Słodkowodna ryba, jaką jest karp trafiła do naszego kraju już w XII wieku, jednak to dlaczego stał się wręcz tradycją wigilijną to trochę bardziej rozbudowana kwestia.
Zacznijmy od krótkiego wstępu tłumaczącego, dlaczego właściwie w przeddzień świąt Bożego Narodzenia nie jemy pokarmów mięsnych. Bowiem prawo kanoniczne nie nakazuje postu w wigilię, więc z czego to wynika?
Można by było zwyczajnie stwierdzić, że to ot taka utarta tradycja i jakoś bardzo byśmy się nie mylili, ale można to wytłumaczyć w trochę szerszy sposób. Post nawiązuje do życia Chrystusa, jego wyrzeczeń i umartwiania się. W ten sposób ludzie wierzący mogą się w pewnym stopniu przybliżyć do osoby Syna Bożego. Z tego też powodu wielu księży w całej Polsce namawia wiernych do wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych w wigilię. Uważają, że wyjątkowy dzień wymaga wyjątkowego podejścia.
Jak można się dowiedzieć z wielu źródeł, karp występował na stołach w Polsce od dawna, zajadali się nim już królowie. Była to ryba tłusta i łatwo dostępna ponieważ pływała w polskich rzekach. Sam fakt, że była tłusta jest godny uwagi ponieważ tłuste ryby w tamtych czasach uchodziły za zdrowe.
Jednak przechodząc do meritum. Boom na karpia miał miejsce w czasach Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, wobec tego jak wyglądało to przed II wojną światową? Oczywiście występował on na wigilijnych stołach, ale u jego boku było wiele innych, niekiedy droższych i bardziej unikalnych ryb. Podczas wieczerzy, 24 grudnia w II Rzeczpospolitej można było zjeść takie przysmaki jak szczupaki, sandacze, czy jesiotry.
Zatrzymajmy się przy jesiotrze, czemu był tak chętnie jedzony przed wojną? Jesiotr jest rybą, która niemalże nie zawiera ości, co czyni go niezwykle prostym w przygotowaniu oraz łatwym do zjedzenia.
Tradycja obowiązkowości karpia podczas wieczerzy wigilijnej narodziła się jednak w PRL. Polska po strasznej w skutkach II wojnie światowej zmagała się z wieloma problemami, jednym z nich był brak przysłowiowego pieniądza.
Zaczęto więc hodować karpie, które były tanie oraz bardzo łatwe w utrzymaniu. Ryby, które są dziś bohaterami naszego artykułu, hodowano na potęgę np. w stawach. Było je o wiele łatwiej dostarczyć do tysięcy polskich domów, niż takie ryby jak wspomniane wcześniej jesiotry i szczupaki. Karp był na tyle dominującą rybą, że w okresie reglamentacji żywności, w Polsce Ludowej, obowiązywały nawet kartki na karpia.
Tak właśnie prezentuje się historia opowiadająca o tym, dlaczego w wigilię mamy przyjemność jeść karpia. Mam nadzieję, że umiliła ona Państwu grudniowe przedpołudnie.
Wesołych świąt życzy redaktor S.B!
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Bo Jeżusek jak się urodził to w stajence jadł Karpia pierwszego dnia i dlatego to jemy na wigilje…
Jeżeli już to po polsku-Jezusek. Mam nadzieję, że ta kropka to ..Mucha.. narobiła w grudniu.
Bo Jeżusek jak się urodził to w stajence jadł Karpia pierwszego dnia i dlatego to jemy na wigilje…
Jeżeli już to po polsku-Jezusek. Mam nadzieję, że ta kropka to ..Mucha.. narobiła w grudniu.