Przypominamy wywiad z 2019 w którym Kazimierz Maślanka opowiada o historii miejsca i swojej pracy. Materiał, który zawiera wiele ciekawych anegdot i wartościowych informacji. w 2021 roku minęłoby 50 lat pracy pana Kazimierza w młynie. Choć dziś Repsz nie działa to jego wspomnienie żyje w wielu mieszkańcach, którzy pamiętają czasy jego świetności.
Warto wracać do wartościowych rzeczy. Warto mówić po stokroć o ludziach, którzy tworzą historię naszego miasta. Na naszym portalu w 2016 pojawił się fantastyczny wywiad z Kazimierzem Maślanką. Człowiek, który utrzymywał przy życiu miejsce, które było sercem miasta. Młyn Repsz.
Zapraszamy do obejrzenia materiału filmowego, który zabierze wszystkich w miejsce wyjątkowe, magiczne. Którego istnienie w czasach teraźniejszych zaprzecza wielu prawom. Materiał, który trafia do Państwa jest pamiętnikiem, choć cząstką tego co kryje w sobie Młyn Repsz.
Kazimierz w dzień dostawy zboża jest w młynie już przed świtem. Jest jedynym pracownikiem tego zabytkowego miejsca. W niskim przedsionku na taśmie ciężko przesuwają się worki z pszenicą czy żytem. Jest lato. Mimo poranka na zewnątrz jest już 27 stopni. W młynie chłodno, ale i tak z czoła płynie pot. Kiedy worki trafiają do zmielenia hałas jest nie do wytrzymania. Kurz i biały pył oplata każdą rzecz, każdy zakamarek i wchodzi bez ceregieli w oczy, włosy. Włazi w serce i tam zostaje już na zawsze.
Kazimierz Maślanka sam tworzył dzieło. Mąkę, która nie była fabrycznym, zmechanizowanym wytworem. Jest pasją, która kończy życie zboża, które spada z ręki mistrza.
Czy wiecie, że najlepsza mąka to taka, która odstoi, odczeka, z której uwolni się to co najlepsze?
Materiał filmowy Wiktor Wachowski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
ja,dinozaur,pamiętam czasy kiedy z dziadkiem (na Podlasiu) ładowaliśmy worki na wóz ,zajeżdżaliśmy pod młyn wiatrakowy,czekając w kolejce (czasami trzeba bylo zostawić zboże i przyjechać na drugi dzień),w kolejce zawierano transakcje-kto ma drzewo do sprzedania,kiedy krajzega była wolna i mozna było deski zrobić,i flaszeczkę dziadki wypili,pogadali,mąka zmielona,koń zaprowadził sam do do chałupy Babcia chlebek piekła-na cały tydzień-swieży był,kromka ze śmietaną i cukrem...ech.
Ostatnio młyn zamknięty, plac zastawiony kamieniami, brak wjazdu.
kamieniami zastawili bo autokary sobie tam parkowały
Prawdziwy fachowiec ze starej szkoły, człowiek z pasja , przyjemniej sie słuchało wywiadu szkoda ze takich ludzi jest coraz mniej.
wstyd przyznać - mieszkam niedaleko a nigdy nie byłem u pana Kazimierza, czas nadrobić zaległosci.
moze ktoś z forumowiczów wie czy u pana Kaziemierza mozna kupować detaliczne ilosci mąki?
Kiedyś woziłem do pana Kazia worek pszenicy, a wracałem z mąką, ale to było dawno bo młyn jest nieczynny.
Spadkobierczynie Rodziny Repszów przestały inwestować w młyn, a jednocześnie Panu Kazimierzowi podniosły czynsz. Młyn od ubiegłego roku już nie pracuje. Kupowałam tam najlepszą mąkę. Nigdzie już takiej mąki w naszych okolicach nie ma. Szkoda, że proza życia ( kasa) - zniszczyła Pasjonata. Panu Kazimierzowi życzę dużo zdrowia. Jego Wnukowi , który dzielnie mu pomagał w pracach w okresach postoju młyna- podobnej pasji - jaka miał Dziadek.
ja,dinozaur,pamiętam czasy kiedy z dziadkiem (na Podlasiu) ładowaliśmy worki na wóz ,zajeżdżaliśmy pod młyn wiatrakowy,czekając w kolejce (czasami trzeba bylo zostawić zboże i przyjechać na drugi dzień),w kolejce zawierano transakcje-kto ma drzewo do sprzedania,kiedy krajzega była wolna i mozna było deski zrobić,i flaszeczkę dziadki wypili,pogadali,mąka zmielona,koń zaprowadził sam do do chałupy Babcia chlebek piekła-na cały tydzień-swieży był,kromka ze śmietaną i cukrem...ech.
Ostatnio młyn zamknięty, plac zastawiony kamieniami, brak wjazdu.
kamieniami zastawili bo autokary sobie tam parkowały