Władysław Komendarek odebrał nagrodę „Człowieka ze Złotym uchem”.
Podczas gali kończącej piątą edycję Międzynarodowego Festiwalu Producentów Muzycznych SOUNDEDIT (Wytwórnia, Łódź) zostały przyznane nagrody „Człowieka ze Złotym Uchem”. Obok takich ważnych dla świata muzyki person jak: Bill Laswell, Dan Austin i Haydn Bendall tą niezwykle prestiżową nagrodę otrzymał również Władysław „Gudonis” Komendarek. Zanim jednak ten fakt nastąpił miała miejsce światowa premiera filmu pt. „Władysław Komendarek – W Kosmosie zawsze jest dobrze”.
Obraz duetu reżyserskiego, Dawida Brykalskiego i Marcina Nowaka, który jest jednocześnie pierwszą produkcją Fundacji Art Industry, opowiada o kilku dniach z życia naszego „Gudonisa”. Kanwą tego ciekawego dokumentu jest specjalny koncert, który artysta zagrał w boryszewskim kościele (Parafia Matki Boskiej Nieustającej Pomocy) i jego kulisy. Widzimy zarówno przygotowania do samego występu (Komendarek mimo kilku dekad spędzonych na scenie nadal w niczym nie przypomina zblazowanego rutyniarza, dla którego własny koncert to po prostu kolejny „job” ), ustalenia organizacyjne z proboszczem parafii, proces powstawania plakatu reklamującego wydarzenie, a także zupełnie codzienne obowiązki i czynności bohatera filmu. Widzimy dom, w którym mieszka muzyk, jesteśmy świadkami powstawania jego muzyki. Punktem kulminacyjnym jest sam koncert. Miny zgromadzonych w kościele osób...bezcenne.
Twórcy filmu jeszcze w okresie postprodukcji zapowiadali, że: „Wśród wypowiedzi znajdzie się wiele własnych, często prawie filozoficznych, przemyśleń Komendarka. Zagubienie, samotność, Kosmos i łączność z nim, sprzeciw wobec globalizacji, śmierć, manipulacja, Bóg…”. Wydaje mi się jednak jakby w ostatniej chwili zmieniła się koncepcja filmu, a jego autorzy bardziej skupili się na jednej konkretnej sytuacji i związanym z nią zjawiskiem socjologicznym. Mi osobiście nie udało się zlokalizować większości z zapowiadanych sytuacji. Za to mamy teksty i sceny, które z pewnością przejdą do historii. Film jest opowiedziany w bardzo otwartej i humorystycznej konwencji. Natomiast sam jego bohater jawi się w nim jako nonkonformista, całkowicie oddany swojej pasji, człowiek z zupełnie innego wymiaru i odrębnej czasoprzestrzeni, żyjący według własnych zasad, mający „gdzieś” obecne mody i ciągle zmieniające się ideologie.
Z pewnością to obraz zawierający w sobie wiele ciepła i humoru. Jednak jeśli ktoś nastawiał się na lepsze poznanie, zrozumienie samej twórczości Komendarka, bardziej przekrojowe podejście do jego historii, z pewnością się zawiedzie...ale jednocześnie zostanie zaintrygowany i wrzucony do kosmicznej przestrzeni ex- lidera Exodusu. Za co wielkie brawa dla twórców filmu.
Podczas projekcji filmu słyszałem teksty typu: „Monty Python”, „Kosmos” , a publiczność wielokrotnie biła brawa po kolejnej, nietuzinkowej wypowiedzi guru polskiej elektroniki. Rozmawiając z Władysławem Komendarkiem dowiedziałem się, że podczas pracy nad tym projektem powstało wiele ciekawych ujęć, które nie zostały ostatecznie w nim wykorzystanych. Reżyser, Marcin Nowak opowiedział „Kulturce”, że film ma zostać poddany jeszcze obróbce technicznej. Będę trzymał kciuki za wejście tego obrazu do szerszej dystrybucji. Mamy nadzieję, że Sochaczew również doczeka się jego projekcji.
Wróćmy jednak do gali wręczenia nagród. Z pewnością przemowa Komendarka była najbarwniejszym jej fragmentem. Gudonis w swoim wystąpieniu świetnie wpasował się w kosmiczną konwencję filmu stwierdzając, że na świecie jest mnóstwo nagród, które ziemianie wręczają innym ziemianom, jak choćby nagroda Nobla, ale jest niezwykle zaskoczony i podbudowany faktem, że ziemianie mogą przyznać nagrodę kosmicie. Co wzbudziło oczywiście powszechny aplauz. Widać było poruszenie również na twarzy prowadzącego galę - słynnego dziennikarza, Piotra Metza.
Wśród publiczności, w honorowym rzędzie zasiadła reprezentacja Sochaczewa, która przygotowała specjalny transparent („Złoty Władek Gudonis. Sochaczew”).
Gratulujemy Władysławowi Komendarkowi nagrody, która co warto zaznaczyć została przyznana mu za jego „szczególną wrażliwość muzyczną”. Przecież wiadomo nie od dziś, że jest on „Człowiekiem ze Złotym Uchem”.
Tekst i zdjęcia: Łukasz „Ch-Fu” Szewczyk
P.S. Pełna relacja z tegorocznej edycji „Soundedit Festival” już wkrótce.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Gratuluję nagrody Władkowi, "Człowiekowi z kosmosu", o wielkiej osobowości muzycznej i rzadkiej skromności. Znałem Władka z opowiadań, poznaliśmy się osobiście dopiero podczas jego wspólnie organizowanych koncertów w mieście. W 2000 roku byłem na noworocznym koncercie Jean Michel Jarre"a pod piramidami z okazji wejścia w nowe tysiąclecie. Muzyka wzbogacona efektami świetlnymi i laserami dawała fantastyczny efekt. Wrażenie pozostało do dziś. Na jeden z wcześniejszych koncertów Władka przygotowałem niespodziankę. Za jego zgodą, znalazłem na raczkującym wówczas w Polsce rynku laserów firmę, która za niewielkie pieniądze zgodziła się dodać do koncertu pokaz laserowy. Była to też nieznana przygoda dla Władka. Pomysł spodobał się zarówno artyście, jak i licznie zgromadzonym melomanom. Od tamtej pory nieodłącznym elementem koncertów Władka są lasery, zsynchronizowane z jego elektroniczną muzyką, odurzające wspólnie z dźwiękami kosmicznym klimatem. Brawo Kosmiczny Mistrzu!
Gratuluję nagrody Władkowi, "Człowiekowi z kosmosu", o wielkiej osobowości muzycznej i rzadkiej skromności. Znałem Władka z opowiadań, poznaliśmy się osobiście dopiero podczas jego wspólnie organizowanych koncertów w mieście. W 2000 roku byłem na noworocznym koncercie Jean Michel Jarre"a pod piramidami z okazji wejścia w nowe tysiąclecie. Muzyka wzbogacona efektami świetlnymi i laserami dawała fantastyczny efekt. Wrażenie pozostało do dziś. Na jeden z wcześniejszych koncertów Władka przygotowałem niespodziankę. Za jego zgodą, znalazłem na raczkującym wówczas w Polsce rynku laserów firmę, która za niewielkie pieniądze zgodziła się dodać do koncertu pokaz laserowy. Była to też nieznana przygoda dla Władka. Pomysł spodobał się zarówno artyście, jak i licznie zgromadzonym melomanom. Od tamtej pory nieodłącznym elementem koncertów Władka są lasery, zsynchronizowane z jego elektroniczną muzyką, odurzające wspólnie z dźwiękami kosmicznym klimatem. Brawo Kosmiczny Mistrzu!