Wszystkie zgredy (ja, miejscami, też się do nich zaliczam, gwoli ścisłości) powinny były w zeszłą niedzielę zobaczyć „Alicję w Krainie Czarów" w reżyserii Dawida Żakowskiego w Domu Rzemiosła. Przestałyby narzekać, że nic się nie dzieje. Podobała mi się ta sceniczna adaptacja bardzo z różnych względów, pewnie nawet odrobinę bardziej niż powinna.
Teatr Maska to amatorski teatr, działający pod okiem dawnego znajomego z liceum* , obecnie cenionego aktora niekomercyjnego. To ktoś, komu bliżej do teatru Grotowskiego niż do Tomka Karolaka na przykład. I to w jego sztuce widać.
"Alicja...", którą pokazano w niedzielę wieczorem, była kompilacją dwóch tekstów - Lewisa Carrolla oraz Andrzeja Sapkowskiego ("Złote popołudnie", będące wariacją na temat tekstu Carrolla). I Alicje w przedstawieniu były dwie. Prawie zawsze razem na scenie. Albo mówiły razem, albo jedna przez drugą. Wpadały do króliczej nory albo do rzeki. Spotykały Królową Kier albo Map. Świat, w którym się znalazły był dziwny, niezrozumiały, niebezpieczny.
To była bardzo ładna metafora wchodzenia w dorosłość. Sam pomysł z podwójną bohaterką - fantastyczny. No bo jak to jest jak się ma szesnaście lat? Jest się sobą? Nie. Bo siebie zaczyna się dopiero eksplorować. Jest się sobą i nie-sobą jednocześnie. Zakłada się maski i sprawdza, w której nam do twarzy, by po latach odkryć, że własna buzia jest jedyną właściwą.
Jak wygląda świat, kiedy wchodzi się w dorosłość? Ano też właśnie tak. Intensywnie, szaleńczo. Popija się pierwsze piwo, a czasem pali pierwszą trawę. Mieszają się stany emocjonalne, co daje stan psychiczny depresyjno-maniakalny, niezwykle wyczerpującą serię górek i dołków. Pierwsze romanse i przyjaźnie, co to miały być na wieki wieków amen. Trochę się też filozofuje, dużo czyta. Jest się ciekawym świata i zagubionym w nim jednocześnie. I nieustannie rozkminia się pytanie "Kim jestem i co ja tutaj robię?".
Świetna scenografia, choreografia i kostiumy. Muzyka na żywo, bywało głośno i rockowo. Energia młodych wykonawców (uczniowie liceum właśnie**) rozsadzała ściany. Zabrakło humoru. W każdym razie "Alicja" Carrolla jest jednym z najbardziej ironicznych i zabawnych teksów, jakie znam. (I to z tych do czytania w oryginale, jednak.) Takich dowcipów z drugim dnem na scenie jak na lekarstwo. Fatalna jest akustyka w naszym ośrodku kultury, więc miejscami nie rozumiałam, co aktorzy mówią. Przez tę akustykę nie dało się też wyciszyć perkusji, która była za głośno i generalnie często mi przeszkadzała odbiorze.
*Do dziś pamiętam rolę reżysera w szkolnym przedstawieniu „Kopciuszek” (miało ono drugie dno, bo każda postać niemalże była nawiązaniem do jakiegoś charakterystycznego nauczyciela, a tych nie brakowało), w którym grał jedną z sióstr (jeszcze wtedy reżyser był długowłosy) i przedstawiał się jako „Ewa z Sochaczewa”.
** Na widowni też tłum młodzieży. Z tej samej szkoły średniej, do której kiedyś chodziłam. I czułam ten wigor, ten zapał, niemal iskrzyło w powietrzu. Tacy jeszcze pełni wszystkiego, nieusadzeni przez życie. :-) Oczywiście, że ich kiedyś ono usadzi (sorry, kochani licealiści, taki życiowy spoiler), pójdą do pracy, wezmą kredyty, przestaną spać, bo urodzą im się dzieci itp. Ale teraz byli tacy, że miasto by można oświetlić ich energią!
P.S. Wszystkie zdjęcia w tym artykule są autorstwa Jacka Gadaja. Zostały wykonane podczas prób do spektaklu. Więcej zdjęć do obejrzenia na stronie: myblog.jacekgadaj.com
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Kolejny fantastyczny spektakl.Publika w wieku od 5 do 105 i niech zgredy powiedzą,że nic się nie dzieje.Trzeba tylko takiego człowieka jak Dawid,który przyciąga ludzi swoją energią.I młodzież chętną do grania i do oglądania.Gratulacje.Muzyka powala jak zawsze.
Gratulacje dla Dawida Żakowskiego, Maski i MDKu! Szczególne podziękowania dla chłopaków za muzykę - fantastyczna. Widziałem już trzeci spektakl tej ekipy w Sochaczewie i każdy kolejny coraz lepszy. Czekam na kolejne odsłony szaleństwa ;-).
wiem ,że przedstawienie zatrzęsło sochaczewską sceną - opinia mojej córki , która miała okazję obejrzeć tę niezwykłą inscenizację , była jednoznaczna : - PEREŁKA wśród wydarzeń kulturalnych w naszym mieście !
Kolejny fantastyczny spektakl.Publika w wieku od 5 do 105 i niech zgredy powiedzą,że nic się nie dzieje.Trzeba tylko takiego człowieka jak Dawid,który przyciąga ludzi swoją energią.I młodzież chętną do grania i do oglądania.Gratulacje.Muzyka powala jak zawsze.
Gratulacje dla Dawida Żakowskiego, Maski i MDKu! Szczególne podziękowania dla chłopaków za muzykę - fantastyczna. Widziałem już trzeci spektakl tej ekipy w Sochaczewie i każdy kolejny coraz lepszy. Czekam na kolejne odsłony szaleństwa ;-).
wiem ,że przedstawienie zatrzęsło sochaczewską sceną - opinia mojej córki , która miała okazję obejrzeć tę niezwykłą inscenizację , była jednoznaczna : - PEREŁKA wśród wydarzeń kulturalnych w naszym mieście !