Reklama

Jesteśmy skazani na sukces

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
07/06/2011 12:04
Z prezesem Zakładu Wodociągów i Kanalizacji Stanisławem Grażką rozmawia Jolanta Śmielak-Sosnowska
- W zeszłym tygodniu do Sochaczewa dotarła niezwykle oczekiwana decyzja dotycząca unijnych pieniędzy na program poprawy gospodarki wodno - ściekowej w naszym mieście. 98 milionów to ogromne pieniądze.
- Rzeczywiście. Są to ogromne pieniądze, nawet jak na firmę. Na pewno w Sochaczewie nie było projektu, którego realizacja opiewałaby na taką kwotę, a dodajmy, że jest to tylko wkład Unii Europejskiej. Koszt całego zadania to dwa razy tyle – 192 mln zł.
- Ile czasu macie na wykonanie całego programu?
- Do września 2013 roku.
- Zdążycie?
- Musimy. My jesteśmy skazani na sukces. Nie ma innej możliwości. Te pieniądze zostały zdobyte z takim trudem, że powątpiewanie czy damy radę, nie wchodzi w grę. Tym bardziej, że beneficjentem tego wielkiego procesu inwestycyjnego jest Urząd Miasta, ale i wszyscy mieszkańcy.
- Czy to znaczy, że jako mieszkańcy musimy się „dorzucić” do tej inwestycji? To zapewne oznacza podwyżki ceny ścieków i wody.
- Wody raczej nie, bo projekt dotyczy gospodarki ściekowej, ale ścieków zapewne tak. Może jeszcze nie w tym roku, ale przez dwa kolejne lata na pewno. Dołożymy jednak wszelkich starań, aby ten wzrost był jak najmniejszy.
- Już wyobrażam sobie, jak gaśnie entuzjazm niektórych mieszkańców związany z tą inwestycją.
- Niestety nie ma innego wyjścia. Ani Urząd Miasta, ani ZWiK nie ma tak ogromnych pieniędzy, aby nie była potrzebna pomoc mieszkańców. Ale ja mam nadzieję, że sochaczewianie zrozumieją taką potrzebę. Jeśli chcemy raz na zawsze zlikwidować nielegalne zrzuty ścieków bezpośrednio do rzeki, uniknąć ogromnych kar za zanieczyszczenie środowiska, które pośrednio też płacą wszyscy mieszkańcy i zapewnić dostęp do kanalizacji tysiącom ludzi, to chyba warto. Tak się zresztą dzieje nie tylko u nas. Kilka dni temu wzrosła taryfa w Warszawie, w Płocku. Wiem, że to niedogodność dla mieszkańców, ale stoimy przed naprawdę ogromną szansą na uporządkowanie całej gospodarki wodno-ściekowej w Sochaczewie.
- Przejdźmy w takim razie do meritum, czyli zakresu projektu, który ma objąć ponad 90 km sieci. Jaka będzie kolejność prac?
- Zaczynamy oczywiście od przetargów. Myślę, że zostaną ogłoszone w ciągu najbliższych dni. Równocześnie musimy wyłonić inżyniera kontraktu, bo takie są wymogi unijne. Będzie on czuwał nad stroną techniczną i finansową przedsięwzięcia. Mam nadzieję, że wykonawcy wyłonieni zostaną do sierpnia. Wtedy podpiszemy z nimi umowy i możliwe będzie rozpoczęcie prac.
- Czy to będzie jeden wielki kontrakt, czy dzielicie go na kilka mniejszych?
- To będzie ciągle jeden projekt, ale realizowany w ramach dwóch dużych kontraktów. Jeden obejmie Karwowo, Rozlazłów i osiedle za Bzurą, drugi – cały Chodaków i północną część Wypaleniska.
Mówię tutaj o sieci tranzytowej w ulicach oraz o odcinkach od kolektora głównego do granicy działki, bo tak przewiduje projekt. Podłączenie do posesji będzie leżało w gestii właściciela działki. O kolejności inwestycji zadecyduje wykonawca, który wygra przetarg. My określamy wartość kontraktu, jego zakres i czas realizacji, a to, w jakiej kolejności będą podłączane poszczególne dzielnice, należy do decyzji wykonawcy. Na pewno mieszkańcy muszą się przygotować na to, że Sochaczew będzie mocno rozkopany, być może jednocześnie w kilku rejonach. Jeśli uświadomimy sobie, że np. Chodaków niemal w ogóle nie jest skanalizowany, to musi to oznaczać utrudnienia, ale jak mówię, dla dobra sprawy.
- Ale spółka będzie miała wpływ na harmonogram prac?
- Biorąc pod uwagę długość sieci do wybudowania w ramach kontraktu, jak i krótki czas na jego wykonanie, codziennie powinno przybywać ok. 200 m kanalizacji. Mówiąc obrazowo: rano rozpoczynamy roboty na normalnie użytkowanej ulicy, następnie zostaje ona zamknięta dla ruchu, rozkopana, do wykopu trafiają rury i inne uzbrojenie wynikające z technologii prac. Po sprawdzeniu prawidłowości wykonania, wykop musi zostać zasypany, utwardzony, od nowa uzyskać nawierzchnię i następnego dnia droga w tym miejscu powinna być gotowa do normalnego użytkowania. Z uwagi na tak skomplikowany proces wykonywania inwestycji, konieczne będzie ułożenie bardzo precyzyjnego harmonogramu rzeczowo-czasowego i tylko jego pełne przestrzeganie da gwarancję terminowej realizacji.
- Projekt obejmuje też oczyszczalnię ścieków.
- Około pięciu milionów z tego dużego zadania zostanie przeznaczonych na usprawnienie funkcjonowania oczyszczalni. Zostaną zmodernizowane kolejne etapy technologiczne, a więc budynek krat, gdzie odbywa się pierwsze, mechaniczne czyszczenie ścieków, ponadto piaskowniki, osadniki wtórne. Wykonamy zadaszenia terenów, gdzie czekają na zagospodarowanie osady. Chcemy też poprawić hermetyzację, aby jak najmniej nieprzyjemnych zapachów wydostawało się poza oczyszczalnię.
- Kiedy wpłyną na konto spółki te obiecane pieniądze?
- Pieniądze właściwie już są, ale nie na koncie ZWiK. One są zdeponowane w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Spółka pokrywa bieżące faktury i przekazuje je do Funduszu, a ten z kolei, po dokładnym sprawdzeniu, przesyła nam pieniądze. Taka jest procedura, gdyż Unia chce mieć pewność, że środki są właściwie wydawane.
- Trzymamy kciuki za powodzenie tego przedsięwzięcia i pewnie jeszcze nie raz będziemy do niego wracać.

Do Sochaczewa wróci cywilizacja
Komentarz burmistrza Piotra Osieckiego
Uzyskanie tak dużych pieniędzy to wielki sukces wszystkich tych, którzy przygotowali wniosek. Fakt, że otrzymaliśmy wsparcie Unii Europejskiej świadczy o tym, że, z jednej strony jest ogromna potrzeba inwestycji wodno-ściekowych, a z drugiej strony, że wniosek był profesjonalnie przygotowany. Z kolei na obecnych władzach miasta spoczywa obowiązek realizacji tego projektu. Jestem przekonany, że ZWiK jest dobrze przygotowany do ogłaszania przetargów i poradzi sobie z tak dużym kontraktem. Dzięki niemu jest szansa na nadrobienie opóźnień jeśli chodzi o tak podstawowe media jak kanalizacja sanitarna, deszczowa czy infrastruktura drogowa. Niestety pojawią się pewne utrudnienia dla mieszkańców, bo miasto zostanie przekopane, ale jestem przekonany, że uporządkowanie gospodarki wodno-ściekowej przywróci cywilizację w Sochaczewie.
Nowa jakość
Komentarz Marka Pokory – prezesa ZWiK w poprzedniej kadencji, a obecnie członka zarządu spółki i pełnomocnika projektu „Poprawa gospodarki wodno-ściekowej miasta Sochaczew – etap I.
Piątek 27 maja, kiedy dotarła do nas wiadomość o przyznaniu środków unijnych, był dla mnie, dla spółki i dla całego miasta dniem wyjątkowym. O godz. 9.30 zapanowała radość przeogromna, bo zrealizowały się plany, oczekiwania i przygotowania trwające wiele lat.
Złożenie wniosku poprzedziło szereg działań i decyzji, które trzeba było podjąć wewnętrznie, przy współudziale miasta. W 2008 roku zostałem pełnomocnikiem projektu, a 26 maja 2008 złożyliśmy wniosek. Tutaj wyrazy uznania należą się burmistrzowi Czubackiemu i jego ekipie. Pomagało nam wielu ludzi z urzędu i ze ZWiK-u – Urszula Cielniak, Agnieszka Tomaszewska, Katarzyna Łyczkowska, pani Jankowska, pan Jaczyński. Trudno wymienić wszystkich, bo pracy było mnóstwo, wiele uzgodnień, pism, wyjaśnień na poziomie centralnym.
Aż wreszcie, dokładnie po trzech latach, nadeszła decyzja Komisji Europejskiej. Teraz musimy się bardzo sprężać, żeby zdążyć ze wszystkim. Właściwie to już część działań prowadzimy, a więc standard kanalizacji cały czas się podnosi. Ale ten zastrzyk finansowy i całościowe uporządkowanie gospodarki wodno-ściekowej da nam nową jakość na kilkadziesiąt następnych lat.
(s)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości