Reklama

Jadwiga Wiśniewska – przyjaciel zwierząt

05/11/2017 20:23

Rzadko kiedy mam przyjemność pisania tekstu z tego cyklu tak prosto z serca. Tak bliskie jest mi to, co na co dzień robi Jadwiga. Choć „bliskie” to złe słowo. Tak podziwiam i szanuję to, co robi. Bo daleko mi do tego dzieła i często jest mi wstyd, jak bardzo mi daleko. Też kocham zwierzęta, ale moja miłość w porównaniu z miłością Jadwigi jest jak piórko na wietrze, jak tchnienie wiatru, a jej jak prawdziwy oręż.


Za każdym razem, gdy dzwonię do niej z pytaniem, którego to z jej podopiecznych wstawiamy do gazety, by wzmóc szansę na adopcję, po krótkiej chwili zastanowienia już wie. I opowiada. Każdy psiak, o którym mówi, ma imię i historię. Jego charakter i potrzeby Jagoda rozumie tak dobrze, że od razu wie, jaki dom byłby dla niego najlepszy, a do jakiego nie oddałaby go nigdy w życiu.

Reklama

Zdecydowała się założyć Fundację Nero, gdy już wiedziała, że to jej droga i że tak będzie łatwiej dogadać się z urzędnikami. Zawsze kochała zwierzęta, zawsze pomagała im, jak mogła, pielęgnując tę samą miłość u swoich dzieci. Ale to tak naturalnie, od środka, a nie z góry. Przełomowy okazał się rok 2007, gdy zginęła jej suczka. Szukając jej wszędzie, trafiła do Azorka. I wsiąkła. Chciała znaleźć dom każdemu smutasowi ze schroniska, zaczęły się fotografie, ogłoszenia, psiaki jeden po drugim znajdowały rodziny. Ale to praca, która nigdy się nie kończy, bo bezkresne jest morze psiej niedoli, tak jak ludzkiej bezmyślności i okrucieństwa.

- Pani Jagódko, a pamięta pani pierwszego psa, który trafił do Fundacji Nero, gdy ta już oficjalnie istniała? – mówię do niej „Jagoda”, bo tak zwracają się wszyscy przyjaciele, a ja za takiego się uważam.

Reklama

- Oczywiście, to był Kiler z Błonia. Pies z placu budowy. Przybłąkał się najwyraźniej, pracownicy jakąś budę mu sklecili i podrzucali coś do jedzenia od czasu do czasu. Gdy robota się skończyła, pracownicy wyjechali, a pies został. Sam. W budzie. Zabrałam go razem z tą budą.

Takich historii jest wiele. Maleńka Bampi. Pobita, wyrzucona na drogę, przymarznięta do asfaltu. Sparaliżowana do dziś. Trzeba ją codziennie myć, zmieniać pieluchy. Jagoda nie wierzy, by znalazł się dla niej dom na tyle odpowiedzialny, że podźwignie codzienną pielęgnację. Wie, że będzie się zajmować Bampi do końca. A przecież to nie jedyny sparaliżowany czy kaleki pies w jej domu.

Reklama

Psy pobite, psy wyrzucone, psy głodzone, psy więzione, psy skazane na śmierć. To przede wszystkim one trafiają do Fundacji Nero. I podobnie traktowane przez ludzi koty. Jagoda i jej przyjaciele, w tym jej własne dzieci, bardzo wyraźnie podkreślają, że nie działają jak schronisko, że biorą do siebie zwierzęta z interwencji, takie, którym natychmiast potrzebna jest pomoc.  

To ważne, bo w ostatnich latach ludzie zaczęli Nero traktować jak schronisko właśnie, nie bez pretensji domagając się, by zabrała każde bezdomne zwierzę. Każdego Jagoda nie weźmie, bo nawet nie miałaby gdzie, ale gdy słyszy, że któremukolwiek dzieje się poważna krzywda, jedzie, czy to piątek, świątek, czy niedziela, czy upał, czy mróz. Jedzie i często „wyrywa” oprawcom ofiary, albo „zwierając się” z nimi bezpośrednio, albo podstępem, albo korzystając z pomocy policji.

Reklama

Zwierzęta cierpią od ludzkiej podłości, ale cierpią też z powodu ich nieodpowiedzialnej "miłości". Jagoda najlepiej wie, ile psów czy kotów do niej wróciło, bo wyrosły z dziecięctwa i już nie są takie słodkie, bo pogryzły drzwi, bo śmierdzą, bo się dziecko urodziło albo urosło, bo państwo zmienili zdanie po prostu. Dlatego nie każdy chętny dostanie psa od Fundacji Nero. Jagoda sprawdzi dokładnie każdą rodzinę. Zanim wyda psa, upewni się, że zwierzę będzie miało dobre warunki, a przede wszystkim, że będzie kochane i państwo nie zmieni któregoś dnia zdania. Tego ostatniego nie może być nigdy pewna, ale jeśli intuicja mówi jej, że coś jest nie tak, nie odda zwierzęcia. Bo nie chce robić mu krzywdy, dokładać ran na sercu. Nie każdemu się to podoba, niektórych może ta twarda rozmowa, rzeczowość, nawet oschłość Jagody odstraszać, ale każdy mądry zrozumie, że Jagodzie chodzi o dobro zwierząt, a nie o kurtuazję.

Adopcje, sterylizacje, ratunek, leczenie – to najważniejsze cele Fundacji Nero osiągane w pełni przez blisko dziesięć lat każdego dnia. Jagoda przestała już liczyć, ile „jej” zwierząt znalazło dom. Pewnie około czterystu.

Reklama

- Czy są dni, kiedy pani żałuje? – pytam i mam na myśli te trudne chwile, których raz czy dwa byłam świadkiem, gdy zmęczenie brało górę. Gdy mówiła mi, mój dzień to sprzątanie i karmienie, leczenie, przewijanie, sprzątanie, karmienie i tak w kółko do nocy. Też chciałabym czasami pojechać na urlop, odpocząć, ale nie mam jak. Odpowiedź Jagody jest jednak znamiennie inna:

- Nie, nie żałuję. Moje najgorsze momenty są wtedy, gdy leczymy psa, walczymy, by przeżył, jeździmy po lekarzach, czuwamy, a on jednak odchodzi.

Reklama

Podziwiam ją. Jej mądrą, odpowiedzialną i najprawdziwszą miłość do zwierząt. My wszyscy, którzy zwiemy się przyjaciółmi zwierząt, powinniśmy być wdzięczni losowi, że mamy Jagodę w Sochaczewie, ale przede wszystkim powinniśmy być wdzięczni Jej. Jeśli nie potrafimy robić tego, co robi Jagoda, chociaż ją wspierajmy.

 

Tekst Monika Figut

Zdjęcia Wiktor Wachowski

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    maarta 2017-11-09 11:36:17

    Z Nero pochodzi mója ukokochana psina, pamiętajmy o tej fundacji i Pani Jadwidze -  1% nic nas nie kosztuje a może pomóc ocalić jakiegoś bezrbronnego zwierzaka.....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    metasekwoja 2017-11-06 19:08:06

    Wszystko to prawda co o Pani Jadwidze napisała Pani Monika Figut.Życzmy więc Jej dużo zdrowia, aby miała siłę pomagać opuszczonym, pokaleczonym przez los a przede wszystkim ludzi, zwierzętom.Zwróćmy się też w tym miejscu do  ludzi dobrej woli, żeby jej pomagali przekazując jakiś datek na jej działalność. Bez pomocy społeczeństwa nie da rady.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Dema 2017-11-06 09:06:27

    Uwielbiam tę kobiete!! 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama