Reklama

Kto nam teraz da pracę?

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
28/02/2006 13:00
W ostatnią sobotę, do redakcji „Ziemi Sochaczewskiej” zadzwonili pracownicy marketu Kaufland i poprosili o spotkanie. Jak mówili, oni również chcieliby wypowiedzieć się w sprawie, o której jest ostatnio w Sochaczewie bardzo głośno. Chcieliby, aby ludzie dowiedzieli się, co ma do powiedzenia 120-osobowa załoga sklepu, która, przez niezrozumiałe dla niej manipulacje, ma pójść teraz na bezrobocie.
W głównej hali sklepu zebrała się duża grupa pracowników, głównie kobiet. Wyczuwało się spore napięcie.
„Pracuję tu już od półtora roku, jak większość z nas, i ciągle jeżdżę po różnych marketach, na szkolenia, ale też dlatego, że w naszym, sochaczewskim, ciągle nie ma pracy. A przecież mamy dzieci i rodziny, które przez te wyjazdy zaczynają się rozpadać. I teraz pracę, którą mamy tu, na miejscu, zamyka się nam i nikt nie liczy się z tym, że tu zatrudnionych jest 120 osób, które też chcą żyć. A przecież w Sochaczewie nic się na rynku pracy nie dzieje nie przybywa nowych miejsc. Gdzie tak duża grupa znajdzie w tym mieście zatrudnienie? Pracują tu bowiem niemal wyłącznie mieszkańcy Sochaczewa i najbliższych okolic” – mówi zdenerwowana pani Ewa.
„Mimo, że nie ma w Sochaczewie dla nas pracy, ktoś dał nam szansę na normalne życie, dlaczego więc teraz się nam to odbiera? Ludzie mają jakieś zobowiązania, trzeba płacić czynsz, raty… co my zrobimy, gdy zamkną sklep? „– dodaje pani Małgorzata.
„Mówi się dużo o prawnych aspektach całej sprawy. O planach, pozwoleniach na budowę i tym podobnych – podniesionym głosem mówi pani Katarzyna. – Mówi się też dużo o sytuacji kupców w Sochaczewie, nikt jednak jak dotąd nie wziął pod uwagę sytuacji naszej. Ja mam na przykład dwoje dzieci, jedno chodzi do szkoły, a drugie pójdzie od września. Mąż jest chory i stara się o rentę. I za co mam żyć?! A takich osób jak ja jest tutaj więcej. Politycy wiele mówią o potrzebie tworzenia nowych miejsc pracy, więc jeśli znalazł się inwestor, który zatrudnił 120 osób, to rzuca się mu kłody pod nogi. A my jesteśmy z tej pracy zadowoleni, finansowo również. Nie ma żadnego wyzysku, przeciwnie, jest świetna przyjacielska atmosfera”.
„Żeby tylko utrzymać się w tej pracy, od miesięcy decydujemy się na dalekie wyjazdy, bo nie możemy pracować tu. Mimo, że część z nas ma małe dzieci. I gdzie my mamy teraz szukać ratunku, kto nas wyżywi?!” – zdenerwowanie sprawia, że wszyscy zaczynają mówić jednocześnie, wylewając swoje żale.
„Towarowaliśmy cały sklep, byliśmy zadowoleni z tego, że będziemy na miejscu mieli pracę i naprawdę z radością pracowaliśmy, w oczekiwaniu na otwarcie, a teraz z wielkim żalem zdejmujemy towar z półek i nie wiemy, co dalej”.
„Ważniejsze jest 100 metrów powierzchni, niż 120 miejsc pracy? Przecież gdy będziemy mieli pracę, zmniejszy się ilość podań o dodatki mieszkaniowe i różnego rodzaju zasiłki. Czy lepiej walczyć o jakąś głupią, niewielką powierzchnię, niż dać ludziom pracę?!”
„Sklep jest pełen towaru, a teraz każą nam go zdejmować i pakować, a my ze łzami w oczach to robimy, do czego to jest podobne!”
„Wreszcie tu pracujemy legalnie, na etacie, za dobrą płacę, a nie jak dotąd „na czarno” u prywaciarza. Mówi się, że to zachodnia firma, która wykorzystuje ludzi. To nieprawda. To Polak wykorzystuje Polaka. Tu składki są odprowadzane. Wreszcie mogę iść śmiało do lekarza. Nie pracuję „na czarno”, jak wcześniej”.
„Lubię swoją pracę. Naprawdę lubię pracę w markecie. Lubię piec swoje bułki, i chciałabym dalej to robić, ale nie mogę”.
„Jaki inwestor przyjdzie teraz do Sochaczewa, gdy popatrzy, co wyprawiają tu z Kauflandem?”
Również dyrektor sochaczewskiego Kauflandu, Cezary Kochański, jest podobnego zdania co jego załoga: „Też jestem z Sochaczewa – mówi – i podobnie to wszystko przeżywam, zwłaszcza, że zżyliśmy się już ze sobą przez te miesiące. Myślę, że stanowimy zgrany zespół. Dlatego tak jak wszystkich, również mnie uderzyła decyzja prokuratury. Wczoraj był tu prezes naszej firmy i kazał wywozić towar. Na razie o ludziach nic nie mówił. Czekamy na dalszy rozwój wypadków, ale nie ukrywajmy, pracujemy przecież w firmie handlowej, która powinna przynosić zyski. Start zaplanowany był na 28 lutego, sklep pełen towaru… i nagle przychodzi taka decyzja. To dla nas wszystkich jest dramat”.
X
W żadnym razie nie jesteśmy przeciwko sochaczewskim kupcom i sochaczewskiemu handlowi, jednak sytuacja pracowników Kauflandu też jest nie do pozazdroszczenia. Można również przypuszczać, że otwarcie tego sklepu przyczyniłoby się do ograniczeń personelu w mniejszych okolicznych placówkach. Wszystko to prawda i dlatego sytuacja ta jest tak trudna. W żadnym razie nie podjęlibyśmy się więc aby być tutaj sędzią. Już od pewnego czasu przedstawiamy racje obu stron. Być może świadomość skutków pozwoli na przyszłość uniknąć tak dramatycznych sytuacji.
Sławomir Burzyński

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kunia 2006-03-03 00:00:00

    jak mówisz że tak nieźle tam płacą to idź tam pracować:) wiem jaka jest stawka w hypernovej i wiem jaka w kauflandzie, nie ma co porównywać...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    handlowiec 2006-03-02 00:00:00

    Podobno jest praca w Hypernowej?
    Tam dobrze płacą.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    jurand 2006-03-02 00:00:00

    Nie ma żadnego wyzysku, przeciwnie, jest świetna przyjacielska atmosfera.

    To prawda co mówią. Nie było dotąd jeszcze takiego pracodawcy w Sochaczewie:
    uwaga.onet.pl/szukaj.html?q=kaufland
    Ciekawe, że nasze media nie napiszą wypowiedzi pracowników innych sklepów niż Kauflanda - takie są obiektywne.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama