Reklama

Koniec Orkiestry Trojanów?

Tygodnik Echo Powiatu
15/02/2006 14:09
Popularności Parafialnej Orkiestry Dętej w Trojanowie nie da się przecenić. Od lat zapewniali oprawę muzyczną podczas wielu uroczystości religijnych, państwowych i lokalnych w Sochaczewie. Dlatego decyzja o jej rozwiązaniu jest dla większości przykrym zaskoczeniem. Współzałożyciel oraz dyrygent orkiestry podkreślają, że jest to decyzja nieodwołalna, a jej powodem jest konflikt z nowym proboszczem trojanowskiej parafii. Jednocześnie jednak muzycy starają się znaleźć innego opiekuna, by móc założyć inną orkiestrę, a przede wszystkim, by móc nadal grać dla mieszkańców.
Orkiestrę tę założyli dokładnie 7 lat temu były proboszcz ksiądz prałat Antoni Jaszczołt oraz Krzysztof Podczaski. Powiatowy Cech Rzemiosł Różnych zaoferował wypożyczenie instrumentów. Szybko udało się znaleźć 37-osobową grupę muzyków w wieku od 14 do 70 lat, gotowych grać społecznie nie tylko dla parafii. Orkiestra stopniowo zyskiwała na popularności, również w wymiarze ponadlokalnym. Dwukrotnie występowała na Festiwalu Muzyki Religijnej w Rumii, wielkim zaszczytem był dla niej udział w koncercie z okazji Dni Papieskich w Bazylice w Licheniu. - W tym wydarzeniu wzięło udział sto orkiestr, a jednak wielu podchodziło właśnie do nas i nam gratulowało. Bo byliśmy jedną z niewielu w kraju orkiestr parafialnych - opowiada z dumą, i żalem..., Krzysztof Podczaski (gra na trąbce).
Ukoronowaniem działalności orkiestry było wręczone przez władze Sochaczewa podczas ostatnich Dni Twórców Kultury wyróżnienie dla księdza Jaszczołta, dyrygenta Edwarda Glanca i Krzysztofa Podczaskiego.

Właśnie z Edwardem Glancem i Krzysztofem Podczaskim rozmawiamy o przyczynach rozwiązania orkiestry, a także o jej dobrych czasach.
- Ksiądz Antoni bardzo o nas dbał. Tak prozaiczny gest, jak przygotowane przez niego herbata i pączki, którymi posilaliśmy się podczas prób, znaczyły dla nas bardzo wiele, wiedzieliśmy, kto jest naszym opiekunem - opowiada pan Krzysztof. - Na pewno nie odnosilibyśmy takich sukcesów, gdyby nie pomoc materialna parafii. Ksiądz prałat zakupił na nasze potrzeby jednolite, eleganckie umundurowanie, nuty, partytury, umożliwiał remont instrumentów. Dzięki niemu mogliśmy wyjechać na warsztaty muzyczne do Darłówka. Najważniejsze jednak, że ksiądz Antoni podarował nam swoje serce. Pan Edward kiwa potakująco głową.

Rzeczywiście, parafianie doskonale wiedzieli, że orkiestra to oczko w głowie proboszcza Antoniego. Dlatego wszyscy ze zrozumieniem przyjęli jego słowa, gdy kończąc swoją posługę, podczas uroczystej mszy świętej na początku lipca 2005 r., zwróciwszy się do nowego proboszcza Kazimierza Wojtczaka, powierzył jego szczególnej opiece swój największy skarb - orkiestrę. Możemy więc sobie wyobrazić, jak to, co się stało w ostatnich dniach, może być dla byłego proboszcza przykre. Ale przykro jest również stronom konfliktu, jak i nam, mieszkańcom.

- Postanowiliśmy rozwiązać orkiestrę, bo dłużej u nowego proboszcza grać nie chcemy - mówi pan Edward. - Nasza decyzja jest nieodwołalna. Nowy proboszcz od początku się nami nie interesował, dając nam do zrozumienia, że orkiestry nie potrzebuje i utrzymywać nie będzie. Nowe obyczaje poznaliśmy po tym, że z prób znikły pączki i herbata. Sala, w której ćwiczyliśmy, została zastawiona tak, że próby stały się niemożliwe. Nowy proboszcz w ogóle z nami nie rozmawiał, nie informował nikogo o uroczystościach kościelnych, podczas których moglibyśmy zagrać, a przecież wielu członków orkiestry jest spoza parafii i po prostu takiej wiedzy nie posiada. - Największy ból sprawiło nam - wtrąca pan Krzysztof - gdy proboszcz zaproponował nam kwestowanie pod kościołem na utrzymanie orkiestry. To było poniżające. Gramy społecznie od tylu lat.

W grudniu członkowie orkiestry wystosowali petycję (25 podpisów) do Kurii Diecezjalnej w Łowiczu, w której opisali swoje stanowisko i poprosili o przekazanie orkiestry pod opiekę księdzu Antoniemu. Biskup postanowił jednak w tę sprawę nie ingerować, pozostawiając jej rozstrzygnięcie gospodarzowi parafii. - Nie mamy już nadziei, że coś się poprawi - mówi pan Krzysztof. - Dlatego zamiast siódmej rocznicy istnienia przeżywamy teraz jego koniec. Ponieważ jednak nadal chcemy grać, szukamy innego opiekuna.

Nie wiemy, co na ten temat myśli sam proboszcz, który na pewno, jak to bywa w konfliktach, ma też swoje racje. Powiedział nam tylko, że w myśl prawa kanonicznego nie może udzielać informacji prasie bez zgody księdza biskupa. Podkreślił też, że on - jako opiekun - nie podjął decyzji o rozwiązaniu parafialnej orkiestry. Obawiamy się jednak, że ta sprawa to nie kwestia decyzji lub ich braku, lecz wyłącznie dobrej woli.


Monika Figut
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    manson 2007-01-15 11:41:15

    pewnie się doczekam!!!!!!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    manson 2006-11-22 08:25:27

    ....ciągle....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    manson 2006-10-05 14:43:29

    ......i ciągle czekam.......

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama