Reklama

KIERUNEK SZCZECIN

Komenda ZHP w Sochaczewie
22/09/2014 10:37

Kiedy dwa lata temu 404 Wielopoziomowa Drużyna Harcerska Specjalności Wodnej i Ratowniczej „Error” otrzymała imię Kapitana Żeglugi Wielkiej Konstantego Maciejewicza liczył się dla niej już tylko jeden cel, jeden kierunek - Szczecin. To właśnie tam w Alei Zasłużonych Cmentarza Centralnego spoczywa wielka morska legenda Kpt. Ż.W. Konstanty Maciejewicz, który pozostał w pamięci ludzi morza jako wybitny dowódca, doskonały fachowiec i wychowawca marynarzy. Dla sochaczewskich harcerzy – patron reprezentujący bliskie im treści i wartości oraz niepodważalny wzór do naśladowania. To autorytet w sprawach żeglugi, morskiego wychowania, symbol polskiego kapitana. O wyprawie do Szczecina i spotkaniu z synem Konstantego Maciejewicza Olgierdem opowiada drużynowy 404 WDHSWIR „Error” pwd. Marcin Zdankiewicz HO.


Nasz bohater mawiał, że marynarz to pierwszy i najważniejszy człowiek na świecie. Musi umieć wszystko. Dlatego też harcerze poświęcili swój czas i sami zapracowali na ten wyjazd. W planach początkowo było zwiedzanie miasta oraz najważniejszy cel - złożenie kwiatów w miejscu spoczynku naszego bohatera. Jeszcze przed wyjazdem zostaliśmy skontaktowani z przewodniczką miejską ze Szczecina, panią Ludmiłą Kopycińską, której bardzo dziękujemy za zaopiekowanie się nami w Szczecinie oraz zorganizowanie nam spotkania z synem kapitana Maciejewicza, panem Olgierdem. W piątek po krótkim zwiedzaniu Szczecina udaliśmy się do siedziby Nadzoru Organizacji Technicznej, gdzie spotkaliśmy się z najmłodszym synem słynnego "Kapitana Kapitanów" panem Olgierdem, jego rodziną i zaproszonymi gośćmi. Podczas spotkania harcerze poznali nieznane im jeszcze historie o swoim bohaterze, które przedstawiła między innymi pani Ludmiła, pan Olgierd oraz zaproszeni goście. Od pana Olgierda dostaliśmy wiele upominków związanych z żeglugą oraz naszym bohaterem. Jednak najbardziej niezwykłym dla nas prezentem były autentyczne nagrania opowieści kpt. Maciejewicza oraz jego żony Olgi. Z kolei pan Olgierd otrzymał od nas plakietkę drużynową, hufcową oraz upominki związane z Sochaczewem i drużyną, m.in. zdjęcie naszej drużyny. Była tak niesamowita atmosfera, że aż żal było kończyć i wracać do miejsca zakwaterowania, ale pan Olgierd obiecał, że razem z nami złoży kwiaty na grobie ojca.

Reklama

Kolejnego dnia pobytu zwiedzaliśmy Szczecin, a w nim Wały Chrobrego oraz Akademię Morską, której Konstanty Maciejewicz był dyrektorem. W niedzielę udaliśmy się na Cmentarz Centralny, gdzie w Alei Zasłużonych złożyliśmy kwiaty oraz oddaliśmy hołd naszemu bohaterowi. Długo jeszcze rozmawialiśmy wspólnie z panem Olgierdem o jego ojcu, a w szczególności historiach, które miały miejsce w ich rodzinnym domu.


Nie można tylko nosić czyjegoś imienia, ale trzeba też dbać o historię tej osoby. Praca z bohaterem musi być obecna w drużynach. Dlatego przyjazd do Szczecina był dla nas swego rodzaju obowiązkiem. Wiele osób, które spotkaliśmy było zaskoczone faktem, że gdzieś w centralnej Polsce jest drużyna nosząca imię Kapitana Maciejewicza. Naszą wizytą w Szczecinie i celem zainteresowały się nawet lokalne media, m.in. telewizja regionalna, która przygotowała krótki reportaż. Te wszystkie wydarzenia sprawiły, że poczuliśmy się jeszcze bardziej dumni z tego, że możemy nosić imię Kpt. Ż.W. Konstantego Maciejewicza.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama