Jaka jest dziś kondycja finansowa i sportowa Klubu
Sportowego Bzura Chodaków, jeszcze rok temu zagrożonego upadkiem? Na to i inne
pytania odpowiada nowy prezes Bzury Robert Szewczyk.
Monika Figut: Minął rok, od kiedy jest pan prezesem Klubu Sportowego Bzura Chodaków. Co się zmieniło?
Robert Szewczyk: W styczniu 2013 roku podał się do dymisji ówczesny zarząd KS Bzura na czele z panem prezesem Szajewskim. Klub miał kłopoty finansowe i kadrowe, drużynie groziło nieprzystąpienie do rozgrywek. Na szczęści była grupa chętnych, gotowa udźwignąć ten ciężar. Zdecydowaliśmy się przyjąć odpowiedzialność zarządzania klubem. Stworzyliśmy nowy zespół w oparciu o ściągniętych przez nas zawodników, dokończyliśmy rozgrywki czwartej ligi, dokończyliśmy też rozgrywki drużyn młodzieżowych, awansowaliśmy z rocznikiem ’99 do ligi mazowieckiej. Udało się rozwiązać odziedziczone po poprzednikach problemy finansowe, na dzień dzisiejszy mamy praktycznie spłacone wszystkie długi klubu.
M. F.: Jak wygląda dziś sytuacja zawodników czwartoligowych?
R. Sz.: Trwa druga runda rozgrywek. W pierwszej rundzie postawiliśmy na zawodników wyłącznie z Sochaczewa i okolic. Niestety dla nas i dla tych zawodników, nie wszyscy dali sobie radę na poziomie czwartej ligi. Był to dla nas sygnał, że lokalne szkolenie jest niewystarczające. Dlatego w przerwie zimowej zdecydowaliśmy o zmianie trenera oraz pozyskaniu zawodników z zewnątrz. Część osób niejako wróciła do nas z Łodzi, bo trenowali w KS Bzura już wcześniej, część pozyskaliśmy z Warszawy. Wśród nowych zawodników są też tacy, którzy pochodzą z powiatu sochaczewskiego, ale grali w Radomiu, Warszawie. To zawodnicy, którzy niejako do nas wracają po odzyskaniu zaufania do klubu, na co pracowaliśmy przez ostatni rok. Mamy nadzieję, że z nową ekipą uda nam się awansować do trzeciej ligi.
M. F.: Trzymamy kciuki. Możemy podać nazwisko nowego trenera?
R. Sz.: Maciej Śliwowski. To zawodnik, który ma przeszłość reprezentacyjną. Był mistrzem Polski z Legią Warszawa, był też uczestnikiem Ligi Mistrzów z Austrią Wiedeń. To niektóre z jego sukcesów.
M. F.: Na przestrzeni ostatniego roku pojawiła się w Sochaczewie nowa marka sportowa - Akademia Piłkarska. Jaka jest geneza jej powstania?
R. Sz.: Akademia Piłkarska jest strukturą wewnętrzną Klubu Sportowego Bzura Chodaków. Już w 2012 roku, kiedy ku upadkowi chylił się ówczesny MKS Orkan Sochaczew, wspólnie z rodzicami podjęliśmy inicjatywę zarządzania i finansowania podopiecznych tej organizacji, tworząc Klub Piłkarski Orkan Sochaczew. Kiedy po roku przejęliśmy też w zarząd Bzurę Chodaków, jasne się stało, że trwające od lat antagonizmy między centrum miasta a Chodakowem uniemożliwiają spójne, pozytywne działania sportowe. Zdecydowaliśmy o zakopaniu toporów wojennych między dzielnicami i na wzór klubów zachodnich stworzyliśmy Akademię Piłkarską Sochaczew. Neutralna, dobrze się kojarząca nazwa okazała się strzałem w dziesiątkę, dzieci bardzo szybko zaczęły się z nią utożsamiać. Pierwszym dowodem osiągnięcia zamierzonego celu był obóz sportowy w Świdnicy w zeszłym roku, podczas którego nasi podopieczni w pełni się zintegrowali, niezależnie od urodzenia w tej czy innej dzielnicy, niezależnie od pochodzenia z Orkana czy Bzury. I o to nam chodziło.
M. F.: Ale macie też zupełnie nowe propozycje sportowe dla dzieci w wieku przedszkolnym i dla dziewcząt.
R. Sz.: Tak. Od marca br. pod okiem trenera Trafalskiego ćwiczy u nas 15 dziewcząt. Nabór do Akademii Piłkarskiej dla Dziewcząt wciąż trwa. I okazuje się, że zainteresowanie sportem żeńskim w Sochaczewie jest ogromne. Bo też dotychczasowe oferty dla nich są bardzo ograniczone. W zasadzie poza Tygrysicami i tenisem, sochaczewski rynek sportowy nie miał dla nich żadnych propozycji. Postanowiliśmy to zmienić. Nota bene powiem, że podczas piłkarskich turniejów w Sochaczewie, które organizujemy, czyli Sochaczew Cup, najlepszym piłkarzem turnieju 2013 została dziewczyna, która grała z chłopcami i która pod względem piłkarskim po prostu przerastała swoich kolegów.
Równie nowatorska w sochaczewskim środowisku sportowym jest druga nasza propozycja – Akademia Skrzata. Postanowiliśmy wyjść ze specjalnym programem do dzieci z rocznika 2008 i 2009. Nauka gry w piłkę nożną jest tu połączona z zabawą psychoruchową, integracją, a nawet nauką języka angielskiego. Założenia takie przećwiczyliśmy z rocznikiem 2007, zajęcia poprowadził pan Bartosz Targaszewski, najlepszy trener w Sochaczewie, jak wskazuje ostatni plebiscyt, który część sportowych komend wydawał po angielsku. To chwyciło, dlatego w Akademii Skrzata język angielski będzie obecny na co dzień.
M. F.: Wasza misja? Bardziej sportowa czy wychowawcza?
R. Sz.: Staramy się łączyć jedno z drugim. Dlatego między innymi dbamy o wykształcenie i przygotowanie pedagogiczne, sportowe, a i mentalne naszych trenerów. Najlepiej, jeśli trener ma ukończoną Akademię Wychowania Fizycznego, a przy tym potrafi dobrze grać w piłkę. Dlatego część naszych trenerów jest jednocześnie zawodnikami Bzury.
M. F.: Jak radzicie sobie finansowo? Jakie są wasze oczekiwania wobec samorządu w tym zakresie i czy są one spełnione?
R. Sz.: W ostatniej kadencji samorządowej został zmieniony sposób finansowania klubów, w tej chwili są to dotacje celowe. W tym roku otrzymaliśmy z tego źródła kwotę 121 tysięcy złotych na działalność całego klubu. Potrzeba jest trzykrotnie wyższa, około 300 tysięcy złotych. Brakujące środki pozyskujemy z innych źródeł. Mamy sponsora strategicznego w postaci Banku Spółdzielczego, jesteśmy chyba jedynym klubem w Sochaczewie, który podpisał z instytucją finansową taką umowę. Jej zawarcie na pewno świadczy o tym, że przedstawiony przez nas na etapie aplikacji biznesplan został przygotowany bardzo dobrze. Wspomaga też nas firma Webion. Poza tym jesteśmy wdzięczni wielu innym drobnym ofiarodawcom, wśród których są przecież rodzice dzieci, płacący co miesiąc składki 30 złotych od osoby. Przy okazji dodam, że każdy z członków zarządu płaci taką składkę i oczywiście nie pobiera żadnego wynagrodzenia. Nasze motto brzmi – żyjemy dla sportu, a nie ze sportu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze