Reklama

Janusz Szostak – kandydat na burmistrza

07/11/2010 19:58

Zapraszamy do lektury wywiadu z ostatnim już z prezentowanych w cyklu e-sochaczew kandydatów na burmistrza Sochaczewa w wyborach samorządowych 2010. Janusza Szostaka pytamy o problemy Sochaczewa, sposoby stworzenia nowych miejsc pracy, przebudowę zamku czy zdanie na temat lotniska.

Na początek proszę o przedstawienie się: wiek, wykształcenie, praca i pasje.

Mam 53 lata, z wykształcenia jestem dziennikarzem oraz dyplomowanym rolnikiem. Pracuję zawodowo od 32 lat. Wykonywałem w życiu wiele zawodów, m.in. pracowałem w teatrze jako organizator imprez, byłem robotnikiem, magazynierem, urzędnikiem oraz dyrektorem warszawskiego wydawnictwa, gdzie zdobywałem doświadczenie menedżerskie. Przez około 20 lat pracowałem w dziennikach i czasopismach ogólnopolskich, w których piastowałem kierownicze funkcje. Od lat jestem także mocno związany z mediami lokalnymi. Jestem założycielem tygodnika „Ziemia Sochaczewska” i jego pierwszym redaktorem naczelnym. Od lutego 2002 roku wydaję tygodnik „Express Sochaczewski”. Prowadzę własną firmę wydawniczo-promocyjną Milenium Media. Organizuję także koncerty i imprezy rozrywkowe m.in. Miss Mazowsza. Jestem właścicielem i wydawcą „Expressu Wieczornego” i „Expressu Płockiego” oraz portalu sochaczewianin.pl.
Byłem radnym Rady Miejskiej i dwukrotnie radnym Rady Powiatu oraz członkiem Zarządu Powiatu Sochaczewskiego. Przez kilka lat kierowałem Wydziałem Promocji i Rozwoju Starostwa Powiatowego. Byłem pomysłodawcą i organizatorem Mazowieckich Targów Rolnych i Przedsiębiorczości, Majówki Folkowej czy Rodzinnego Rajdu Rowerowego im. Tadeusza Krawczyka. Moją pasją jest działalność na rzecz społeczności lokalnej. Jestem współzałożycielem lokalnych organizacji: Stowarzyszenia Przymierze, Stowarzyszenia Odnowy Sochaczewa Zamek, Komitetu Odnowy Zabytków Cmentarza Parafii św. Wawrzyńca w Sochaczewie. Jestem pomysłodawcą budowy ścieżki rowerowej do Żelazowej Woli. Od 20 lat zajmuję się także działalnością charytatywną. Brałem m.in. udział w konwojach Polskiej Akcji Humanitarnej z pomocą dla Polaków w Kazachstanie. Jestem pomysłodawcą Patrolu Świętego Mikołaja, akcji w której osobiście wraz z innymi roznoszę co roku do domów dzieci z ubogich rodzin tysiące paczek.
Moją wielką pasją jest zapisywanie wspomnień sochaczewian, próba ocalania tej mniej znanej historii naszego miasta. Jestem wydawcą i współautorem m.in. dwóch tomów niezwykle popularnych „Spacerków po Sochaczewie" (trzeci jest w przygotowaniu), przewodnika turystycznego „Ziemia Sochaczewska" oraz albumu „Sochaczew na starej fotografii”. Jestem także kolekcjonerem fotografii dawnego Sochaczewa. Jeśli już mówię o pasjach, to jestem niespełnionym muzykiem rockowym. Zakochanym w rocku przełomu lat 60. i 70. (Led Zeppelin, Jimi Hendrix, The Cream, The Who, Janis Joplin). Inną moją pasją, jak na razie również niespełnioną, jest kino. W tym przypadku, o czym jestem przekonany, uda mi się kiedyś zrealizować, jako producent.

Dlaczego zdecydował się Pan ubiegać o fotel burmistrza? W poprzednich wyborach popierał Pan startującego z Waszego wspólnego ugrupowania Przymierze Tomasza Połcia, który jednak burmistrzem nie został. Już Pan nie wierzy w sukces Tomasza Połcia czy z jakichś innych powodów w tym roku postawił Pan na siebie?

Najkrótsza odpowiedź brzmi: gdyż kocham moje miasto i zależy mi na nim. Zależy mi na tym, aby miasto w pełni wykorzystywało swoje możliwości, aby było przyjazne mieszkańcom, aby rozwijało się dla nich i z nimi, a nie wbrew nim. Kandyduję dlatego, gdyż Sochaczew potrzebuje energicznego gospodarza, który potrafi zadbać o rozwój miasta i jego mieszkańców. Ja nie jestem człowiekiem, który kilka miesięcy temu uznał, że fajnie byłoby być burmistrzem. Działam na rzecz społeczności lokalnej od lat 80. Mam konkretny dorobek i dokonania, działając jako osoba prywatna. Jednak urząd burmistrza daje szansę na pełniejszą realizację pomysłów, które służą nam wszystkim. Ponieważ jestem człowiekiem przedsiębiorczym i umiem realizować swoje zamierzenia, chcę te doświadczenia ofiarować memu miastu. Zarówno ja, jak i Przymierze, mamy koncepcję rozwoju Sochaczewa, prezentowaliśmy ją już nie raz. Widzimy atuty miasta i słabe do tej pory wykorzystanie tych możliwości. A przecież zarówno położenie Sochaczewa, jego tradycja i potencjał kulturalny to niesamowite bogactwo, z którego należy korzystać. Z kolei położenie Sochaczewa między Warszawą a Łodzią to idealna okazja do zainteresowania naszym miastem poważnych inwestorów. Jednak od czasów sprzedaży tzw. pól czerwonkowskich w Sochaczewie mamy kompletny marazm. To było ostatnie, poważne wydarzenie gospodarcze na naszym terenie. Muszę też przypomnieć, że przejęcie „pól czerwonkowskich” od Skarbu Państwa to duża zasługa właśnie Przymierza, natomiast ja zajmowałem się wyszukaniem inwestorów i takich znalazłem. Niestety, ci najwięksi zostali skutecznie wypłoszeni przez ówczesne władze miasta.
Sądzę więc, że już choćby ta sprawa udowadnia, że potrafię być skutecznym menadżerem. Poza tym jestem przedsiębiorcą, prowadzę własne wydawnictwo, które wydaje trzy tytuły prasowe i zatrudnia wiele osób. Mam też kontakty z firmami w całej Polsce, wynikające z charakteru działalności mojej firmy. To także jest niebagatelny potencjał. A przecież burmistrz, oprócz administrowania miastem, musi wykazywać inicjatywę w szukaniu inwestorów, którzy ożywiliby miasto i stworzyli nowe miejsca pracy, a także odprowadzali podatki do budżetu miejskiego.
Jeśli zaś chodzi o Tomasza Połcia, to fakt, iż nie kandyduje jest naszą wspólną, Przymierza decyzją. Podobnie, jak wysunięcie mojej osoby na urząd burmistrza. Wynik, jaki poprzednio osiągnęliśmy w wyborach samorządowych, był bardzo dobry. Proszę pamiętać, że pan Połeć był drugi, a Przymierze miało największe poparcie w mieście i drugie w powiecie. Teraz wynik będzie jeszcze lepszy.

Jakie, Pana zdaniem, są najważniejsze problemy Sochaczewa do rozwiązania w pierwszej kolejności przez miejski samorząd z burmistrzem na czele?

Miasto, mimo istnienia obwodnicy, cierpi na fatalny układ komunikacyjny. Zła organizacja ruchu sprawia, że mieszkańcy tłoczą się w korkach. Tymczasem wystarczyłoby zmienić ustawienia sygnalizacji świetlnej, wprowadzić na niektórych ulicach ruch jednokierunkowy i problem byłby rozwiązany. Oczywiście stan dróg też wymaga natychmiastowej reakcji. Szczególną uwagę chcę poświęcić utwardzeniu ulic na osiedlach peryferyjnych. Sochaczew to nie tylko plac Kościuszki i ulica Warszawska. Ostatnia awaria mostu na Utracie wykazała też, jak słaba jest nasza infrastruktura drogowa. Wydaje się niezbędna budowa jeszcze jednego mostu na Bzurze. Trzeba by także zadbać o wizerunek miasta, w czym może pomóc współpraca z mieszkańcami. Można stosować ulgi dla osób remontujących swoje budynki.
Poważnym problemem jest sprawa budowy kanalizacji. To inwestycja, która niestety bardzo obciąża budżet miasta, a tak naprawdę kieszenie mieszkańców. Ponieważ tę inwestycję trzeba dokończyć, należy przyjrzeć się możliwości zmniejszenia obciążenia kosztami sochaczewian. Na pewno są takie możliwości, gdy zmniejszymy w niektórych dziedzinach wydatki, czasami zupełnie niepotrzebne. W ogóle, jako burmistrz będę się starał do minimum zmniejszyć obciążanie mieszkańców opłatami. Dokładnej analizy wymagają ceny wody i ścieków. Nadal problemem są śmieci. W Sochaczewie praktycznie nie ma systemu sortowania odpadów, tymczasem cały świat już działa w ten sposób. Zmiany w gospodarce śmieciowej, jakie szykuje nam na początek nowego roku rząd, wymuszą na samorządach takie działania. W przeciwnym przypadku obciążenia dla kieszeni mieszkańców mogą wzrosnąć nawet dwukrotnie.

Na swojej stronie pisze Pan: „Najważniejszym dla mnie celem jest stworzenie, jak największej liczby miejsc pracy w Sochaczewie. Przez 20 lat samorządu w Sochaczewie, żaden burmistrz tego nie zrobił i żaden nie zrobi. Po prostu nie wiedzą jak to zrobić i nie mają kontaktów. Ja wiem jak przyciągnąć inwestorów, mam doświadczenie i kontakty z dużymi światowymi firmami. W latach 2000 – 2004, jako dyrektor Wydziału Promocji i Rozwoju Starostwa Powiatowego oraz członek Zarządu Powiatu, osobiście zainteresowałem inwestowaniem w Sochaczewie takich gigantów jak Skanska czy Gazeley. Ogromny opór władz miasta wobec tych firm sprawił, że pola czerwonkowskie wyglądają, jak wyglądają. A miejsc pracy w Sochaczewie jak nie było, tak nie ma”. Niech mi Pan powie, w jaki sposób jako burmistrz sprawi Pan, że w Sochaczewie pojawią się firmy z licznymi miejscami pracy dla mieszkańców? Trochę nie rozumiem, dokona Pan tego „po znajomości”? A może ma Pan gdzieś sprawdzony jako skuteczny menadżerski plan na osiągnięcie tego celu?

Nie tylko Pani jedna tego nie rozumie, ale zapewne także obecne władze Sochaczewa nie pojmują, że można ściągać do miasta inwestorów. Nie ważne jak ściągać, byle zgodnie z prawem i „po znajomości” też może być. Co w tym złego? Przytoczę taki przykład. Na początku lat 90-tych w Sochaczewie pojawili się przedstawiciele firmy Prologis, którzy chcieli tu ulokować swoje magazyny. Ówczesne władze miasta kręciły nosami, wymyślano rozliczne przeszkody. Panowie z Prologis zniechęcili się skutecznie i pojechali do Mszczonowa, który wtedy był miasteczkiem zabitym dechami. Burmistrz Kurek stanął na głowie, aby im pomóc znaleźć tereny. Co więcej - na biuro udostępnił firmie pokój we własnym domu. Można by powiedzieć: „Burmistrz Kurek ściągnął inwestora po znajomości” i uczynić z tego zarzut. Ale od tego czasu Mszczonów się rozwija, a Sochaczew przeżywa wieczną stagnację.
Jako dyrektor Wydziału Promocji Starostwa Powiatowego potrafiłem zainteresować Sochaczewem potężne firmy, nie mając „znajomości”, myślę więc, że będę też potrafił dokonać tego jako burmistrz. Cały sekret nie tkwi w znajomościach, ale umiejętnościach człowieka. Jedni ludzie są menadżerami, inni tego nie potrafią. Ja akurat bez problemu znajduję kontrahentów czy klientów mojej firmy. Po prostu trzeba umieć zainteresować potencjalnego inwestora danym terenem. Trzeba mu uświadomić, jakie korzyści będzie miał lokalizując swoją firmę właśnie u nas. Nie wystarczy dać ogłoszenie w prasie, że ma się teren pod inwestycję i czekać. Trzeba aktywnie zabiegać o zainteresowanie, często trzeba wręcz wymyślić projekt, który na naszym terenie będzie mogła dana firma zrealizować. Dopiero to daje szansę, ale jeszcze nie pewność, że inwestor się zjawi. Na pewno trzeba bardzo wiele pracy, żeby takie przedsięwzięcie się udało. Ja udowodniłem swoją skuteczność w takich sprawach, dlatego mogę - z pełną odpowiedzialnością - powiedzieć, że jako burmistrz sprowadzę do Sochaczewa inwestorów, którzy dadzą nowe miejsca pracy.

Jako dziennikarz „Expressu Sochaczewskiego” i Pana strony internetowej przeważnie krytykuje Pan dokonania obecnego burmistrza. Czy jednak jest chociaż jedna inwestycja, projekt wdrożony przez urzędujące władze miasta, który ocenia Pan pozytywnie? Czy któreś z większych zadań, projektów, chciałby Pan kontynuować jako burmistrz?

Nie krytykuję, jak to Pani ujęła, dokonań obecnego burmistrza, czy może raczej obecnej władzy miejskiej, lecz ich brak. Jeśli za dokonanie 8 lat mamy uznawać remont kilku ulic i remont placu, to równie dobrze należałoby nagradzać włodarzy za przychodzenie do pracy. To chyba byłaby przesada. Ustawa o samorządzie wyraźnie mówi, że władze mają dbać o ulice, place, chodniki i całą infrastrukturę. Jest to więc obowiązek, nie zaś zasługa. Jednak nasze władze postrzegają na przykład remont ulicy Warszawskiej jako wielkie wydarzenie, bo na tle ogólnego marazmu jest to w ogóle jakieś działanie. Poprzedni burmistrz pan Szulczyk miał znacznie większe dokonania i to w krótszym czasie (basen, Gimnazjum nr 2, uciepłownienie miasta itd.), ale się tym nie chełpił tak jak obecny. Proszę też pamiętać, że to nie burmistrz remontuje ulice, chodniki, place – to wykonuje samorząd! Choć u nas jest tendencja, aby wszelkie działania samorządu przypisywać burmistrzowi. Krótko mówiąc - mam zupełnie inną wizję urzędu burmistrza.
Natomiast są działania, które trzeba kontynuować, bo przecież miasto nie może nagle stanąć, choćby wspomniana już przeze mnie kanalizacja. Choć mam zastrzeżenia w tym przypadku, czy wykorzystano wszystkie możliwości, aby zdobyć najkorzystniejsze dofinansowanie. Jestem zdumiony, że jako mieszkańcy będziemy musieli zapłacić za tę budowę po około 3 tys. złotych na osobę. To ogromna suma i mam nadzieję, że uda się znaleźć jakiś sposób, aby zmniejszyć tę kwotę.

Co Pan myśli o koncepcji odbudowy zamku książąt mazowieckich w Sochaczewie, a także koncentracji życia rekreacyjnego i kulturalnego nad brzegiem Bzury?

W moim programie wspominam o odbudowie zamku. Chciałbym jednak, aby miał on formę oryginalną, nie zaś udziwnioną. Remont parku w Żelazowej Woli pokazał, że eksperymenty na obiektach zabytkowych nie zawsze dają dobre efekty. Myślę, że byłaby to wspaniała wizytówka naszego miasta i jednocześnie świetny atut turystyczny. Wierzę, że jest to realne, tym bardziej, że przecież w Unii Europejskiej jest trend na odbudowę zabytków. Można by więc skorzystać ze środków europejskich, a wtedy ten projekt nabiera realnych kształtów.
Jeśli zaś chodzi o tereny nad Bzurą, to pamiętajmy, że są to niestety tereny zalewowe, co pokazały ostatnie powodzie. Dlatego ryzykowne byłoby przekształcenie ich w jakiś stały sposób. Należy je oczywiście wysprzątać, można zrobić ścieżki spacerowe i rowerowe, nawet mogą się tam odbywać imprezy. Warto stworzyć tam bezpieczne i czyste miejsce dla spacerów, myślę też o budowie plaży i kąpieliska na Bzurze. Na pewno zajmę się odbudową i ożywieniem przystani zarówno tej w Sochaczewie, jak i w Chodakowie. Planuję utworzenie wzdłuż Bzury ścieżki edukacyjnej oraz przebudowę amfiteatru oraz zagospodarowanie skwerów wokół niego. Generalnie Sochaczew cierpi na brak miejsc wypoczynku. Plac Kościuszki na pewno nie spełnia tego zadania.

Myślę, że zgodzi się Pan ze mną, że jest Pan kontrowersyjną postacią. Swoją negatywną krytyką tworzonej rzeczywistości sochaczewskiej wywołuje Pan skrajne emocje. Jakim Pan będzie burmistrzem? Będzie Pan jednoczył czy dzielił? Po ewentualnie wygranych wyborach miejsce negowania powinno zająć budowanie. Czy będzie Pan potrafił to robić, czy zdoła Pan się porozumieć z radą, pracownikami Urzędu Miasta, by Pana praca dawała wymierne efekty?

Nie zgodzę się z Panią, że jestem postacią kontrowersyjną. Bardziej kontrowersyjny jest obecny burmistrz. Ale nie będę tego wątku rozwijać, aby nie być posądzonym o brudną kampanię. Poza tym, co to jest ta „sochaczewska rzeczywistość”? Przecież ja też ją tworzę. Ja niczego nie neguję. Jedynie moje media kontrolują władzę, wytykają jej błędy ale i chwalą, gdy jest za co. I taka właśnie jest rola dziennikarzy, tak mnie uczono gdy studiowałem i tego nauczyłem się, pracując w wielu redakcjach. Obecnie jest taka moda wśród dziennikarzy, aby krytykować opozycję, a władzy absolutnie nie kontrolować. To się nazywa oportunizm. Jeśli dla Pani normą jest postawa oportunistyczna, to faktycznie, na takim tle mogę wydawać się kontrowersyjny. Dziennikarz, który pisze pod dyktando władzy przestaje być wiarygodny, daje asumpt do podejrzeń, że czerpie z tego jakieś korzyści.
Fakt, że mam odwagę krytykować władzę przemawia na moją korzyść niż jest wadą. Uważam, że krytyka pobudza do działania, pozwala zastanowić się nad podejmowanymi decyzjami. Nikt z nas nie jest nieomylny, a system demokratyczny dlatego uważa się za dobry, ponieważ funkcjonują w nim obozy władzy i opozycji. Dzięki temu jedni mogą korygować działania innych. Osoby sprawujące władzę powinny zdawać sobie sprawę, że są pod stałą kontrolą. Uważam, że nie należy odbierać krytyki jako złośliwości czy uprzedzenia, ale jako radę. Ja także jestem poddawany krytyce i wyciągam z niej wnioski. Ona pomaga mi poprawiać moje działania, bo pokazuje mi niedociągnięcia. Krytyka boli maluczkich - wielkich wzmacnia.
Pyta Pani, jakim będę burmistrzem? Najlepszym, jakiego Sochaczew może mieć. Jestem osobą pracowitą, konsekwentną, dużo wymagam od innych, ale i od siebie. Jestem przy tym sprawiedliwy w ocenach. Nie jestem osobą, która oceniałaby innych na przykład. na podstawie przynależności partyjnej. Wbrew - rozpowszechnianym przez niektórych konkurentów pogłoskom - jestem człowiekiem dialogu, a nie konfliktu.
Mam wielu przyjaciół, w wielu miejscach pracowałem przez długie okresy, z reguły były to zajęcia wymagające współpracy z innymi ludźmi i nigdy nie było z tym problemów. Być może fakt, że mam odwagę wypowiadać głośno swoje zdanie, które nie zawsze jest, jak to się teraz mówi, poprawne politycznie, sprawia, że osoby o innych zapatrywaniach nie mogą się ze mną zgodzić.
Jeśli zaś chodzi o drugie pytanie, to moje dotychczasowe życie pokazuje, że potrafię z ludźmi pracować. Potrafię ich połączyć dla osiągnięcia wspólnego sukcesu Gdy zaczynałem wydawać ,,Express Sochaczewski” wielu drwiło, że jest to gazeta na wybory. Dziś jesteśmy najsilniejsi na rynku sochaczewskim, wydajemy dwa inne tytuły w innych miastach. Tego się nie da zrobić dzieląc ludzi. Ja doskonale rozumiem potrzebę współdziałania w każdej działalności. Poza tym chcę przypomnieć, że byłem radnym i miejskim, i powiatowym. Przez kilka lat pracowałem na kierowniczych stanowiskach w Starostwie. Nigdy nie powodowałem tam konfliktów. Raczej je łagodziłem. Nigdy nie miałem problemów ze współpracą z innymi osobami, dlatego sądzę, że jako burmistrz bardzo szybko nawiążę współpracę. Przecież idziemy do tych wyborów po to, aby pracować dla miasta. Tu nie liczą się poglądy polityczne - tu ważna jest chęć pracy i poświęcenie dla Sochaczewa.
Przyznaję też, że jestem wymagający, ale najwięcej wymagam od siebie. Nigdy nie obarczam innych swoimi obowiązkami, bo wiem, że szanuje się tylko takiego szefa, który nie tylko wymaga, ale także pomaga.
Jeśli chodzi o pracowników urzędu to odnoszę czasem wrażenie, że miasto funkcjonuje jedynie dzięki ich kompetencji i doświadczeniu. Eksperymenty, jakim Sochaczew jest poddawany przez władze, miałyby fatalne skutki, gdyby nie czujność i fachowość pracowników urzędu. Stare porzekadło sportowe mówi, że nie zmienia się drużyny, która dobrze gra.

Deklaruje Pan bezpartyjność. A jednak zapewne prezentuje Pan jakieś poglądy polityczne, jakie?

Ja mam taką zasadę, że ludzi rozliczam z czynów, a nie ze słów. Odnosi się to też do polityków. Jest wiele działań w poszczególnych partiach, które mi się podobają i takich, które budzą moją niechęć. Nie jestem związany z żadną partią polityczną. Poglądy mam centrowe. Osobiście uważam, że w samorządach nie powinny funkcjonować partie polityczne. Samorząd potrzebuje bezpartyjności. W tym względzie zgadzam się z profesorami Jerzym Regulskim i Michałem Kuleszą - twórcami reformy samorządowej, którzy są zdania, że upartyjnianie samorządów, które niestety coraz częściej obserwujemy, jest zagrożeniem dla samorządności i demokracji lokalnej. Przenosi bowiem konflikty partyjne na samorządy, niepotrzebnie antagonizując społeczeństwo. Przecież do budowy dróg, wodociągów czy stworzenia przyjaznego urzędu nie potrzeba wielkiej polityki. Wielka polityka przenosi do samorządów partyjne podziały, które są obecnie wyjątkowo głębokie. To nie stwarza dobrego klimatu do skutecznej pracy samorządu.

Ma Pan pomysł na stanowisko wiceburmistrza, a może dwóch wiceburmistrzów? Czy jakieś zmiany organizacyjne, personalne dotkną Urząd Miasta, jeśli zostanie Pan burmistrzem?

To nieco przedwczesne pytanie. Na pewno musi lub muszą to być osoby kompetentne i doświadczone. Na pewno też będą to osoby z Sochaczewa, nie ma powodów, aby naszym miastem zarządzały osoby z zewnątrz, często nie rozumiejące Sochaczewa. Decyzję o tym, ilu zastępców będzie podejmę dopiero wtedy, kiedy zapoznam się z sytuacją miasta, z najpilniejszymi potrzebami. Nie ma powodów, aby zatrudniać zastępców tylko dla samego zatrudniania, muszą mieć konkretne zadania. Natomiast jedno mogę powiedzieć na pewno - nie będą to obecni zastępcy burmistrza. Nie przewiduję natomiast rewolucji kadrowej czy też organizacyjnej w Urzędzie Miejskim. Jak mówiłem ten Urząd dobrze funkcjonuje głównie dzięki pracownikom.

Spółka zajmująca się budową lotniska w Bielicach deklaruje rok 2013 jako termin ukończenia inwestycji. Czy wierzy Pan w ten projekt, czy jako burmistrz będzie go Pan popierał?

To już bodaj czwarta data uruchomienia lotniska. Sprawa lotniska staje się powoli mityczna. Nie rozumiem jak przez tyle lat miasto może angażować środki w wątpliwy cel. Po co miasto ma udziały w tym przedsięwzięciu, skoro tak naprawdę nie ma dla nas znaczenia, czy będziemy w tej spółce, czy też nie. Dla nas, mieszkańców, liczy się efekt, nie uczestnictwo w spółce. To efekt, czyli powstanie lotniska (o ile ono nastąpi) ma znaczenie. Jeśli lotnisko powstanie to dobrze, być może uaktywni to jakichś przedsiębiorców do zainwestowania. Ale musimy sobie uświadomić, że powstanie lotniska jest niezależne od miasta. Nie ma więc powodów, aby ponosić koszty utrzymywania spółki. Nie rozumiem też, co w tej spółce robi zastępca burmistrza? Mam nadzieję, że uczestnictwo miasta w tym przedsięwzięciu nie jest tylko po to, aby zapewnić mu apanaże?

Co stanie się z „Ziemią Sochaczewską”, jeśli wygra Pan wybory? Czy w ogóle, Pana zdaniem, gazeta samorządowa powinna istnieć, bo coraz częściej mówi się o zbytecznym wydatkowaniu publicznych pieniędzy na jej utrzymanie? A może powinno się zmienić jej finansowanie?

Mówiąc szczerze mam sentyment do „Ziemi Sochaczewskiej”, jako jej twórca, o czym wiele osób woli nie pamiętać. Uważam, że musi istnieć jakaś forma informowania mieszkańców o tym, co się dzieje w ich samorządzie. Jednak czy koniecznie musi to być komercyjna gazeta, nie jestem przekonany. Wydawanie komercyjnej prasy nie jest zadaniem własnym samorządu. Prasa samorządowa nie może pełnić roli zarezerwowanej dla prasy lokalnej, jej wydawanie nie jest bowiem jedynie prowadzeniem działalności gospodarczej, lecz także realizowaniem szeroko rozumianej misji. Misja ta jest związana z powstawaniem społeczeństwa obywatelskiego, które oczekuje rzetelnych informacji o działalności władzy. Natomiast dziennikarze piszący dla prasy samorządowej nie korzystają ze „swobody wypowiedzi”, gdyż zobowiązani są do przedstawiania informacji korzystnych dla lokalnej władzy. Tymczasem, z natury rzeczy, prasa samorządowa powinna być zupełnie obiektywna jako organ reprezentujący społeczeństwo, które przecież ma różne poglądy. Dlatego uważam, że powinna istnieć w formie biuletynu, czysto informacyjnego.

rozm. figa

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Zirgu 2010-11-18 00:20:35

    Panie Januszu, po co to Panu!? Jest Pan niezastąpionym recenzentem działań sochaczewskich władz, ściga Pan z pełną determinacją lokalne układy i przekręty. JEST PAN W TYM NIEZASTĄPIONY! I chwała Panu za to! I nagle chce Pan wziąć na swoje barki to urzędnicze brzemię, stać się obiektem ataków i oskarżeń? Niech każdy robi to w czym jest najlepszy. Pan zdecydowanie do tego nie pasuje. Pozdrawiam.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    showman 2010-11-12 09:22:51

    Warto tez dodać, że pan Janusz był menadżerem zespołu Detonator BN (Sochaczew - Łowicz), który w 1987 roku bezapelacyjnie wygrał festiwal w Jarocinie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    showman 2010-11-12 09:20:04

    Nawet większa ilość muzyków jest w otoczeniu pana Janusza. Pomysł dobry. Może kandydat go podchwyci.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama