Moto Serce to nie tylko motocyklowa impreza, ale także ważna inicjatywa społeczna. Przeczytaj o rosnącym sukcesie akcji, która od 15 lat łączy pasjonatów dwóch kółek i mieszkańców w oddawaniu krwi oraz pomaganiu potrzebującym dzieciom z regionu.
Cześć, tu Julia z portalu eso. Jesteśmy dzisiaj w siedzibie Boruta MC Poland w Sochaczewie, żeby porozmawiać o akcji Moto Serce – inicjatywie, która łączy motocyklistów, koncerty charytatywne i oddawanie krwi. Są ze mną Bartosz, Kola, Krystian i Kamila. Na czym dokładnie polega Moto Serce?
Moto Serce to akcja, która powstała z potrzeby serca i chęci działania. Została wymyślona przy kongresie polskich klubów motocyklowych. Chodziło o coś, czego na rynku brakuje, nie da się tego wyprodukować ani zastąpić, a jest niezbędne – o krew. Bez oddawania krwi, bez dzielenia się tym dobrem, w służbie zdrowia trudno spiąć wszystko do kupy. Widzimy braki, widzimy naszych przyjaciół i kolegów, którzy czasem ulegają wypadkom na drogach, wtedy ta krew jest po prostu konieczna. Stąd na kongresie polskich klubów motocyklowych pojawił się pomysł, że czas zorganizować akcję, która pomoże te braki uzupełniać.
Jak zaczęła się akcja Moto Serce w Sochaczewie? W styczniu tego roku obchodziliśmy 15. rocznicę powstania klubu w naszym mieście. Na początku impreza nie miała tak wielkiego rozmachu jak dziś. Zaczynaliśmy na terenie muzeum kolejki wąskotorowej, później mieliśmy krótki epizod na ogródku jordanowskim. Grono było wąskie, ale atmosfera świetna, osoby które były z nami wtedy, wspierają nas do dziś i dobrze to pamiętają.
Od dwóch lat wyszliśmy szerzej. Skala imprezy zrobiła się naprawdę duża. W dokumentach, które musieliśmy wypełnić, zadeklarowaliśmy wydarzenie jako imprezę masową i liczbę uczestników sięgającą kilkunastu tysięcy osób, co nawet mnie trochę przeraziło. Jeśli chodzi o Moto Serce, najważniejszy jest oczywiście deficyt krwi, ale pojawił się też pomysł, żeby trochę „ocieplić” wizerunek motocyklistów. Żeby nie kojarzono nas tylko z szybką jazdą i zagrożeniem na drogach, bo bywa, że jesteśmy tak przedstawiani. Mamy też potrzebę, żeby po prostu zrobić coś dobrego – czasem bywa to organizowane trochę chaotycznie, czasem „po naszemu”, ale cel pozostaje szczytny. Tak to się rozrasta i w tym roku mamy już 15. edycję imprezy.
A jak mieszkańcy reagują na tę inicjatywę? Bardzo pozytywnie. Moto Serce z czasem się zmieniło. Na początku była tylko zbiórka krwi, później doszły zbiórki środków potrzebnych do leczenia chorych dzieci. Najczęściej są to dzieci z naszego regionu – sochaczewianie albo mieszkańcy okolic. Zbieramy pieniądze konkretnie dla nich, więc mieszkańcy dobrze wiedzą, komu pomagają. To mocno zachęca do udziału.
Z roku na rok przybywa uczestników i krwiodawców. Od 2009 roku, w skali ogólnopolskiej w ramach Moto Serca oddano już 41 900 litrów krwi, prawie 42 tysiące.
Co chcielibyście powiedzieć osobom, które nigdy jeszcze nie oddawały krwi? Przede wszystkim: warto. To dar życia, który nas jako ludzi nic nie kosztuje, poza kilkoma chwilami poświęconymi na donację. Zachęcamy wszystkich, którzy mieszczą się w widełkach wiekowych – do 65. roku życia – i ważą powyżej 50 kg. To wystarczy jako minimum. Maksymalnej granicy w sensie „czy się da”, raczej nie ma, o ile lekarz dopuści do oddania.
Jak przekonać tych, którzy boją się igieł albo po prostu się stresują? Przygotowujemy się normalnie: nawadniamy się, jemy śniadanie, idziemy do ambulansu, wypełniamy dokumenty. W tym momencie często cały strach odpuszcza, bo wchodzimy w konkretną procedurę. Dostajemy przy okazji komplet badań, których wielu z nas na co dzień by sobie nie zrobiło. Jeśli przejdziemy weryfikację, co zdarza się częściej niż odrzucenie, sama donacja trwa około 5 minut. Po oddaniu dostajemy posiłek regeneracyjny, słodycze.
Jeśli ktoś boi się igły – ból mija szybko, a satysfakcja zostaje. Do tego pracują tam miłe panie pielęgniarki i pan pielęgniarz, dbają o nasz komfort. Gdy tylko coś jest nie tak, reaguje personel medyczny. Z fotela nikt nas nie wypuszcza od razu po wyjęciu igły, trzeba chwilę zostać, jesteśmy obserwowani, czy wszystko jest w porządku, czy ciśnienie nie spada itd.
Oddają krew zarówno osoby zupełnie nowe, jak i dawcy, którzy są z nami od lat. Tego dnia jest też z nami ogrom ludzi, którzy pomagają przy organizacji – sponsorzy, partnerzy. Bez nich nie zrobilibyśmy tak dużej akcji. Widać, że chcą, że im się chce. My często mówimy, że materiał idzie „surowo”, trochę chaotycznie, ale za tym stoi wielka solidarność firm, instytucji z Sochaczewa i spoza, a także osób prywatnych. Bez ich wsparcia nie udałoby nam się tego wszystkiego sfinansować i zorganizować.
To jest naprawdę rzesza ludzi, często takich, którzy wolą pozostać anonimowi, a wkładają w to mnóstwo pracy i czasu. Dają dużo od siebie, żeby pomóc innym.
Czym dla was jest rodzina? Dla nas to życie. Sposób na życie. Część naszego świata, chociaż nie zawsze ta dominująca w sensie ilości czasu, bo klub też go dużo zabiera. U nas się mówi: najważniejsza jest rodzina, potem praca, a później klub. Rodzina – wiadomo. Praca – żeby to wszystko utrzymać. Klub jest odskocznią.
W klubie znajduje się przyjaciół, ludzi o wspólnych pasjach. Mamy kilkanaście oddziałów w Polsce, więc nie da się przyjaźnić z każdym, ale na pewno się wspieramy. Mamy ten komfort, że jeśli zepsuje mi się samochód gdziekolwiek w Polsce, mogę zadzwonić o czwartej, piątej nad ranem i ktoś odbierze, pomoże. Przerabiałem to też na sobie – miałem wypadek, byłem w szpitalu, lekarze zrobili swoje, a wszystkie sprawy dookoła załatwili za mnie ludzie z klubu.
Dlaczego warto przyjść na Moto Serce, nawet jeśli ktoś nie jest motocyklistą? Żeby wesprzeć dzieci, dla których w tym roku zbieramy pieniądze. Przy okazji można oddać krew, jeśli tylko stan zdrowia na to pozwala, i zwyczajnie dobrze się bawić. Podczas zabawy zbieramy środki na konkretny cel, zbieramy też krew.
Chodzi również o to, żeby jednoczyć społeczność Sochaczewa. Żebyśmy się bawili razem, bez podziałów politycznych, bez barier. Bądźmy wtedy razem i działajmy, bo to zwyczajnie dobre uczucie – pomagać. Nie oddasz krwi – trudno. Nie dorzucisz się finansowo – też w porządku. Przyjdź, bądź z nami, pokaż, że jesteśmy razem. Liczymy na dobrą pogodę, fajną imprezę i na to, że tego dnia wszyscy wytworzymy ogrom pozytywnej energii.
A czym dla was osobiście jest ta akcja – to już jedno z tych pytań, na które każdy z was mógłby pewnie długo odpowiadać.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zamiast robić akcje o „ratowaniu życia” i poprawianiu wizerunku, wystarczy po prostu jeździć jak człowiek i zachowywać się jak człowiek. Kultura na drodze i szacunek do innych nic nie kosztują, a robią więcej dla bezpieczeństwa niż każde eventy i hasła. Krew można oddać, ale rozumu się tym nie zastąpi. Jeśli ktoś nie potrafi zachować się w ruchu drogowym na co dzień, to żadna akcja tego nie naprawi. Każdy kierowca samochodu osobowego czy innego pojazdu widzi, jak niektórzy motocykliści zachowują się na drodze — i każdy ocenia to po swojemu. Ale faktem jest, że część takich zachowań jest odbierana jako rażąca i po prostu nieakceptowalna w ruchu drogowym.
Zamiast robić akcje o „ratowaniu życia” i poprawianiu wizerunku, wystarczy po prostu jeździć jak człowiek i zachowywać się jak człowiek. Kultura na drodze i szacunek do innych nic nie kosztują, a robią więcej dla bezpieczeństwa niż każde eventy i hasła. Krew można oddać, ale rozumu się tym nie zastąpi. Jeśli ktoś nie potrafi zachować się w ruchu drogowym na co dzień, to żadna akcja tego nie naprawi. Każdy kierowca samochodu osobowego czy innego pojazdu widzi, jak niektórzy motocykliści zachowują się na drodze — i każdy ocenia to po swojemu. Ale faktem jest, że część takich zachowań jest odbierana jako rażąca i po prostu nieakceptowalna w ruchu drogowym.