- Posiadam kompetencje z zakresu rolnictwa, oświaty, administracji publicznej, pomocy społecznej i ochrony zdrowia oraz kontaktów międzynarodowych. Mogę więc merytorycznie funkcjonować w wielu obszarach pracy sejmowej. Wiem, jak niektórym łatwo przychodzą obiecanki przedwyborcze. Uczciwiej jest mi obiecać rzetelność i determinację w sprawach istotnych dla całego okręgu wyborczego – mówi Jerzy Żelichowski, jeden z sochaczewskich kandydatów do Sejmu w najbliższych wyborach parlamentarnych.
Ma 57 lat, żonę i dwóch dorosłych synów. Sochaczewianie poznali go dobrze jako wicestarostę w latach 1999-2002, a zaraz potem wiceburmistrza miasta dwóch ostatnich kadencji. Ale też wielu pamięta jeszcze Jerzego Żelichowskiego jako pedagoga i wicedyrektora Zespołu Szkół Rolniczych w Sochaczewie. Ukończył Akademię Rolniczą w Lublinie oraz podyplomowe Międzynarodowe Studia Administracji Publicznej. W 2005 r. ukończył trzyletnie Studia Doktoranckie w zakresie nauk o zarządzaniu. Obecnie jest radnym powiatu sochaczewskiego i kandyduje, po raz pierwszy, do Sejmu z listy Polska Jest Najważniejsza.
Dlaczego zdecydował się pan kandydować w wyborach parlamentarnych i dlaczego z listy PJN?
Decyzja nie przyszła mi łatwo. Moi znajomi przekonali mnie, że po 33 latach rzetelnej pracy zawodowej mam odpowiednie kwalifikacje do funkcjonowania w parlamencie. Posiadam staranne wykształcenie, bogatą wiedzę i doświadczenie samorządowe, a skuteczność jest moją dewizą. Te cechy mogą być pożyteczne w Sejmie. Zdecydowałem więc, że jako bezpartyjny przedstawiciel Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej udzielę wsparcia PJN. Politycy tej partii wnoszą nową jakość do dyskusji politycznej. Polacy mają już dość kłótni i szkodliwego, zaraźliwego populizmu. Podoba mi się oferta programowa PJN dla samorządu lokalnego i NGO oraz propozycja polityki prorodzinnej. Obydwa zagadnienia były mi bardzo bliskie w mojej pracy samorządowej.
Startuje pan z 19, ostatniej pozycji na liście? Czy to nie zbyt odległe miejsce? Jak Pan ocenia swoje szanse w tych wyborach?
Nie deprymuje mnie ostatnie miejsce na liście. Zazwyczaj zamykam wszelkie listy, jeśli są układane alfabetycznie. Jedną z propozycji programowych PJN jest alfabetyczne ułożenie list wyborczych, więc nie miałem z tym żadnego problemu.
Trudno jest mi ocenić moje szanse w tych wyborach. PJN jest chalengerem. Nie szukałem miejsca na liście wśród zwycięskich partii, co ułatwia sukces. Dotychczas nie uczestniczyłem w innych wyborach niż samorządowe, gdzie pracowałem na wizerunek Wspólnoty Samorządowej. Teraz ocenie wyborców poddam moją osobę i mój dorobek. To może być lekcja pokory. Ale przecież, zgodnie z hasłem przewodnim kampanii wyborczej PJN, "WSZYSTKO JEST MOŻLIWE" .
Jakim chciałby pan być posłem? Co mógłby - jako poseł - zrobić dla ziemi sochaczewskiej i jej mieszkańców?
Posiadam kompetencje z zakresu rolnictwa, oświaty, administracji publicznej, pomocy społecznej i ochrony zdrowia oraz kontaktów międzynarodowych. Mogę więc merytorycznie funkcjonować w wielu obszarach pracy sejmowej. Wiem, jak niektórym łatwo przychodzą obiecanki przedwyborcze. Uczciwiej jest mi obiecać rzetelność i determinację w sprawach istotnych dla całego okręgu wyborczego. Mój dotychczasowy dorobek zawodowy i skuteczność w działaniu dają gwarancję, że w ważnych kwestiach, mieszkańcy ziemi sochaczewskiej nadal mogą na mnie liczyć. Dotychczas brakowało na szczeblu parlamentarnym politycznego wsparcia dla planów lotniska w Bielicach. Żaden przedstawiciel ziemi sochaczewskiej w parlamencie nie powinien zapomnieć o wielkiej szansie dla regionu.
Jako wieloletni radny powiatowy, wicestarosta sochaczewski oraz wiceburmistrz naszego miasta dwóch kadencji, zna pan pracę i problemy samorządów od podszewki. Jak chciałby pan wykorzystać te doświadczenia jako poseł Rzeczpospolitej Polskiej?
Faktycznie, na wspomnianych stanowiskach zgromadziłem duży kapitał wiedzy o samorządach sochaczewskich. Przez ten czas intensywnie współpracowałem ze Związkiem Miast Polskich oraz Związkiem Powiatów Polskich. Znam więc problemy samorządów w skali kraju. Wielu z nich udałoby się uniknąć, gdyby Sejm zwiększył procentowy udział gmin i powiatów w podziale podatku dochodowego PIT. Samorządy mogłyby wówczas więcej inwestować, powstałoby więcej miejsc pracy. Wszyscy mieszkańcy odczuliby wzrost dobrobytu. Państwo niestety nie jest tak efektywne jak samorząd lokalny. A zwiększanie zadań samorządom bez zwiększania środków finansowych nie jest fair. Parlamentarnego wsparcia wymagają również zadania samorządów w zakresie budowy i rozwoju społeczeństwa informacyjnego. Wyzwania cywilizacyjne są coraz poważniejsze.
Jak będzie wyglądała pana kampania wyborcza?
Nie poddam się regułom, które narzucają partie wykorzystujące w kampanii środki publiczne. Nie będzie mnie na płotach i słupach. Natomiast skromną kampanię wyborczą zorganizuję w Internecie i mediach lokalnych. Poproszę też o pomoc przyjaciół i znajomych, których grono rośnie i jest to dla mnie bardzo zobowiązujące.
rozm. figa
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wracam z realiów skandynawskich gdzie deficyt budżetowy nie istnieje. U nas jest problemem, ale czy nie jest ceną za rozwój albo może marne kompetencje wcześniej rządzących? Możemy oczywiście dreptać w miejscu i pilnować wydatków! Jeśli jednak inwestujemy to tym samym zwiększamy przyszłościowo stronę przychodową budżetu. Możemy też łatwiej kontrolować poziom deficytu. Na pewno zwiększanie procentowej wysokości podatków jest iluzorycznym remedium na deficyt! Obiecuję dalsze pogłębianie wiedzy, niezależnie od wyniku najbliższych wyborów. Pozdrawiam, J.Ż.
Odpowiedz lakoniczna i prawdę mówiąc nie o to mi chodziło. Podatki i dochody budżetu Państwa to tematy związane z zarządzaniem Państwem, więc sugeruję głębsze zapoznanie się z tymi zagadnieniami jeśli już Pan zostanie posłem. W każdym razie widzę, że jedyny pomysł na podatki to zwiększenie dochodów samorządów... a co w takim razie z deficytem budżetowym? W końcu faktem jest to że on jest...
Chciałem dodać, że doceniam Pani zainteresowanie wątkiem "Pól Czerwonkowskich". Kiedyś o tym napiszę!
Generalnie nie lubię podatków, doceniam ich znaczenie! Pan Kowalski płacąc 18% lub 32% stawkę nie zastanawia się nad redystrybucją. Samorząd gminny otrzymuje ok.49% z PIT i ok.22% z CIT. Obydwa podatki są kreowane lokalnie a zasilają w większym stopniu budżet państwa. Przykłady innych państw pokazują, że udział gminy (czy powiatu)) mógłby być dużo większy. To byłyby zdecydowanie lepiej wydawane pieniądze! Przepraszam, ale przez kilka dni nie będę mógł konwersować. Pozdrawiam, J.Ż.
Zakładam, że skoro kampania ma być prowadzona w mediach to kandydat ustosunkuje się do pytań które mu tutaj zadam.1) ulubionym tematem kandydatów są podatki i tutaj też temat został poruszony, zacznijmy więc od PIT-u skoro zwiększyłby Pan proporcje podatku na samorządy. Jaką koncepcję ogólną PIT-u przedstawi Pan swoim wyborcom? Jaki sposób dystrybucji tego podatku?
Na początek jedno pytanie, jeśli będzie odpowiedź zadam kolejne.
Pozdrawiam HG
Teraz to wszystko pięknie się pisze ,ale jak by co nie daj Boże się dostało na ten stołek to jestem pewny a widać to po innych kandydatach ze się zapomni co obiecywało, a zacznie się tylko pilnować własnego interesu i kieszeni .Ale nie stety takich kandydatów jest cała masa i nie potrzeba szukać sejmu czy senatu tylko na naszym własnym podwórku to widać,co nam radni czy burmistrzowie nawet spełniają obietnice.Ale jedno tylko sprawiedliwe co nas rozliczy za wszystko Pan na niebiosach .
Wracam z realiów skandynawskich gdzie deficyt budżetowy nie istnieje. U nas jest problemem, ale czy nie jest ceną za rozwój albo może marne kompetencje wcześniej rządzących? Możemy oczywiście dreptać w miejscu i pilnować wydatków! Jeśli jednak inwestujemy to tym samym zwiększamy przyszłościowo stronę przychodową budżetu. Możemy też łatwiej kontrolować poziom deficytu. Na pewno zwiększanie procentowej wysokości podatków jest iluzorycznym remedium na deficyt! Obiecuję dalsze pogłębianie wiedzy, niezależnie od wyniku najbliższych wyborów. Pozdrawiam, J.Ż.
Panu już dziękuje.Tyle w temacie.
Odpowiedz lakoniczna i prawdę mówiąc nie o to mi chodziło. Podatki i dochody budżetu Państwa to tematy związane z zarządzaniem Państwem, więc sugeruję głębsze zapoznanie się z tymi zagadnieniami jeśli już Pan zostanie posłem. W każdym razie widzę, że jedyny pomysł na podatki to zwiększenie dochodów samorządów... a co w takim razie z deficytem budżetowym? W końcu faktem jest to że on jest...