Reklama

Kto zawinił tym razem: sygnalizacja czy człowiek?

Tygodnik Echo Powiatu
22/01/2004 14:02
Nie minął miesiąc, a na skrzyżowaniu w Kożuszkach Parcel dochodzi do kolejnego wypadku. Kto jest temu winien? Nieuważny kierowca, czy może zbyt szybko zmieniająca się sygnalizacja świetlna?

11 grudnia w godzinach przedpołudniowych na skrzyżowaniu w Kożuszkach Parcel doszło do wypadku. Zginęła jedna osoba. Minęło parę tygodni, i kolejny wypadek, tym razem z udziałem trzech pojazdów, na szczęście bez ofiar w ludziach.
Miał on miejsce w miniony poniedziałek po godzinie 17.00. Z wstępnych informacji uzyskanych z policji wynika, że kierująca Fiatem Uno 27-letnia mieszkanka Czerwonki wyjeżdżając z drogi podporządkowanej od strony Żelazowej Woli nie udzieliła pierwszeństwa przejazdu, doprowadzając do zderzenia z samochodem marki Lublin, mieszkańcem Bolimowa, jadącym z Warszawy, który następnie uderzył w samochód marki Volkswagen Golf, którym kierował mieszkaniec Błonia, a którego pojazd stał na środkowym pasie przeznaczonym do skrętu w lewo na Żelazową Wolę. W wyniku wypadku obrażeń ciała doznała kierująca Fiatem Uno.
Wersji zdarzeń jest kilka. Jedna z nich mówi, że kierowca Lublina wjechał na skrzyżowanie na pomarańczowym świetle. Zamiast przyhamować, przyspieszył. Z nieoficjalnych informacji wiadomo, że kierowca ów Lublina jechał z prędkością 60 km/h i miał światło zielone. Po uderzeniu w Uno zawadził jeszcze w stojącego przed pasami kierowcę VW Golfa, którego kierowca na widok nadjeżdżającego auta zdążył jedynie przechylić się na boczne siedzenie pasażera. Co by się stało, gdyby w trakcie uderzenia na kierowcę Golfa spadły betonowe słupki, które akurat przewożone były Lublinem? Kierowca VW Golfa, twierdzi, że zatrzymując się przed pasami i przygotowując się do skrętu w lewo na Żelazowa Wolę zapamiętał pomarańczowe światło, a to oznacza, że za chwilę musiało zapalić się czerwone. W takim razie takie samo światło musiało się równolegle zapalić po przeciwnej stronie ruchu (dla kierowcy Lublina). Przejeżdżająca przez skrzyżowanie mieszkanka Czerwonki twierdzi, że również miała światło zielone. Tego feralnego wieczoru wracała z pracy, dzieliło ją niespełna 10 minut drogi od domu. Trasę tę pokonuje często, zna doskonale tę sygnalizację, wie jak działa, i jak zachowują się kierowcy.
Jak więc było naprawdę? Trwają czynności procesowe, mające na celu wyjaśnienie całego zajścia. Zdania są podzielone, spekulacji jest wiele. Każdy z uczestników wypadku zeznaje inaczej. Nikt nie chce być winny. Na szczęście żadna z osób mocno nie ucierpiała w wypadku, kierująca fiatem nie doznała poważniejszego uszczerbku na zdrowiu, choć jej auto wyglądało tragiczne.
- Proszę pani, te światła zapalą się tu jak na choince. Dopóki się ich nie zmieni, sytuacja taka jak dziś, będzie się powtarzać. Kto będzie następny? Powinien tu być ustawiony czarny punkt, tak jak przed Błoniem! - mówili na miejscu zdarzenia ludzie.
To prawda, dopóki sygnalizacja nie zostanie zmieniona, będzie w tym miejscu dochodzić do częstych kolizji i wypadków. I nie do końca zawsze będzie to wina kierowców. Z tym zdaniem zgadza się również wójt gminy Sochaczew, Mirosław Orliński.
- Pism do zarządcy drogi - Generalnej Dyrekcji wysłaliśmy co na mniej trzy. Wyślemy kolejne z interwencją, by sygnalizacja świetlna została ustawiona w inny sposób. Pomimo, iż system ten jest nowoczesny i sprawny, okazuje się, że w naszych warunkach nie zdaje egzaminu. System, który działa w Topołowie, jest starszy, ale bardziej bezpieczny. Ten zaś powoduje ciągłe kolizje, wypadki, rozbijane są słupy świetlne, niszczone krawężniki i chodniki. Jest bardzo niebezpiecznie. Rozmawiamy z policją i firmą Masterfoods, która uczestniczyła w budowie sygnalizacji. Samo skrzyżowanie działa dobrze, problemy są z sygnalizacją. Walczyliśmy długo o to skrzyżowanie - dziś nie jesteśmy z tego efektu zadowoleni, musimy po raz kolejny interweniować o poprawienie systemu funkcjonowania świateł.

Przed wjazdem na skrzyżowanie ustawiony jest znak z ograniczeniem prędkości do 70 km/h. Tymczasem wielu kierowców nie respektuje go, a widząc zapalające się pomarańczowe światło zamiast hamować, przyspiesza chcąc uniknąć stania na światłach. Czy warto?
Może dobrym rozwiązaniem byłoby ustawienie znaku "kontrola radarowa" - ostudziłby on u niektórych zapał do szybkiej jazdy.
Następnego dnia po wypadku, we wtorek w godzinach popołudniowych pojawił się tu radiowóz policyjny, efekty były od razu widoczne - kierowcy prawidłowo reagowali na zapalające się światła i dostosowywali prędkość do znaku. Jak twierdzi naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego KPP, policjanci często tu stoją, zwłaszcza w godzinach wieczornych, nie zawsze jednak oznakowanymi pojazdami.
Światła zapalają się nieregularnie, powodując zamęt i dezorientację. Podstawowy problem - zbyt szybko zmieniające się światła - jak w dyskotece - twierdzą niektórzy.
as
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    supełek 2004-02-17 00:00:00

    Może GDDKiA wyciągnie w końcu jakieś płynące z tego wnioski i poprawi warunki jazdy kierowcom w tym rejonie. Mamy taką nadzieję - tak było napisane w ostatnim "Echu".
    niestety, jak wskazuje pismo z GDDiA okazuje się, że nadzieja matka głupich.....
    Jednak dlaczego w tym miejscu dochodzi do tylu kolizji i wypadków? Czy do końca to wina ludzi?
    Co powoduje, że kierowcy tak a nie inaczej reagują na tych światłach?
    miało byc BEZKOLIZYJNE SKRZYŻOWANIE!!!!!!!!!!!
    Dopóki nikt nie zginie ważny lub nie ulegnie wypadkowi jakaś osobistośc nic nie wskuramy.........

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Rafal 2004-01-22 00:00:00

    Sygnalizacja na tym skrzyżowaniu to jawny skandal. Są chwile kiedy światła zmieniają się co 5-10 sek.! To powoduje że kierowcy jadący poznańską tylko zwalniają (lub nawet nie) przed skrzyżowaniem bo nie warto się zatrzymywać kiedy za kilka sekund zapala się zielone światło! Jak ktoś przejedzie tamtędy kilka razy przestaje w ogóle reagować na migającą sygnalizację i wypadek gotowy. A skręt w lewo jadąc od Sochaczewa w kier. Żelazowej Woli jest maksymalnie niebezpieczny bo nie ma się pewności, że zbliżając się do skrzyżowania i wjeżdżając na nie nagle nie zmienią się światła!
    Pradkoksalnie najbezpieczniej jest wtedy kiedy sygnalizacja jest wyłączona. Wie to każdy kto często tamtędy jeździ lub mieszka. Czy jeszcze ktoś musi zginąć aby łaskawie przełączono czas zmiany świateł (co może zajmie pół godziny)?

    Może wszyscy wspólnie postaramy się zmienić tą tragiczną sytuację!!! - oto adres mailowe do GDDKiA o/Warszawa

    ekarwowska@warszawa.gddkia.gov.pl
    mmajewska@warszawa.gddkia.gov.pl

    numery tel.
    (22) 810-39-84
    (22) 870-68-75
    (22) 813-33-75
    (22) 870-68-27

    GDDKiA ignoruje oficjalne pisma gminy ale może ugnie się przez dziesiątkami maili i telefonami zbulwersowanych mieszkańców!
    Przypominam że GDDKiA ma (jak każda instytucja utrzymywana z naszych pieniędzy) obowiązek odpowiedzieć w trybie KPA (2 tygodnie) na każdy list także elektroniczny (email)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama