Jerzy i Janusz Szostakowie od dawna nie ukrywają, że chcą mieć wpływ na sochaczewską politykę. Wydawca i redaktor naczelny Expressu Sochaczewskiego brali udział w wyborach samorządowych. Od pewnego czasu prowadzą regularną kampanię oczerniania władz miasta i urzędników współpracujących z burmistrzem.
Cztery lata temu mieszkańcy pokazali im czerwoną kartkę. Janusz Szostak z siedmiu kandydatów na burmistrza miał przedostatni wynik. W wyborach do Rady Miasta przepadł też Jerzy Szostak, redaktor naczelny gazety, która im bliżej jesiennych wyborów samorządowych, tym ostrzej próbuje wmówić mieszkańcom, że w Sochaczewie dzieje się źle, w Urzędzie Miasta afera goni aferę, a burmistrz nie spełnia obietnic. Powód i cel tych publikacji wydaje się oczywisty, ocenę rzetelności braci Szostaków pozostawiam jednak mieszkańcom.
Do tej pory rzadko zajmowałem oficjalne stanowisko w sprawie ich publikacji, czasem komentowałem doniesienia na ich portalu sochaczewianin.pl. Tak było, gdy w marcu Jerzy Szostak napisał, że Agata Kalińska i Joanna Kamińska w godzinach pracy w urzędzie, prowadzą zajęcia w szkołach. Jedna w Chodakowie, a druga w Brzozowie. Wówczas zamieściłem tylko komentarz na portalu, dziś pozwalam sobie na publikację artykułu, bo po raz kolejny w Expressie drukowane są nieprawdziwe tezy na ten sam temat.
Najpierw fakty. Prawdą jest, że obie panie pracują w Urzędzie Miasta. Prawdą jest też, że, jak miliony Polaków, dorabiają. Ale kłamstwem jest, że robią to w godzinach pracy w UM. Zgodnie z przepisami na prowadzenie zajęć w szkołach, po ledwie kilka godzin w tygodniu, uzyskały zgodę burmistrza. Zajęcia w żaden sposób nie kolidują z wykonywaniem obowiązków w Urzędzie Miasta.
W Zespole Szkół w Chodakowie Agata Kalińska ma osiem godzin zajęć tygodniowo. To szkoła, w której pracuje od 11 lat. Cieszy się tam zaufaniem rodziców i dyrekcji. Zarówno aktualnej, jak i poprzedniej. Zgodnie z przepisami burmistrz zgodził się, by czas jej pracy w urzędzie był w związku z tym zmieniony. W środę i czwartek Agata Kalińska rozpoczyna obowiązki później niż o ósmej. Ale we wszystkie dni tygodnia pracuje dłużej niż do szesnastej. Warto też dodać, że od trzech i pół roku Agata Kalińska praktycznie w każdy weekend pracuje podczas imprez organizowanych najpierw przez Wydział Promocji i Aktywizacji, a obecnie przez kierowane przez nią Centrum Kultury, Promocji, Sportu i Organizacji Pozarządowych. Najlepszym przykładem niech będzie ostatni weekend. W sobotę prowadziła gry i zabawy dla dzieci, które przyszły na otwarcia placów zabaw przy ul. Fabrycznej i Korczaka. W niedzielę od rana była zaangażowana w miejski festyn z okazji Dnia Dziecka. Wielokrotnie w ciągu tygodnia, również po godzinach pracy, bierze udział w imprezach kulturalnych i sportowych wspieranych lub organizowanych przez UM. Od lat angażuje się społecznie. Non-profit prowadzi zajęcia dla Uniwersytetu Trzeciego Wieku.
Pod koniec maja redaktor naczelny Expressu w kolejnym artykule powtórzył nieprawdziwe tezy z marca. Znów pisał że w godzinach pracy w urzędzie prowadzą zajęcia w szkołach. Używał też zwrotu podwójne zatrudnienie, który ma sugerować, że obie panie pracują w tym samym czasie w dwóch różnych miejscach. Znów powtórzę - to nieprawda.
Joanna Kamińska, naczelnik Wydziału Polityki Społecznej pracuje jako nauczyciel świetlicy w szkole w Brzozowie. Robi to w poniedziałek i środę w godzinach 7-9 rano. Są to więc cztery godziny tygodniowo. W tych dwóch dniach zaczyna pracę w UM od godziny 9.30. Joanna Kamińska również często pracuje w weekendy i po godzinach pracy, nadzorując akcje prowadzone przez jej wydział bezpłatne badania, krwiodawstwo i wielu innych z zakresu zdrowia i pomocy społecznej. Wszystko to opisałem w marcu w komentarzu na portalu sochaczewianin.pl.
Jerzy Szostak zapewne stwierdzi, że miał powód do powtórzenia tez z poprzedniego artykułu, bo prokuratura rejonowa w Sochaczewie podjęła czynności sprawdzające. Mam nadzieję, że gdy te czynności się zakończą, a jestem pewien, że zakończą się umorzeniem postępowania, Express zamieści o tym informację. Może wtedy przeczytam wreszcie w gazecie braci Szostaków rzetelny artykuł o tym, że prokuratura nie dopatrzyła się również żadnych uchybień w szeroko opisywanej przez ich pismo innej rzekomej aferze zatrudnienia Beaty Budzyńskiej, która z powodu rodzinnej tragedii (śmierć dziecka) musiała ograniczyć swój czas pracy w UM, a nie jednozdaniową wzmiankę ukrytą za informacjami dotyczącymi głośnego zabójstwa w Chodakowie.
Robert Małolepszy
rzecznik prasowy
UM w Sochaczewie
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze