Przyjemnie jestem zaskoczona. A może wcześniej nie zwracałam uwagi? W każdym razie oferta zajęć i spotkań przeznaczona dla tych, którzy w mieście na ferie zostali, jest całkiem spora. Skorzystaliśmy z niej i my. Udało nam się ulepić z plasteliny kubeczki na wzór tych pradziejowych w czasie zajęć z panią archeolog w naszym Muzeum, obejrzeć przedstawienie „Czarnoksiężnik z Krainy Oz” w wykonaniu aktorów z teatru ART-RE z Krakowa, a także spotkać się z treserką psów i jej czworonogami w Miejskiej Bibliotece (na zdjęciu). Starsze dziecko brało też udział w warsztatach malarskich prowadzonych przez Marcina Hugo-Badera. A że ferie jeszcze trwają, to na pewno na tym nie poprzestaniemy.
Zadziwiła mnie tylko jedna rzecz. Że pomimo stałego zrzędzenia (także tu, na esochaczewskim forum), iż w mieście nic się nie dzieje, wszystko jest beznadziejne, a w innych miejscowościach to dopiero jest fajowo, schludnie i w ogóle Europa, ludzie nie korzystają z tego, co mają jednak w zasięgu ręki. Na warsztatach archeologicznych były trzy osoby z dziećmi plus dwie starsze dziewczynki, które nie wymagały już opieki ze strony kogoś dorosłego! A za tłum w MBP robiły dzieci z przedszkola, które przyszły z opiekunkami.
Bardzo mnie to zdumiało, bo teraz to już sama nie wiem, jak to jest z tym narzekaniem? Sochaczewianie mają je jakoś wrodzone czy coś? Zdaję sobie sprawę ze wszystkich mankamentów tego miasta, ale dobrze jest też samemu wyjść naprzeciw wszelkim inicjatywom. Wydaje mi się, że to wszystko działa na zasadzie sprzężenia zwrotnego – im więcej ludzi bierze udział w różnego rodzaju przedsięwzięciach, tym częściej i lepiej są one organizowane.
Zastrzeżenie największe u mnie budzą nasze lokalne domy kultury. Zajęcia w ferie odbywają się w nich odpłatnie (sic!)i z tego, co widzę w programie „Ferie w mieście” , nie ma tam ani jednej punktu na liście rozrywek, który byłby ogólnodostępny (tak jak to miało miejsce na przykład w Miejskiej Bibliotece). Żadnego przedstawienia, filmu, na który można byłoby po prostu przyjść. Nie ma też oferty dla przedszkolaków i dzieci młodszych. Szkoda. Naprawdę szkoda. Ale to w ogóle chyba pomysł na osobny post. Zwłaszcza MOK przy Żeromskiego - piękne miejsce w centrum miasta, a kompletnie chyba w nim zapomniano, po co jest i czemu ma służyć.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze