Reklama

Kaufland do odstrzału?!

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
05/09/2006 11:51
Po długim zastanowieniu, 24 sierpnia wojewoda mazowiecki utrzymał swoją decyzję o stwierdzeniu nieważności decyzji starosty sochaczewskiego dotyczącej budowy w Sochaczewie sklepu Kaufland. Jest to już trzecie postanowienie wojewody w tym zakresie. Pierwsze, z 2004 roku, to uchylenie decyzji starosty i wskazanie, że powierzchnia sprzedaży sklepu została zaniżona o powierzchnię strefy kas (104 mkw.). Było to podstawowe zalecenie, w stosunku do innych postanowień wojewoda nie miał zastrzeżeń. Zalecenie to zostało wykonane w sierpniu 2005 roku, a w październiku 2004 starosta Józef Gołębiowski wydał ponowne zezwolenie na budowę.
Tymczasem po kilkunastu miesiącach, gdy praktycznie budowa została zakończona, w lutym tego roku wojewoda stwierdził nieważność i tej decyzji. Odwołanie inwestorów do Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego spowodowało wezwanie wojewody do ponownego rozpatrzenia sprawy, stwierdzając, że rozstrzygnięcie zawarte w zaskarżonej edycji kwalifikuje się do uchylenia. GUNB uważa, że „stwierdzenie nieważności z powodu rażącego naruszenia prawa musi mieć charakter jasny i niedwuznaczny, a rozstrzygnięcie wojewody mazowieckiego narusza te zasady, nie podaje wyraźnego wskazania, który z przepisów prawa został naruszony oraz dlaczego to naruszenie ma charakter rażący”.
Efektem tego jest ponowne stwierdzenie nieważności pozwolenia na budowę. Tym razem wojewoda w uzasadnieniu podaje kilka, według niego rażących naruszeń prawa.
Pierwszym jest brak oświadczenia o prawidłowych numerach ewidencyjnych działek (które zmieniały się w trakcie budowy, gdyż były kolejno nabywane nowe i w trakcie inwestycji były zmieniane ich numery) oraz brak zgody na tę inwestycję współwłaścicielki nieruchomości, która, jako żona inwestora, nie brała udziału w postępowaniu dotyczącym pozwolenia na budowę.
Drugim jest przekroczenie powierzchni zabudowy strefy sprzedaży.
Wówczas obowiązywało prawo, według którego jako powierzchnię sprzedaży należy rozumieć „…tę część ogólnodostępnej powierzchni obiektu handlowego stanowiącego całość techniczno – użytkową, przeznaczonego do sprzedaży detalicznej, w której odbywa się bezpośrednia sprzedaż towarów (bez wliczania do niej powierzchni usług i gastronomii oraz powierzchni pomocniczej, do której zalicza się powierzchnie magazynów biur, komunikacji, ekspozycji wystawowej itp.)”.
Tyle ustawa. Natomiast interpretacja wojewody skłania się do tego, że powierzchnie te znajdować się mają „poza halą sprzedaży”. Wojewoda wskazuje, że „żadne przepisy nie wskazują na możliwość dzielenia takiego pomieszczenia”. Ale też żadne nie zabraniają, dotychczas stosowane były w kilkuset tego typu sklepach w Polsce, a kwestia interpretacji nie jest wyraźnym naruszeniem jasno określonego prawa.
Wojewoda zarzuca też, że „projekt został sporządzony na kserokopii mapy zasadniczej nie posiadającej żadnej pieczęci urzędowej potwierdzającej, że jest mapą do celów projektowych”, (w trakcie takiej inwestycji takich map sporządza się co najmniej kilkadziesiąt) oraz, że w stosunku do jednej z działek przekroczona została „minimalna powierzchnia biologicznie czynna, tj. powierzchnia niezabudowana i nieutwardzona”, która wynosi 30 proc. powierzchni działki, a na której położony został parking. Czy to jest tak rażące naruszenie przepisów, które jest nie do poprawienia, i kwalifikuje decyzję starosty do unieważnienia ?
W podsumowaniu uzasadnienia stwierdzającego nieważność decyzji starosty sam wojewoda podkreśla, że wydanie decyzji z rażącym naruszeniem prawa, jako przesłanka stwierdzenia nieważności, występuje w sytuacji, gdy decyzja jest ewidentnie, w sposób nie budzący wątpliwości sprzeczna z wyraźnymi przepisami prawa.
Naczelny Sąd Administracyjny również uznaje w swoich wyrokach, że zarzut rażącego naruszenia prawa musi wynikać z przesłanek nie budzących wątpliwości. Tam natomiast, gdzie zastosowanie przepisów prawa wymaga jego interpretacji do konkretnego stanu faktycznego, nie może być mowy o rażącym naruszeniu prawa.
Cechą rażącą naruszenia prawa jest to, że treść decyzji pozostaje w sprzeczności z treścią przepisu przez proste ich zestawienie ze sobą (!). Nie chodzi tu bowiem o błędy w wykładni prawa, ale o przekroczenie prawa w sposób jasny i niedwuznaczny.
Na zakończenie dodać należy, że decyzja starosty jest w dalszym ciągu w obiegu prawnym i nie ma jeszcze ostatecznego rozstrzygnięcia, gdyż od decyzji wojewody strony ponownie mogą się odwołać do GINB.
Andrzej Wach








Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    bzyk 2006-09-10 15:21:20

    To sobie trochę na tego kauflanda poczekacie. Czasy się zmieniły, nikt już o zdrowych zmysłach nie podpisze takiego pozwolenia na budowę jakie zostało podpisane. Kto kłamie - można sobie poczytać stronę kauflanda w polsce. Sami piszą, że interesują ich tylko sklepy powyżej 2000m2 powierzchni sprzedaży!, taaa a sochaczew to pewnie jest taki wyjatek... (i pewnie mieści się też w tych paru procentach gdzie pozwolenia na budowę według NIK były wydane zodnie z prawem...)
    Kiedyś na tej stronie pojawiła się informacja prasowa przygotowana przez hipernova, i co? sami piszą, że mają 2500m2. Oczywiście zaraz została poprawiona po tym jak jedna z osób to zauważyła i napisała w komentarzach... A wyjaśnienia w powyższym artykule jakie są każdy widzi.

    I na koniec cytat z jakiegoś forum który najlepiej charakteryzuje wasze wypowiedzi:
    "a polak dalej będzie kupował w angielskim czy niemieckim hipermarkecie nie zdając sobie sprawy że ani złotówka krórą wydał nie zostanie w kraju, tylko poleci za granice zwiększając obcy p.k.b. niech teraz nikt sie nie dziwi bo takie są fakty, za pieniądze z podatków opłacani są lekarze, nauczyciele, naprawiane drogi, potem taki tani zakup wyjdze 2x drożej ale polak ma klapki na oczach i widzi tylko do najbliższego zakrętu"

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    zbigniew15 2006-09-10 12:19:53

    Referendum w sprawie marketu Kaufland nic nowego do sprawy nie wniesie. To jest sprawa polityczna. Najlepszym rozwiązaniem by był bojkot sklepów tych ludzi, którzy się do tej sytuacji przyczynili.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    handlowiec 2006-09-08 18:55:55

    Czy naprawdę chcecie zalegalizować bezprawie? Czy nie słyszeliście w niezależnych mediach że większość zagranicznych markietów powstaje z naruszeniem prawa? Dlaczego radio Fama, Echo Powiatu, Ziemia Sochaczewska nie broni ani nawet nie pisze o ludziach zwolnionych z markietu Stokrotka tak jak to było w przypadku Kauflandu?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama