Reklama

Jerzy Krupa wybory do Parlamentu Europejskiego

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
23/06/2004 09:22
Wybory do Parlamentu Europejskiego nie przyniosły niestety sukcesu żadnemu z kandydatów z naszego miasta lub powiatu. Wśród nich zdecydowanie jednak wyróżnia się wynik, jaki osiągnął startujący z listy Platformy Obywatelskiej dr Jerzy Krupa.
- Czy spodziewał się pan takiego zaufania, jakim obdarzyli pana mieszkańcy?
- Nie będę ukrywał, że spodziewałem się pewnego poparcia w Sochaczewie i powiecie. Zapowiadał to wynik, jaki osiągnąłem w przedbiegach, gdy zebrano na moje nazwisko w ciągu 5 dni dwa i pół tysiąca podpisów, choć potrzeba było jedynie tysiąc. Jednak, aż tak dobrego wyniku się nie spodziewałem.
- Przypomnijmy go teraz…
- Otóż, jak przeczytałem w Internecie, w całym okręgu wyborczym Nr 5, czyli na Mazowszu, oddano na mnie 3.727 głosów. Natomiast w Sochaczewie otrzymałem 2145 głosów, podczas, gdy kolejny kandydat zdobył ich 465. Jest to dla mnie bardzo budujące, mimo że do Parlamentu jeszcze sporo zabrakło. Ale trzeba sobie zdać sprawę, że przecież kandydowało w tych wyborach 1800 osób, a wybranych zostało 54, więc poprzeczka postawiona była bardzo wysoko. W moim okręgu mazowieckim Nr 5 wygrała Samoobrona, druga była Liga Polskich Rodzin, a na trzecia dopiero Platforma i to już rzutowało na liczenie głosów w systemie Donta. Jest to bardzo skomplikowany system, bo na przykład pan Kuźmiuk z PSL otrzymał ok. 17 tys. głosów i mandat do parlamentu zdobył, natomiast pan Bobiński, który był pierwszy na liście PO w naszym okręgu otrzymał więcej, bo 19 tys. i mandatu nie uzyskał.
Przy tej okazji chciałbym serdecznie podziękować mojemu sztabowi wyborczemu, który dzielnie mnie wspomagał w kampanii, jak również tym z państwa, którzy zechcieli zawiesić mój plakat w witrynach firm, sklepów itp., co było miłe, bo oznacza, że się identyfikują z moją osobą. Często słyszeliśmy takie głosy: „Dla pana profesora tak. Bo wiemy, co pan zrobił dla naszego miasta i jaki pan jest”.
- Czy świadomość tak dużego poparcia, zwłaszcza w naszym regionie, ale nie tylko, bo przypomnijmy, iż blisko połowa zdobytych przez pana głosów pochodziła z terenów spoza naszego miasta i powiatu, czy ta świadomość nie przełoży się na dalsze pana poczynania w polityce? Będą już pewnie całkiem niedługo wybory do polskiego parlamentu, zbliżają się też kolejne wybory samorządowe…
- Ja na ogół stronię od takich funkcji. Podczas ostatnich wyborów miałem kilka propozycji kandydowania z różnych list na burmistrza Sochaczewa, bez konieczności przynależności partyjnej, ale wszystkim odmówiłem. Choć nie ukrywam, że wiele osób po niedzielnym wyniku zachęca mnie, twierdząc, że nie powinienem ustawać i ten potencjał wykorzystać w najbliższych wyborach do Sejmu. Dzwonili do mnie przedstawiciele wielu różnych ugrupowań z gratulacjami i takimi właśnie sugestiami. Ale ja się nad tym jeszcze nie zastanawiałem, bowiem głównie poświęcam się nauce i spółdzielczości, to przecież ona była główną przyczyną mego kandydowania. jerzy krupa
- Dla spółdzielczości też można wiele dobrego zrobić, choćby w polskim parlamencie, albo na innym stanowisku…
- Ma pan rację. Zwłaszcza, że z mojej oceny wynika, że ani poprzednia ani obecna władza nie stwarza warunków do rozwoju społeczności, tak jak to jest w krajach Unii Europejskiej. Sympatyczny jest w tym kontekście mój wynik w Teresinie, gdzie otrzymałem znaczącą część głosów, bo ludzie mnie pamiętają, gdy zawiązywaliśmy spółkę ściekową, jak w czynie społecznym, przy pomocy oczywiście władz, oddawaliśmy przedszkole, jak poprawialiśmy komunikację, jak organizowaliśmy gabinet stomatologiczny i wiele innych działań, o których ludzie nie zapomnieli. To miłe.
Rozmawiał Sławomir Burzyński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama