Reklama

Kaufland między młotem a kowadłem

Tygodnik Echo Powiatu
22/02/2006 09:53
W poszukiwaniu złego wilka, królika czy kozła?
Wojewoda mazowiecki unieważnił decyzję starosty sochaczewskiego zezwalającą na budowę supermarketu przy al. 600-lecia. Kilka dni wcześniej powiatowy inspektor nadzoru budowlanego zezwolił na otwarcie sklepu. Właściciele Kauflandu, w oczekiwaniu na uprawomocnienie się pozwolenia, zaplanowali otwarcie podwoi wstępnie na 28 lutego. Co stanie się teraz? Czy zaskakująca decyzja wojewody, która jednak również nie jest jeszcze prawomocna, może spowodować wycofanie decyzji powiatowego inspektora? A jeśli tak się stanie, kto zapłaci co najmniej 35-milionowe odszkodowanie, o które może wystąpić inwestor?

Decyzję o unieważnieniu pozwolenia na budowę supermarketu wojewoda mazowiecki podjął w ubiegły wtorek, 14 lutego, czyli pięć dni po pozwoleniu na oddanie obiektu do użytku, wydanym przez powiatowego inspektora nadzoru budowlanego Waldemara Orlińskiego.

Wojewoda Tomasz Koziński unieważnił pozwolenie na budowę z października 2004 r., wydane przez starostę Józefa Gołębiowskiego, za rażące naruszenie prawa. W uzasadnieniu czytamy m. in., że w decyzji starosty brakuje prawidłowo oznaczonego podmiotu, mogącego skutecznie realizować nadane mu tą decyzją uprawnienia, oraz że decyzja obejmowała działki o nieaktualnych numerach ewidencyjnych i powierzchniach. Najpoważniejszy zarzut dotyczy źle, zdaniem wojewody, zinterpretowanej definicji powierzchni sprzedaży obiektu handlowego, w wyniku czego wydana decyzja jest sprzeczna z obowiązującym dla tego terenu miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego.

Tomasz Koziński powołuje się na stanowisko Ministerstwa Transportu i Budownictwa w tej sprawie, w którym stwierdza się m. in., że od powierzchni sprzedaży należy odliczyć tylko ciągi komunikacyjne znajdujące się poza halą sprzedaży. Sochaczewski inwestor natomiast odliczył od powierzchni sprzedaży wszystkie ciągi komunikacyjne, również te wewnątrz hali, co zdaniem wojewody wpłynęło na przekroczenie przez supermarket dopuszczonych miejscowym planem 2000 m2 powierzchni sprzedaży.

Sęk w tym, że stanowisko ministerstwa pojawiło się na wiele miesięcy po wydaniu przez starostę sochaczewskiego pozwolenia na budowę. W czasie podejmowania tej decyzji istniała jedynie ustawa z nieprecyzyjnym zapisem, że do powierzchni sprzedaży nie wlicza się „komunikacji”. W zasadzie nie dziwi więc, że właściciele obiektów handlowych interpretowali ten zapis na swoją korzyść, odliczając od ograniczonej powierzchni wszystkie główne ciągi komunikacyjne, również te wewnątrz hali głównej.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że historia wydawania pozwolenia na budowę przez starostę nie przebiegała bez przeszkód. Józef Gołębiowski pod naciskami Stowarzyszenia Przedsiębiorców i Kupców Ziemi Sochaczewskiej najpierw wycofał własne pozwolenie i przesłał je do rozpatrzenia ówczesnemu wojewodzie mazowieckiemu. I Leszek Mizieliński tę decyzję unieważnił, wzywając inwestora do usunięcia nieprawidłowości związanych właśnie z przekroczeniem dopuszczalnej powierzchni sprzedaży, gdyż w projekcie niesłusznie odliczono od niej powierzchnię kas. Po poprawieniu projektu według zaleceń wojewody, starosta, jak twierdził, nie mógł nie wydać pozwolenia.

W pewnym więc sensie aktualny wojewoda unieważnił decyzję swojego poprzednika, nie tylko starosty. Ale uczynił to w chwili, gdy inwestycja zgodnie z obowiązującym pozwoleniem została już zrealizowana, gdy parę dni wcześniej wydano pozwolenie na oddanie do użytku Kauflandu. W zależności od finału sprawy, rodzi to poważne obawy, czy skarb państwa (czyli my - podatnicy) nie zostanie narażony na straty tytułem wypłaty zdaje się dość uzasadnionego i ogromnego odszkodowania dla inwestora.

Ale, jak potoczy się ta sprawa, nie sposób przewidzieć. W tej chwili są dwie sprzeczne decyzje: powiatowego inspektora nadzoru budowlanego oraz wojewody, pierwsza kilka dni wcześniejsza, ale obie nadal nieprawomocne. Pytanie zasadnicze brzmi, czy nieprawomocna decyzja wojewody może wpłynąć na wycofanie decyzji inspektora?

Zadaliśmy to pytanie I wicewojewodzie Jackowi Sasinowi, który prowadzi sprawę. - To skomplikowany problem i strony muszą zachować się z najwyższą rozwagą. Decyzja wojewody jest nieprawomocna i w zasadzie stanie się taka w ciągu 14 dni wyłącznie pod warunkiem, że żadna ze stron nie złoży odwołania. A to trudno sobie wyobrazić. Szczerze mówiąc w tym momencie nie jestem w stanie stwierdzić, czy to unieważnienie może mieć wpływ na decyzję inspektora powiatowego. W najbliższych dniach ustalimy wspólnie z inspektorem wojewódzkim, czy wobec inspektora powiatowego zostaną podjęte jakieś działania w tej kwestii.

Do dnia oddania „Echa” do druku nie udało nam się dowiedzieć, co ustalono w Mazowieckim Urzędzie Wojewódzkim. Jeżeli okaże się, że decyzja wojewody nie może mieć jednak na tym etapie wpływu na pozwolenie na użytkowanie, to ostatnie stanie się ostateczne 23 lutego i Kaufland prawdopodobnie otworzy się, tak jak jest to zaplanowane, 28 lutego. Jeśli natomiast powiatowy inspektor wycofa swoje pozwolenie, sprawa prawdopodobnie znajdzie finał nie tylko w normalnym trybie odwoławczym u głównego inspektora nadzoru budowlanego, lecz również w Sądzie Najwyższym. A inwestor będzie mógł walczyć o dodatkowe odszkodowanie z tytułu utraty zysków.

Łatwiej można by na pewno zrozumieć decyzję wojewody, gdyby faktycznie chodziło wyłącznie o schwytanie tego jednego złego wilka, łamiącego obowiązujące nas wszystkich prawo. Ale przecież nie tylko właściciele sochaczewskiego supermarketu odliczyli od powierzchni sprzedaży główne ciągi komunikacyjne wewnątrz hali. Tak zrobiło i robi dziesiątki wielkopowierzchniowych sklepów, nie tylko spożywczych, nawet w naszym mieście znalazłoby się więcej przykładów. Jeśli więc na inwestorze z al. 600-lecia udowodni się, że prawo zostało złamane, trzeba będzie zamknąć wiele sklepów w całej Polsce i wszystkie będą mogły wystąpić o odszkodowanie. W końcu budowały zgodnie z wydanym im pozwoleniem.

Kontynuując myśl o złym wilku, wydaje się jednak, że nie o niego tu chodzi. Sochaczew ma być najwyraźniej tym precedensem, jeśli nie królikiem doświadczalnym, który zaowocuje ostateczną, nie budzącą wątpliwości nowelizacją ustawy. Problemem jednak pozostaje, czy zabiegi dokonane na tym króliku będą humanitarne, czy aby nie zamieni się on w kozła, złożonego w ofierze dla osiągnięcia celu. Bo to, że ustawę w odniesieniu do definicji powierzchni sprzedaży zmienić trzeba, nie ulega wątpliwości, pytanie tylko, jakim kosztem?

Developerska firma Varia z Łodzi, która zrealizowała supermarketową inwestycję, i która jest adresatem wydanego półtora roku temu pozwolenia na budowę, nie chce na razie komentować decyzji wojewody, tym bardziej, że do dzisiaj jej oficjalnie nie otrzymała. Kaufland, który wydzierżawi lub odkupi obiekt na al. 600-lecia i który od dwóch miesięcy jest gotowy do otwarcia sklepu, nie jest tutaj stroną sporu. Mimo to jednak pozostaje między przysłowiowym młotem a kowadłem, niepewny zupełnie swojej przyszłości w Sochaczewie.

M. Figut

Decyzja wojewody powstała na drodze postępowania, jakie wszczął on z urzędu na wniosek Prokuratora Okręgowego w Płocku, który 19 grudnia 2005 r. wniósł sprzeciw wobec decyzji starosty zezwalającego na budowę supermarketu przy al. 600-lecia, zarzucając jej rażące naruszenie prawa. O sprawdzenie prawidłowości wydania tej decyzji od dawna zabiega Stowarzyszenie Przedsiębiorców i Kupców Ziemi Sochaczewskiej, w wyniku działań którego sprawa znalazła również istotny wymiar polityczny - stanowisko kupców popierają w sejmie posłowie Samoobrony.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    trycja 2006-02-27 00:00:00

    Żeby przynajmniej to "pozamiatam wokół własnych drzwi" wyszło...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    bambus 2006-02-25 00:00:00

    Witam na tym forum. Mieszkam przy jednym z Kupieckich Marketów jest to dobry sklep, w którym kupujemy od jego powstania i prawdopodobnie będziemy kupować nadal, ale chciałbym, aby taki Kaufland został już otworzony, bo to i zdrowa konkurencja i zawsze ma każdy jakiś wybór w zakupie produktów. A to całe zamieszanie jest śmieszne, może za chwilę będzie rzucone hasło Sochaczew kupuje tylko u Nowaka......Czy Kowalskiego to jakaś paranoja, czy u nas nie może być normalnie? Jest dużo jeszcze takich miejsc gdzie jest bałagan a miasto nie stać na inwestycję. Niech każdy sobie przypomni ten teren wcześniej jak wyglądał, rudery i garaże blaszaki. A może to jest właściwy krajobraz naszego miasta? Przykładem tego może być ul Warszawska (nieszczęsna jezdnia wizytówka miasta), podwórka przy ulicy Warszawskiej itp. Trzeba w tym mieście wreszcie coś zmienić i to na korzyść i nie oglądać się na bogatych sponsorów, uruchomić też własne możliwości a nie tylko „pozamiatam wokół swoich drzwi”, bo jest jeszcze całe Nasze miasto, w którym mieszkam i je bardzo lubię. Pozdrawiam wszystkich.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    pracownik 2006-02-24 00:00:00

    Panowie kupcy cieszczie się, nachłapiecie się znowu kasy bo KAUFLAND nie otworzy się na następne święta tylko dobrze się zabezpieczcie bo jak już w końcu uda się to wam spadną obroty i to wy będziecie *** tynk za ścian. Szkoda tylko tych ludzi, którzy u was pracują jak murzyny, bo niestety to na nich się odbije najpierw, a przy okazji to oni też niemogą się doczekać aż KAUFLAND się otworzy. A jeszcze jedno pojemniki z wędliną powinno stawiać się na paletach a nie na podłodze i w chłodniach a nie na sklepie.Jeszcze przyjdziecie do nas na zakupy. Referendum się raczej nie doczekamy ale sąda w radiu pokazała, że sochaczewianie chcą otwarcia marketu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama