Stowarzyszenie świadome potrzeb jakie mają mieszkańcy, a także tego jak Sochaczew jest postrzegany poza jego granicami, od trzech lat działa na rzecz pozytywnej promocji naszego grodu i musimy przyznać, że po tym, bądź co bądź, krótkim czasie, już widzimy postęp.
Przeprowadzone przez nas badania społeczne pokazują, że postrzeganie Sochaczewa, choćby przez studentów z większych ośrodków miejskich, takich jak Warszawa czy Łódź, zmieniło się.
Jeszcze w 2011 roku na pytanie: "Co wiesz o Sochaczewie?" 8/10 osób odpowiadało: "A gdzie jest Sochaczewo?" - to było dość irytujące, ale jednocześnie pokazywało nam, jak dużą pracę mamy przed sobą.
Początkowo założyliśmy, że projekt, jakim jest SPRMS potrwa mniej więcej siedem lat. W tym czasie mieliśmy znacząco wpłynąć na rozwój i promocję Sochaczewa. Jednak najważniejszą kwestią, którą stawialiśmy sobie na pierwszym miejscu była zmiana mentalności samych Sochaczewian, czyli otwarcie się na zmiany, stawianie dobra miasta i wspólnoty mieszkańców ponad podziałami, integracja mieszkańców, ale też zaprzestanie powtarzania utrwalonego już w naszej świadomości zdania "w tym mieście nic się nie dzieje". Oczywiście wszystko to miało brać swoje źródło w zmianach zachodzących w samym mieście.
Dziś nie spotykamy się już z nieznajomością poprawnej nazwy naszego miasta, wręcz przeciwnie, 6/10 osób zapytanych o Sochaczew potrafi wskazać jego sztandarowe atrakcje: wąskotorówkę, ruiny zamku, czy mecze RC Orkan Sochaczew. Co ciekawe (i jakże budujące), Sochaczew postrzegany jest jako małe, zadbane miasteczko, które stale inwestuje w rozwój... ale... jeszcze w 2012 roku tylko jedna osoba na dziesięć potrafiła wskazać choćby jedną rzecz, z którą kojarzy jej się nasze miasto. Czyżby był to wynik braku oficjalnej promocji Sochaczewa poza Sochaczewem?
Dość sporym echem odbiło się wprowadzenie Sochaczewskiego Budżetu Obywatelskiego i realizacja siłowni zewnętrznych (promocja tego projektu zbiegła się z ustawieniem stu siłowni zewnętrznych w Warszawie, stąd częste odwiedziny naszego profilu na facebooku - wystarczyło wpisać w wyszukiwarce: budowa siłowni zewnętrznych i na liście wyników pojawiał się sochaczewski projekt).
Wśród studentów prawa, politologii czy dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego Sochaczew zasłynął także uczestnictwem w rządowym projekcie Karty Dużej Rodziny. Pomysł jest fajny, jednak nie wszystkie Duże Rodziny z niego korzystają. Ostatnio nawet sam Prezydent RP zwołał spotkanie w tej sprawie, zapraszając na nie m.in. naszego Burmistrza. Zainteresowanych jego przebiegiem zachęcamy do odwiedzin wyszukiwarki google i przeszukania kilku niezależnych źródeł.
Niestety nie wszystko jest takie piękne. Jak wynika z naszych badań dwie osoby na dziesięć, kojarzą Sochaczew z "jakąś aferą". Zapewne do rozprzestrzenienia takiej opinii przyczyniły się ogólnopolskie, ale i sochaczewskie media oraz oficjalny profil na facebooku: Miasto Sochaczew, który poza pozytywnymi wydarzeniami, jakie często mają miejsce w Sochaczewie, pisze też sporo o aferach, konfliktach między "powiatem" a "miastem" oraz innych zdarzeniach, które raczej leżą w domenie gazet i portali informacyjnych, a nie profilu, który ma "przyciągać" ludzi do miasta. Za profil odpowiada jednak Rzecznik Urzędu Miasta i to jego sprawa jak go prowadzi (mimo, że wpływa to na obraz nas wszystkich). Należy jednak zauważyć ogromny plus w postaci bardzo nowoczesnej strony www.sochaczew.pl, która jest oficjalnym kanałem informacyjnym miejskiego referatu. Tutaj jednak także pojawiają się gdzieniegdzie "brudy" lokalne - stąd nasz apel: pierzmy je we własnych "czterech ścianach", bo nie sprzyja to inwestycjom; zostawmy je lokalnym mediom i politykom.
Jeżeli chodzi o inwestycje: widoczne są one w mieście, ale czy poza nim też?
Okazuje się, że 8/10 osób kojarzy Sochaczew z nową obwodnicą przy której ulokowano m.in. OBI, Carrefour, czy McDonald"s. Tereny te okazały się na tyle atrakcyjne, że po stronie przepięknego budynku Urzędu Gminy właśnie powstaje kolejne centrum handlowo-usługowe "Sonata", którego inwestorem jest Carrefour. Z pewnością pozwoli to na utworzenie kolejnych miejsc pracy i zatrzymanie kilkudziesięciu rodzin w naszym mieście.
7/10 studentów "uciekło" ze swoich małych miejscowości i wcale nie myślą o powrocie do nich. Problem dotyczy także świeżo upieczonych studentów z Sochaczewa. Jaki jest powód takiego stanu rzeczy?
"W tym mieście nic się nie dzieje" - to najczęstsza odpowiedź młodych ludzi na zadane powyżej pytanie. Czy, aby na pewno?
Samo nasze stowarzyszenie w ciągu ostatnich trzech lat zorganizowało kilkadziesiąt akcji i wydarzeń. Powstały nowe, bardzo aktywne organizacje, ale i działania tych z większym dorobkiem na liczniku godne są uwagi. W tym roku jeszcze aktywniejsza jest lokalna władza. Latem mamy kilka rajdów rowerowych, biegów, spotkań, pikników rodzinnych, itd. W Sochaczewie istnieje wiele klubów sportowych, kilka ośrodków, w których można amatorsko uprawiać sporty różnej maści. Powstały siłownie zewnętrzne, a już 10 lipca odbędzie się pierwsza edycja darmowego kina letniego na muszli. Wiele ciekawych atrakcji i wydarzeń pokazują członkowie jednej z lokalnych organizacji w swoim kanale na Youtube.com.
Czego zatem oczekują Sochaczewianie, powtarzając jak mantrę "w tym mieście nic się nie dzieje"? Czy na pewno chodzi o ilość wydarzeń? Śmiemy w to wątpić. Może chodzi zatem o ich rodzaj lub sposób informowania o możliwości uczestnictwa w nich? Zauważmy kto najczęściej wypowiada wspomnianą sentencję. Są to najczęściej ludzie w wieku 12 - 40. Bardzo duży rozrzut. Przyjrzeliśmy się temu zjawisku.
Wśród dziesiątek imprez dominują imprezy rodzinne, imprezy dla najmłodszych, ale np. turniejów sportowych czy innych imprez miejskich dla grupy wiekowej 12 - 19 jest już zdecydowanie mniej. To ten czas kiedy ludzie decydują o opuszczeniu miasta już idąc na studia, a następnie pamiętając o powodach swojej decyzji, nie wracają do grodu nad Bzurą. 5/10 osób dowiaduje się o planowanych imprezach z portalu eSochaczew.pl, lokalnych gazet czy radia, ale też z portali społecznościowych. Co z pozostałymi? Odpowiedzi są różne: albo nie czytają gazet i "żyją poza internetem" albo informacja dotarła zbyt późno. Tutaj możemy tylko prorokować, czego jednak robić nie chcemy. Idźmy więc dalej.
"Nie ma gdzie wyjść" idzie w parze "w tym mieście nic się nie dzieje". Może właśnie o to chodzi? 7/10 osób, które opuściły swoje miasteczka stawiając na duże aglomerację, powiedziało, że nie było w nich co robić w wolnym czasie.
Ilość kawiarni, barów, pubów, dyskotek, itp. lokali odpowiada zwykle zapotrzebowaniu. Skoro jest ono tak ogromne, to czemu nie ma ich więcej? Na to pytanie pewnie celnie odpowiedzieliby lokalni przedsiębiorcy. Cena lokali, koszta prowadzenia biznesu, mediów i sezonowość usztywnia działanie.
Ale co ciekawe, czym wcale nie jesteśmy zaskoczeni, ankietowanym nie chodziło o puby. O co więc? Spójrzmy na nasze lokalne podwórko: brak ławek pod blokami, patelnia na Placu Kościuszki i jedyny ładny skwer w mieście, który dopiero został oddany, to trochę mało. Park im. I.W. Garbolewskiego jest parkiem wielce zaniedbanym, podobnie park na Podzamczu. Alejki wołają "wyremontujcie nas!". Czemu w tym parku nie tętni życiem? Czy problemem jest przegonienie "szanownego menelstwa"?
To nie wszystko. W Sochaczewie brakuje skwerów miejskich, na które można by było wyjść ze znajomymi, czy całymi rodzinami. W tych skwerach mogłyby pojawić się mini parki dla czworonogów, takie jak w Skierniewicach: niskie, ładne ogrodzenie, kilka drzewek i furteczka, tak, żeby piesek mógł się wyhasać. Taką potrzebę deklaruje aż 9/10 przepytanych osób. W skwerach tych można by było organizować małe lokalne, osiedlowe wydarzenia. Zabawy dla dzieci, turnieje dla młodzieży i wydarzenia kulturalno-rozrywkowe dla dorosłych. Nasze miasto ma wyodrębnione centrum, ale imprezy warto organizować także w każdej poszczególnej dzielnicy: Chodakowie, Boryszewie, Karwowie, itd. Że jest na to zapotrzebowanie pokazuje frekwencja na organizowanych w ostatnim czasie, przez Urząd Miasta, piknikach. (W tę stronę idzie także nasze Stowarzyszenie, które wnioskowało o ustawienie siłowni zewnętrznych w każdej dzielnicy i którego wnioski do SBO 2015 dotyczą nie tylko centrum, ale całego terenu Sochaczewa).
Kolejną kwestią jest zapomnienie o swojej matce. To mocno powiedziane, ale tak trzeba traktować, odwrócenie się polskich miast od rzek, czyli swoich matek, bo pamiętajmy, że to przy nich osiedlali się ludzie od zarania dziejów. Dziś wiele miast połapało się w swoich działaniach i niczym synowie marnotrawni wracają do swoich rodzicielek. U mamy najlepiej. My mamy Bzurę, ciągle o niej mówimy, ale czy o nią dbamy? 7/10 osób stwierdziło, że w ich miasteczkach nad rzeką (jeżeli była) nic się nie działo, a główne życie miejskie toczyło się w zupełnie innym miejscu. To ci sami, którzy zrezygnowali z powrotu do miejsca swoich urodzin i postawili na duże aglomeracje. Dziś wypoczywają w pubach nad Wisłą w Warszawie, która relatywnie niedawno zrozumiała, że Wisła to dobry biznes dla całego miasta. Dziś kwitnie tam życie towarzyskie Stolicy.
Czy Sochaczew kojarzony jest z Bzurą? I tak i nie. Tutaj wracamy do promocji miasta poza miastem - czy i jak ona funkcjonuje? 5/10 osób deklaruje, że kojarzy Bzurę z Sochaczewem i odwrotnie, ponieważ pokonuje ją przejeżdżając przez nasze miasto. To prawda - Sochaczew zawsze był silny logistycznie, tymczasem jadąc do Warszawy przez Błonie widzimy piękny znak witający w Błoniu - stolicy polskiej logistyki. Czemu tam a nie u nas? Pytań jest jeszcze więcej niż zdołaliśmy zadać w ankiecie. Na wszystkie można odpowiedzieć wprowadzając konkretne działania w życie.
A Państwo jak postrzegają Sochaczew?
Czy jest to małe, zadbane, rozwijające się miasteczko nad Bzurą?
Czy jest to miasteczko afer i kłótni?
Czy Sochaczew powinien być kojarzony z jedną konkretną rzeczą/postacią/wydarzeniem, na którym powinniśmy oprzeć swoją ogólnopolską promocję?
Czekamy na Wasze odpowiedzi i dziękujemy za poświęcenie swojego czasu na przeczytanie powyższego artykułu.
~SPRMS
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
noclegownia, jedyne "zaklady" pracy to biedronki, kauflandy i carefury.. srednia placa 1200 zlotych z czego 600 pod stolem jak w zadnym innym okolicznym miescie rozwinela sie patologia w urzedach typu: zarudniam osobe nie wazne co potrafi wazne ze ziomal albo rodzinka...
Po przeczytaniu artykułu,mogę odpowiedzeć dlaczego młodzi ludzie uciekają z miasteczka.Bo tu rzeczywiście nic dobrego się nie dzieje.Kilka imprez okolicznościowych czy sezonowych nie zachęci nikogo do pozostania i tkwienia w maraźmie-bez pracy,bez perspektyw na rozwój i godne życie.Autor artykułu nie zachęci młodych ludzi do pozostania w Sochaczewie.Brak kawiarni i pubów?Po co nam takie nowe miejsca jeśli nikt nie potrafi zapanować nad lokalną chuliganerią i kibolami.A wizytówka Sochaczewa-czyli dworzec pkp i pks?Rzeczywiście już na pierwszy rzut oka po przyjeździe stwarza mieszane uczucia-bródno,brak wc i często bywający miejscowy ekshibicjonista.Gratuluję optymizmu i pozdrawiam.
Dobry dzionek ! (bo zapowiada się znośny pogodowo?!) Pozwolę sobie na wyrażenie opinii w temacie: Jak postrzegany jest Sochaczew? Wyniki badań... choć ja nie jestem rodowitym sochaczewianinem. Jednakże mieszkając tu większą część swojego żywota „dałem” miastu dwóch nowych mieszkańców którzy tu się urodzili, tu się wychowali, tu mają przyjaciół i tu chcieliby dalszą część ich życia spędzić, ale czy im się uda ? Do 2004 roku miasto kojarzyło mi się jak większość małych znanych mi miasteczek w „naszym” kraju, spokój, stagnacja, bardzo powolny rozwój. W maju 2004 roku po wejściu w szeregi sochaczewskiej PO miałem łeb pełen pomysłów, wydawać by się mogło mi przeciętniakowi dobrych i efektywnych, a zaczerpniętych ze znanych mi miast na kresach wschodnich i na Pomorzu. Każdy pomysł był jednak jak walenie grochem o ścianę, dla ekipy PO najważniejsze były pijarowskie działania typu „sochaczewianin roku” oraz „imprezy” gdzie mogła się pokazać głównie osoba rządząca sochaczewską PO. Nic kompletnie nic praktycznego, a czasami obecny na zebraniu ówczesny burmistrz opowiadał nam duby smalone jakby z innej rzeczywistości, głównie plany kreujące jego osobę, a pozostałych członków platformy zamykających w ich biurze. I tak po pomysłach, zapale jeszcze wtedy chętnego do działania człowieka. Po poznaniu tego wszystkiego od wewnątrz dziś wiem jak to wygląda, wiem, że aby realizować pomysły nie wystarczy być w stowarzyszeniu, partii, ale trzeba silnej, energicznej grupy ludzi chętnych do działania i to nie działania na pokaz, a efektywnego. Pracując w jednym z zakładów samorządowych miałem zaszczyt poznać Panie i Panów pracujących na różnych stanowiskach umysłowych i fizycznych w zakładzie i głównie umysłowych w urzędzie miasta, a także mieszkańców którzy chętnie oddali by kawałek siebie by w mieście było ładniej i by żyło się lepiej, ale nikt ich/nas nie słuchał, za małe tzw. plecy. Niestety czytając gazety, słuchając radia i uczestnicząc aktywnie w zebraniach zauważyłem , ze ani ówczesna władza, myślę że i dzisiejsza też nie bardzo jest podatna na pomysły często tanie w realizacji, a bardzo efektywne w skutkach. Przepraszam, że się deko rozwinąłem w swojej wypowiedzi, ale moje postrzeganie miasta dziś to brak miejsc pracy, młodzi chcą wyjeżdżać, „politycy” się tylko żrą i opluwają się wzajemnie, a my wybieramy ciągle tych samych ? sam sobie się dziwię. Licealna od 25 lat nie remontowana, podobnie Staszica, Trojanowska, 15-Sierpnia, nie pamiętam ale chyba Chopina to wojewódzka i też 25 lat bez remontu, a w coraz bardziej biednym mieście coraz więcej sklepów jest, czy to nie dziwne ? W takim sklepie molochu, płacą jak murzynowi w XIX-wiecznej USA, a nie spodobasz się to z dnia na dzień Cię zwalniają, nie pojedziesz w delegację (a wyjazd nie jest obowiązkowy?? niby) to na drugi dzień dostajesz wypowiedzenie o ile masz inną umowę niż dzieło lub zlecenie. Przykre, że takie rzeczy robi Polak Polakowi i jeszcze jest z tego dumny. Szkoda, że miasto się wyludnia, a władze jakby tego od lat nie dostrzegały, tak jakby żyli w innej wyimaginowanej dobrze płatnej rzeczywistości. Koniec, długo, za długo, ale miałbym jeszcze sporo do powiedzenia… miłego dnia życzę.
Ja osobiście postrzegam to miasto jako typowy ciemnogród , mający posła ministranta, którym jak przypuszczam kieruje Żądło -proboszcz , którego już dawno powinni przenieść na inną parafię , bo to nie ksiądz ale polityk. Także o dziwo do tej kościelnej spółki dołączył Osiecki - farbowany lis , któremu walka o władzę zmieniła światopogląd i to całkowicie.
Co do inwestycji przedwyborczych proponuję zakup słownika ortograficznego z przeznaczeniem do użytku burmistrza.
Ja się wyprowadzam za miesiąc z tego miasta. Szkoda na nie życie marnować.
Jak widzimy , po tematach ( niestety komentarze zablokowane ) Osiecki rzucił się na pracę .Z 27000000 obligacji , po spłacie zostaje około 6000000 i trzeba je wydać na swój PR robiąc wszystko co się da .Trzeba uświadomić wszystkim , że to My będziemy tymi co to będą musieli spłacać. Panie Osiecki trzeba było tak pracować przez całą kadencję , a nie na mecie.
Nawet Małolepszy już taki jakiś cichy, chyba szuka sobie pracy.
Niestety ale tylko z przechowalnią i to opinie warszawiaków i łodzian. Kiedyś ze dwa lata temu przejeżdżał przez socho niemiec i pamiętał go z okresu II wojny i znalazł dom w którym mieszkał bez problemu. Co to znaczy?,że to miasto stoi w miejscu w przenośni i w realiach naszego zasmarkanego żywota. Dość polityki, ludzi już zmęczyła zła aura wokół tego miasta. Pora na zmiany i to już niebawem.
Mi się Sochaczew kojarzy z kremówkami papieskimi i koziołkiem matołkiem
noclegownia, jedyne "zaklady" pracy to biedronki, kauflandy i carefury.. srednia placa 1200 zlotych z czego 600 pod stolem jak w zadnym innym okolicznym miescie rozwinela sie patologia w urzedach typu: zarudniam osobe nie wazne co potrafi wazne ze ziomal albo rodzinka...
Po przeczytaniu artykułu,mogę odpowiedzeć dlaczego młodzi ludzie uciekają z miasteczka.Bo tu rzeczywiście nic dobrego się nie dzieje.Kilka imprez okolicznościowych czy sezonowych nie zachęci nikogo do pozostania i tkwienia w maraźmie-bez pracy,bez perspektyw na rozwój i godne życie.Autor artykułu nie zachęci młodych ludzi do pozostania w Sochaczewie.Brak kawiarni i pubów?Po co nam takie nowe miejsca jeśli nikt nie potrafi zapanować nad lokalną chuliganerią i kibolami.A wizytówka Sochaczewa-czyli dworzec pkp i pks?Rzeczywiście już na pierwszy rzut oka po przyjeździe stwarza mieszane uczucia-bródno,brak wc i często bywający miejscowy ekshibicjonista.Gratuluję optymizmu i pozdrawiam.
Dobry dzionek ! (bo zapowiada się znośny pogodowo?!) Pozwolę sobie na wyrażenie opinii w temacie: Jak postrzegany jest Sochaczew? Wyniki badań... choć ja nie jestem rodowitym sochaczewianinem. Jednakże mieszkając tu większą część swojego żywota „dałem” miastu dwóch nowych mieszkańców którzy tu się urodzili, tu się wychowali, tu mają przyjaciół i tu chcieliby dalszą część ich życia spędzić, ale czy im się uda ? Do 2004 roku miasto kojarzyło mi się jak większość małych znanych mi miasteczek w „naszym” kraju, spokój, stagnacja, bardzo powolny rozwój. W maju 2004 roku po wejściu w szeregi sochaczewskiej PO miałem łeb pełen pomysłów, wydawać by się mogło mi przeciętniakowi dobrych i efektywnych, a zaczerpniętych ze znanych mi miast na kresach wschodnich i na Pomorzu. Każdy pomysł był jednak jak walenie grochem o ścianę, dla ekipy PO najważniejsze były pijarowskie działania typu „sochaczewianin roku” oraz „imprezy” gdzie mogła się pokazać głównie osoba rządząca sochaczewską PO. Nic kompletnie nic praktycznego, a czasami obecny na zebraniu ówczesny burmistrz opowiadał nam duby smalone jakby z innej rzeczywistości, głównie plany kreujące jego osobę, a pozostałych członków platformy zamykających w ich biurze. I tak po pomysłach, zapale jeszcze wtedy chętnego do działania człowieka. Po poznaniu tego wszystkiego od wewnątrz dziś wiem jak to wygląda, wiem, że aby realizować pomysły nie wystarczy być w stowarzyszeniu, partii, ale trzeba silnej, energicznej grupy ludzi chętnych do działania i to nie działania na pokaz, a efektywnego. Pracując w jednym z zakładów samorządowych miałem zaszczyt poznać Panie i Panów pracujących na różnych stanowiskach umysłowych i fizycznych w zakładzie i głównie umysłowych w urzędzie miasta, a także mieszkańców którzy chętnie oddali by kawałek siebie by w mieście było ładniej i by żyło się lepiej, ale nikt ich/nas nie słuchał, za małe tzw. plecy. Niestety czytając gazety, słuchając radia i uczestnicząc aktywnie w zebraniach zauważyłem , ze ani ówczesna władza, myślę że i dzisiejsza też nie bardzo jest podatna na pomysły często tanie w realizacji, a bardzo efektywne w skutkach. Przepraszam, że się deko rozwinąłem w swojej wypowiedzi, ale moje postrzeganie miasta dziś to brak miejsc pracy, młodzi chcą wyjeżdżać, „politycy” się tylko żrą i opluwają się wzajemnie, a my wybieramy ciągle tych samych ? sam sobie się dziwię. Licealna od 25 lat nie remontowana, podobnie Staszica, Trojanowska, 15-Sierpnia, nie pamiętam ale chyba Chopina to wojewódzka i też 25 lat bez remontu, a w coraz bardziej biednym mieście coraz więcej sklepów jest, czy to nie dziwne ? W takim sklepie molochu, płacą jak murzynowi w XIX-wiecznej USA, a nie spodobasz się to z dnia na dzień Cię zwalniają, nie pojedziesz w delegację (a wyjazd nie jest obowiązkowy?? niby) to na drugi dzień dostajesz wypowiedzenie o ile masz inną umowę niż dzieło lub zlecenie. Przykre, że takie rzeczy robi Polak Polakowi i jeszcze jest z tego dumny. Szkoda, że miasto się wyludnia, a władze jakby tego od lat nie dostrzegały, tak jakby żyli w innej wyimaginowanej dobrze płatnej rzeczywistości. Koniec, długo, za długo, ale miałbym jeszcze sporo do powiedzenia… miłego dnia życzę.