Sytuacja stara jak świat. Lokalna społeczność ma przyjąć na swój teren ludzi, którzy wskutek choroby, ułomności, czy popełnionych w życiu błędów, wydają się nie tylko zupełnie do niej nie pasować, ale przede wszystkim zagrażać. Widzieliśmy to nie raz. Z małych miejscowości przeganiano narkomanów, chorych na AIDS. Czy z podobną sytuacją mamy dziś do czynienia w Załuskowie, gdzie władze powiatu zamierzają przekształcić ośrodek szkolno-wychowawczy w młodzieżowy ośrodek wychowawczy?
Po co przekształcają? Uchwała „zamiarowa” o przekształceniu zapadła na sesji rady powiatu 10 lutego tego roku. Ale dlaczego przekształcać, skoro ośrodek ma się dobrze i nie budzi większych kontrowersji? Odpowiedź jest prosta - wymagają tego przepisy prawne. Rozporządzenie Ministra Edukacji z 7 marca ubiegłego roku regulujące działalność podobnych placówek w § 68 mówi: Specjalne ośrodki szkolno-wychowawcze dla dzieci i młodzieży zagrożonych niedostosowaniem społecznym mogą być prowadzone nie dłużej niż do dnia 31 sierpnia 2006 r. Jedyną zatem możliwością dalszego funkcjonowania ośrodka w Załuskowie jest przekształcenie go w inną placówkę, jednak taką, którą przewidują przepisy. Patrząc na dotychczasowy zakres działalności placówki, najbliżej jej do przewidywanego przez rozporządzenie „młodzieżowego ośrodka wychowawczego”. Jednak ta wydawałoby się kosmetyczna zmiana w Załuskowie wywołała burzę, podgrzaną dodatkowo przez list, który zamieściliśmy w gazecie tydzień temu.
Istota sprawy O tym, jak gorąca jest atmosfera we wsi można się było przekonać na spotkaniu w ośrodku, które odbyło się w ubiegły czwartek, a na którym obecni byli nie tylko mieszkańcy wsi, pracownicy, władze ośrodka i powiatowi urzędnicy, ale także ci wszyscy, którzy próbowali wystąpić w roli mediatorów, łagodzących konflikt: wójt Iłowa Roman Kujawa, proboszcz parafii w Iłowie Paweł Górniak, przewodniczący rady powiatu Andrzej Grabarek oraz radni powiatowi. Bowiem część mieszkańców wsi, której przewodniczy sołtys Adam Garstka, uważa, że po zmianie charakteru ośrodka, trafi do niego młodzież „dużo gorsza” od tej, która mieszka tutaj obecnie. Dyrektor Joanna Kamińska wspierana przez zarząd powiatu zapewnia, że choć po zmianie do ośrodka będą trafiać trudniejsze dzieci, to na pewno nie takie, z którymi nie poradzą sobie wychowawcy i, co za tym idzie, nie zwiększą oni zagrożenia dla mieszkańców wsi. Już dziś w większości dzieci kierowane były do Załuskowa postanowieniami sądu. Takie postanowienia nie oznaczają jednak wyroków karnych. Na dzień dzisiejszy na sześćdziesięciu wychowanków, pięćdziesięciu jest tu skierowanych przez sąd. Dziesięcioro dzieci w ośrodku umieścili ich rodzice. Po przekształceniu wszystkie dzieci będą trafiać do placówki na mocy postanowień sądowych. Jeśli ośrodek nie zostanie przekształcony, zostanie zamknięty. Co za tym idzie jego pracownicy zostaną zwolnieni.
Debata czy kłótnia? Dyskusję rozpoczął sołtys Garstka: - Chciałem państwa poinformować o telefonie, jaki otrzymałem dzisiaj o 15: 35. Ktoś zagroził mi, że jak jego dziewczyna straci pracę, to ja stracę zęby. Potem długo stawiał zarzuty dyrektor Kamińskiej i władzom powiatu - Planuje się przekształcić ośrodek w jeszcze gorszy niż jest teraz poza naszymi plecami - mówił, i dodawał - To jaka młodzież teraz tu trafi? Po większych wyrokach, taka, która się narkotyzuje, a może zakażona? Inni zwracali uwagę, że za poprzedniego dyrektora Janusza Ruty na terenie ośrodka można się było bawić, grać w piłkę, przychodzić na tańce. Że nie czuło się jego odizolowania od społeczności, a dzisiaj ich dzieci są wypraszane z terenu. Dyrektor Kamińska odpowiadała, że w latach kiedy ośrodkiem kierował dyrektor Ruta, jego wychowankami były dzieci z lekkim upośledzeniem. Dzisiaj są to dzieci niedostosowane społecznie. - Co będzie - pytała dyrektor - jeżeli dojdzie do bójek, nawet między państwa dziećmi, jak ustalimy, kto zawinił. To ja nie pozwalam, bo nie mogę brać na siebie takiej odpowiedzialności. Potem odczytała list pracowników placówki, w którym stanowczo sprzeciwiali się temu, że list opublikowany w “Echu” jest wyrazem opinii wszystkich mieszkańców. Zarówno pracownicy, jak dyrektor Kamińska podkreślali, że jakiekolwiek incydenty należą do wyjątków, a wychowankowie ośrodka aktywnie uczestniczą w życiu miejscowości i gminy, Pomagają w sprzątaniu lasu, kościoła, w organizacji wszelkiego rodzaju uroczystości.
Mówi Janusz Ruta Były dyrektor placówki Janusz Ruta również nie chciał uwierzyć, że „nowa młodzież” nie będzie sprawiać większych kłopotów. Apelował do władz, aby ośrodek przekształcić, ale w taki, który posłuży dzieciom upośledzonym, niedowidzącym, niedosłyszącym. Wtórował mu Mariusz Ruta, który, jako stróż prawa, zapewniał, że opiekunowie nie poradzą sobie z trudniejszą młodzieżą. Dyrektor Fergiński ripostował, że nie jest możliwe przekształcenie ośrodka w tego typu placówki, bo po pierwsze jest na nie znikome zapotrzebowanie, po drugie wymagałoby to przekwalifikowania kadry, po trzecie wreszcie, dodatkowych nakładów finansowych. Tymczasem przekształcenie w „młodzieżowy ośrodek wychowawczy” pozwala na uzyskanie dodatkowych pieniędzy z ministerstwa, co pozwoli na swobodne finansowanie placówki.
Mediatorzy wchodzą do akcji Zarówno wójt Kujawa, jak i radni powiatowi Ryszard Ambroziak i Sławomir Tomaszewski prosili wszystkich zebranych o wygaszenie emocji, o dalsze rozmowy. Podkreślali, że stałoby się bardzo źle, gdyby ośrodek zniknął z mapy Iłowa. Radny Tomaszewski mówił, że wielu rolników dostarcza tu płody rolne, że wychowankowie robią zakupy w miejscowych sklepach. Chyba najmocniej zabrzmiały jednak wyważone i spokojne słowa księdza Pawła Górniaka, proboszcza iłowskiej parafii: - Trzeba zwrócić uwagę, że dla przekształcenia nie ma alternatywy - mówił. - Kiedy pierwszy raz tu przyjechałem, to nawet trochę się bałem, myślałem, że tu jest okropnie, pytano mnie nawet, czy chcę sam spotkać się z młodzieżą, czy może ma mi towarzyszyć wychowawca. Ale to jest stereotyp. Szybko zorientowałem się, że tej młodzieży towarzyszy uczucie trędowatości w społeczeństwie. Im się nawet nie chce postarać, żeby być dobrymi. Inna sprawa, proszę popatrzeć, tu pracują naprawdę delikatne osoby, niemal same kobiety. Zresztą, czy mamy pewność, że jeśli ośrodek nie będzie, to nie będzie przemocy? Ludzie wracają z ciężkimi obrażeniami z dyskotek… Ja tutaj nigdy nie spotkałem się z wulgarnością i arogancją ze strony młodzieży, w normalnych szkołach było gorzej, a tam często jest bogata, wypielęgnowana młodzież.
Bez konkluzji Mimo to dyskusja stawała się coraz bardziej jałowa, a często przeradzała się po prostu w dość niewybredne słowne utarczki. Ostatecznie udało się jednak coś ustalić… termin następnego spotkania, które odbędzie się 15 marca. Póki co strony konfliktu mają czas na przemyślenia.
Andrzej Gąsiorowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze