Noc Kupały (zwana też nocą kupalną, kupalnocką, kupałą) – słowiańskie święto związane z letnim przesileniem Słońca, obchodzone w czasie najkrótszej nocy w roku .Kościół katolicki, nie mogąc wykorzenić corocznych obchodów pogańskiej Sobótki z wywodzącej się z wierzeń słowiańskich obyczajowości, podjął próbę zasymilowania święta z obrzędowością chrześcijańską (stąd późniejsza wigilia św. Jana – potocznie zwana też nocą świętojańską, posiadająca wówczas wiele zapożyczeń ze święta wcześniejszego – obchodzona w nocy z 23 na 24 czerwca)
Tej nocy nie mogło na wodzie zabraknąć członków Stowarzyszenia ,,KAJAKOWCY SOCHACZEWA” .Nocny spływ kajakowy wymaga pewnego doświadczenia i wprawy pływania kajakiem po miejscami niełatwej rzece Bzurze. To co za dnia nie sprawia trudności nocą może okazać się bardzo niebezpieczne. Jako wodniackie stowarzyszenie Naszym celem jest oprócz przyjemności pływania kajakiem głównie bezpieczeństwo uczestników Naszych spływów. Tak i tym razem z uwagi ,że na nocną eskapadę wybrały się rodziny Naszych członków wraz dziećmi, bezpieczeństwo naszych najmłodszych uczestników było priorytetem i postanowiliśmy spływ rozpocząć w późnych godzinach wieczorowych by pierwszy trudniejszy odcinek rzeki pokonać o zmroku gdy widoczność przeszkód w postaci wystających kamieni jest na tyle dobra ,że można je w sposób bezpieczny ominąć unikając przymusowej kąpieli w rzece. Naszą wyprawę podzieliliśmy na dwa etapy. Pierwszy odcinek trudniejszy Kozłów Biskupi – ujście rzeki Pisi Gągoliny do rzeki Bzury. Przerwa na mały odpoczynek i wspólne ognisko . Drugi odcinek od rzeki Pisi Gągoliny do toru motocrossowego w Sochaczewie i zakończenie spływu z puszczaniem wcześniej uplecionych wianków na wodzie.Po zwodowaniu kajaków wszyscy w dobrych humorach rozpoczęliśmy przygodę z rzeką w nocy. Spływ przebiegał na początku przy pięknej pogodzie lecz będąc na wysokości Dachowej pogoda diametralnie się popsuła i zaczął padać rzęsisty deszcz lecz to nie zniechęciło nikogo do dalszego pływania. Nie obyło się również bez przymusowej kąpieli w rzece. Jedna z załóg wraz z kajakiem utknęła na nie bardzo widocznym lekko wystającym nad powierzchnie wody kamieniu i kajak po przechyleniu się na jedną z burt nabrał bardzo szybko wody. Śmiechu przy tym było co niemiara i po wylaniu wody z kajaka dalej spływ odbywał się bez większych przygód. W miejscu zaplanowanej przerwy zostało rozpalone ognisko gdzie zmoczeni przymusową kąpielą mogli się z lekka ogrzać i osuszyć ubrania. Nad ogniskiem piekliśmy kiełbaski oraz chlebek który wszystkim zgłodniałym wodniakom wybornie smakował. Dalszy Nasz ,,rejs” Bzurą przebiegał bez większych niespodzianek. Przepływając przy plaży miejskiej byliśmy pozdrawiani przez osoby znajdujące się na pomoście starym wodniackim pozdrowieniem AHOJ !!! oraz ,,BRAWO WY !!! i oklaskami co trzeba przyznać było dla Nas lekkim zaskoczeniem ale za to bardzo przyjemnym. Po dopłynięciu do miejsca cumowania przy torze motocrossowym najmłodsi Nasi uczestnicy tego niecodziennego spływu wrzucili do wody tradycyjne wianki z kwiatów polnych. Za rok popłyniemy ponownie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze