Każdy z nas na pewno świadomy jest, jakie zagrożenie niesie ze sobą grypa i jej odmiany. Każdy też za wszelką cenę chciałby się przed nią uchronić. Jak podają media, do tej pory stwierdzono ponad 700 przypadków zachorowań, w tym 17 ze skutkiem śmiertelnym w wyniku powikłań. Ilu jednak przypadków nie udało się wykryć? Liczba ta na pewno wielokrotnie przekracza tę podaną wyżej. Z aptek znikają maseczki ochronne, szczepionki i inne środki zabezpieczające przed wirusem. To wszystko nie daje jednak stuprocentowej pewności, a ryzyko zarażenia wciąż istnieje. Innym wyjściem z sytuacji jest siedzenie w domu, ale to z kolei ze względu na nasze obowiązki nie jest możliwe do wykonania. Każdego dnia wychodzimy do pracy czy szkoły, gdzie mamy do czynienia z wieloma ludźmi, a ryzyko zachorowania automatycznie się zwiększa. Podróże środkami komunikacji miejskiej czy nawet niedzielna Msza Święta zwiększa możliwość złapania wirusa. No i właśnie kościół, miejsce modlitwy i kontemplacji może być miejscem podwyższonego ryzyka. Nie należy panikować, bo to najgorsze, co mogłoby wpaść nam do głowy, ale ostrożność na pewno nie zaszkodzi. Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy stoimy podczas Mszy Świętej i na znak pokoju podajemy rękę osobie, która dosłownie przed chwilą wydmuchała nos. Niestety lepiej wtedy tej ręki nie podawać, a zostać tylko przy uprzejmym skinieniu głową. Kropielnica to kolejne miejsce bytowania wszelkiego rodzaju bakterii, jednak nikt nikogo nie zmusza, by wchodząc do kościoła maczał w niej rękę. No i w końcu Komunia Święta, którą każdy szanujący się katolik powinien przyjmować tak często, jak to możliwe. Z pewnością jednak Bóg nie obrazi się, kiedy przyjmiemy Hostię duchowo, zamiast brać ją z obcych rąk prosto do ust. Według księdza proboszcza Piotra Żądło jest to sprawa indywidualna każdego z nas. Jeśli ktoś będzie miał przyjemność przyjść na Mszę w masce, czy fizycznie nie przyjąć opłatka, to nic nie stoi na przeszkodzie. Jednak najgorsze co może być, to niepotrzebna panika, która w prosty sposób wyolbrzymia rzeczywisty problem. Ksiądz proboszcz zapytany, czy zamierza w kościele wprowadzić szczególne środki ostrożności twierdzi, że jeśli zaistnieje taka konieczność, to jak najbardziej. Jak dotąd wszystko na szczęście jest pod kontrolą i nie ma powodu do niepokoju. Inne zdanie na ten temat ma proboszcz z pewnego kościoła w małej miejscowości na Mazowszu, który swoją opinię opublikował na forum internetowym. „Jestem proboszczem w małej miejscowości na Mazowszu. Wybaczcie, ale w masce nikogo nie wpuszczę do kościoła, bo to obraza tego miejsca. Jak ktoś chce z siebie robić zastraszoną małpę, to polecam karnawał i stroje przebierańców z maską włącznie. Bardzo proszę ateistów, aby stulili pysk - i tak nie chodzicie do kościoła, więc nie komentujcie spraw kościoła, jasne?” . Czy są to słowa godne proboszcza? Na szczęście nie jesteśmy mieszkańcami tego miasteczka, a sochaczewski proboszcz ma zupełnie inne, ludzkie podejście do całej sprawy. Sylwia Korzybska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze