Jak sygnalizowaliśmy przed tygodniem, mamy pierwszego i na razie jedynego kandydata z Sochaczewa do Parlamentu Europejskiego. Dr Jerzy Krupa rekomendowany do tego gremium przez sochaczewską Platformę Obywatelską jest osobą w mieście znaną i cenioną. Założyciel pierwszej i jedynej, jak na razie, sochaczewskiej uczelni wyższej, Sochaczewianin Roku 1998, Honorowy Obywatel Sochaczewa. Jego zasługi i zaszczyty jakimi go obdarzono, można by jeszcze mnożyć. Sam o sobie mówi jednak, że jest przede wszystkim spółdzielcą. W tym też fakcie upatruje przyczynę zaproponowania właśnie jemu miejsca na liście Platformy, do której nawet nie należy. „W zarządzie powiatowym Platformy są między innymi również ogrodnicy i oni wiedzą o tym – mówi Jerzy Krupa – że ja już od dwóch lat jeżdżę do Brukseli, gdzie jestem delegowany przez Krajową Radę Spółdzielczą oraz przez Związek Rewizyjny Spółdzielni Ogrodniczo-Pszczelarskiej, którego jestem od dwóch lat prezesem”. Jerzy Krupa jest również radnym powiatowym rekomendowanym do tej funkcji ze stowarzyszenia ZGODA, a także dyrektorem Centrum Kształcenia Kadr Ogrodniczo-Pszczelarskich w Teresinie. W ośrodku tym pracował już w latach 80-tych. Potem był dyrektorem generalnym Centralnego Związku Spółdzielni Ogrodniczo-Pszczelarskich w Warszawie, do roku 1990, kiedy to, jak mówi, słynna spec-ustawa sejmowa zniszczyła polska spółdzielczość. Wówczas Jerzy Krupa wrócił do pracy w szkolnictwie sochaczewskim, konkretnie do Zespołu Szkół Zawodowych, gdzie pracował 13 lat. W międzyczasie tworząc Wyższą Szkołę Marketingu i Zarządzania. Teraz, gdy nastały znów lepsze czasy dla spółdzielczości, poproszono go o powrót na poprzednie stanowisko. „Jeżdżę więc do Brukseli – kontynuuje Jerzy Krupa – jako obserwator spółdzielczości unijnej. Jest ona tam bowiem bardzo silna. Żeby posłużyć się przykładem: we Włoszech 62 proc. obrotu owocami i warzywami odbywa się właśnie przez spółdzielnie, w Danii 60 proc. a najwięcej we Francji. Tam małe i średnie gospodarstwa nie mają racji bytu bez spółdzielczości. Rolnik, który jest spółdzielcą ma podpisane odpowiednie umowy na dostarczanie konkretnych płodów i nie martwi się o ich sprzedaż oraz cenę. Jestem przekonany, że przyszłość rolnictwa polskiego leży w spółdzielczości”. Wszystkie te fakty, jak sądzi Jerzy Krupa, sprawiły, że to właśnie jemu Platforma Obywatelska zaproponowała kandydowanie ze swojej listy. Na pytanie, jak ocenia swoje szanse, bo przecież Sochaczew nie jest największym ośrodkiem w okręgu nr 5, z którego startuje, są tam przecież takie miasta jak Płock, Radom czy Siedlce i blisko trzydzieści innych powiatów pan Jerzy odpowiada, że podejmując decyzję o kandydowaniu zdawał sobie z tego sprawę, ale uważa, że szansą jest, głównie z tego powodu, jak twierdzą mu życzliwi, że jako kandydat ma duże zaufanie u społeczeństwa sochaczewskiego. Ponadto nie tylko jest znany w naszym mieście i powiecie, ale i poza nim. Choćby poprzez studentów sochaczewskiej wyższej uczelni, ale także z tego powodu, że na terenie, który obejmuje okręg wyborczy jest dużo producentów owoców i warzyw. Choćby powiat grójecki, gdzie są sadownicy, lub warecki i radomski wręcz zagłębie polskiego ogrodnictwa i sadownictwa. Im właśnie jako wieloletni spółdzielca powinien być znany. Jak jednak wyborcy, którzy oddadzą głos na Jerzego Krupę na tym skorzystają? Tu kandydat do Parlamentu Europejskiego zapewnia, że przede wszystkim będzie starał się pilnować, aby polscy obywatele i polskie firmy były traktowane w Unii wedle takiego samego prawa i zasad jakie stosowane są wobec społeczeństw krajów już tam funkcjonujących. Chodzi między innymi o korzystanie z funduszy restrukturyzacyjnych i różnego rodzaju dotacji, żeby te środki, które Polska wpłaci wróciły do nas i to jeszcze z nawiązką. „Trzeba również dążyć do tego, tam będąc – twierdzi Jerzy Krupa – żeby okresy przejściowe, które zostały nam narzucone, były jak najkrótsze. Choćby w zakresie dopłat, lub ograniczeń w eksporcie mleka, którego my wyprodukować moglibyśmy więcej, ale spółdzielczość mleczarska ma określony limit. Chodzi teraz o to, aby te limity maksymalnie ograniczać. Albo sprawa banków spółdzielczych. Otóż nasz parlament uchwalił, że do roku 2010 każdy bank spółdzielczy musi mieć kapitał własny w wysokości milion euro! Pytanie, czy wszystkie banki stać będzie na to? Sochaczewski bank spółdzielczy na pewno sobie poradzi, teresiński też, ale jest w Polsce wiele słabszych banków. A są to banki o kapitale czysto polskim. Ponadto, teraz w wyniku unijnych negocjacji data do osiągnięcia przez banki o tej olbrzymiej kwoty skróciła się do roku 2007… Widzimy więc, jak trzeba bronić globalnych interesów naszego kraju, polskiego kapitału i polskiego biznesu. Inna sprawa. Już dzisiaj nasz związek spółdzielców zbiera od naszych spółdzielni oferty jakie produkty owocowo-warzywne, można rozprowadzać przez sieć handlową spółdzielczości unijnej. Okazuje się, że tamta spółdzielczość chce nam pomóc i od nas kupować, bo nasza żywność jest ceniona. Już zbieramy listy od poszczególnych spółdzielni, jakie towary i w jakich ilościach stawiają do dyspozycji. I odwrotnie oni oczekują, że weźmiemy ich produkty do sprzedaży u nas, choćby owoce cytrusowe”. Ważne są też zdaniem Jerzego Krupy również sprawy społeczne. Żeby zniesiono na przykład ograniczenia dotyczące zatrudnienia Polaków za granicą. To bardzo istotne przy naszym dużym bezrobociu, więc dla posła w parlamencie europejskim powinno być to zadanie priorytetowe. Nie mniej ważne są też problemy zachowania kultury narodowej, tradycji i wiary. „Co zaś tyczy się bezpośrednio Sochaczewa i jego okolic, to uważam za najważniejsze ściąganie tu zza granicy dużych inwestorów. Choćby nasze pola czerwonkowskie, chodzi przecież nie o to, aby postawić tam magazyny logistyczne, ale żeby wpuścić takie firmy, które będą produkowały i zatrudniały i to jest możliwe. Gdybym więc został wybrany na pewno o to zadbam – kontynuuje Jerzy Krupa –Inwestowanie, to jedno. Równie ważna jest promocja naszej ziemi sochaczewskiej. Mamy przecież i u nas zabytki, a ponadto wiele bardzo ciekawych miejsc wokół, jak Żelazowa Wola, Brochów, Niepokalanów, Teresin i inne. Niewykorzystane całkowicie. Słyszałem, że Japończycy interesują się Żelazową Wolą, ale to trzeba przede wszystkim dobrze wypromować. Tym też chciałbym się energicznie zająć”. Ważne jest więc, aby ktoś z naszego terenu w Parlamencie Europejskim się znalazł, bo wtedy może dla nas zrobić wiele dobrego. Jeżeli nie będziemy, jako region, tam obecni, stracimy. Jerzy Krupa mówi, że nie musi to być on, ale ważne, żebyśmy mieli tam przedstawiciela. Póki co jednak, żadne z innych sochaczewskich ugrupowań swoich kandydatów nie zgłosiło. Może więc dobrze byłoby umówić się, że zgłaszamy tylko tego jednego. Kilku bowiem kandydatów podzieli głosy i szanse nasze choć i tak nie są zbyt wielkie, spadną niemal do zera. Trzeba bowiem będzie niewątpliwie i tak dużej mobilizacji obywateli by ponad podziałami partyjnymi zagłosować na jednego przedstawiciela Sochaczewa. Przypomnijmy tylko, że wszystkich posłów jest w Parlamencie Europejskim 626. W tym Belgia ma ich 25, Dania – 16, Niemcy – 99, Grecja – 25, Hiszpania – 64, Francja – 87, Irlandia – 15, Włochy – 87,Luksemburg – 6, Holandia – 31, Austria – 21, Portugalia – 25, Finlandia – 16, Szwecja – 22, Wielka Brytania – 87. My zaś będziemy mieli posłów 54, a więc dość silny głos, dlatego warto o niego walczyć. Wybory już 13 czerwca. Sławomir Burzyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze