Nie w swoim imieniu Kilka miesięcy temu pisaliśmy o skandalicznym procederze transportu polskich koni na rzeź, głównie do Włoch. Okazuje się, że coraz więcej osób z Sochaczewa interesuje się tym problemem i włącza w akcję organizacji „Viva”, broniącej praw zwierząt. Nagłośnienie problemu tragicznych warunków, w jakich konie wiezione są do zagranicznych rzeźni, nastąpiło zwłaszcza po powołaniu w 2001 roku polskiego oddziału Vivy. Organizacja przedstawiła raport o eksporcie polskich koni na mięso. Czytamy w nim, że Polska jest największym eksporterem koni na mięso – szacuje się, że corocznie nasz kraj opuszczają ciężarówki z blisko 50 tys. koni. 80 proc. zwierząt trafia do Włoch, a pozostałe - do Francji i Belgii. Konie transportowane są na wielkie odległości, np. na Sardynię, co oznacza pokonanie dystansu 2500 km i podróż przez 6 krajów, która może trwać nawet 95 godzin. Skala cierpienia, na które narażone są eksportowane konie, nie budzi już żadnych wątpliwości, odkąd grupy obrońców praw zwierząt, takie jak Viva śledziły transporty koni, rejestrując ich przebieg i stan zwierząt. Viva wyprodukowała film wideo z szokującymi scenami z transportów koni, które są zaledwie próbką tego, przez co przechodzą te zwierzęta. Dodatkowo okazuje się, że polskie konie podróżują w warunkach najgorszych i nie sposób słowami opisać ich cierpień. – więcej na ten temat w ostatniej „ZS”
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze