejskich są z reguły niższe niż w miejskich gminach, gdyż wynika to z innych systemów odbioru śmieci. A jeśli ten pomysł w mieście się nie sprawdzi, to winowajcą będzie wójt?