Reklama

Łakomy symbol

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
10/05/2005 11:38
Przed majowymi świętami miejscy urzędnicy wywiesili w Sochaczewie 170 nowych narodowych flag. Potem, jak donosi rzecznik burmistrza, pomiędzy 1 a 3 maja „zniknęło” ponad 40 biało- czerwonych wraz z drzewcami. Zwróćmy jednak uwagę na wymowny przyimek „pomiędzy”, bo przecież właśnie pomiędzy 1 i 3 maja jest 2 maja, kiedy to wypada Międzynarodowy Dzień Flagi! Obchodzony w wielu krajach, z USA i Estonią na czele. W tej sytuacji można więc prosto obliczyć, ilu mamy w mieście prawdziwych patriotów, którzy z narażeniem zdrowia, a może i kalectwa wdrapywali się nawet na najwyższe słupy, aby posiąść ten najdroższy, choć w umiarkowanej cenie, symbol.
Bo nie sztuką jest kupić flachę, przepraszam, flagę po prostu w sklepie. Flagi w Polsce się zdobywa! Uczy nas tego długa historia wojen, powstań i potyczek, jakie wiedliśmy przez stulecia ze wszystkimi chyba otaczającymi nas przyjaciółmi.
Zdobycie flagi na polu walki znaczyło zawsze dla szlachcica bardzo wiele. Za to czekał go splendor i nagrody. I to nic, że chodziło wówczas o flagi przeciwnika. Dziś bowiem przeciwnikiem jest policja ganiająca flagmenów po mieście. A pamiętacie przygodę imć pana Zagłoby, kiedy krzyczał owinięty flagą, która na niego przypadkowo spadła: Puść chamie, to ci daruję życie! By potem chełpić się zdobyczą: Jam ci to, nie chwalący się, uczynił!
Te rycerskie tradycje, jak widać przetrwały w naszym sochaczewskim księstwie i nic dziwnego, że teraz odważne nasze junaki, nie mylić z ciężkimi motorami, próbują zmierzyć się z historią! Trzeba jednak ze smutkiem przyznać, że w tym roku nie było najlepiej. Udało się bowiem zdobyć tylko 40 proporców. A co z resztą? 130 zostało na murach i słupach. Wstyd panowie! W latach ubiegłych zdobyto niemal wszystkie. Mimo to nadal jest jeszcze szansa, aby ta rywalizacja stała się naszą nową sochaczewską tradycją, wyróżniającą nas na tle kraju, a nawet Europy. Co roku 2 maja wpadaliby do nas turyści z Holandii, Francji, Belgii, czy Niemiec, żeby sobie jakąś flagę zdobyć na pamiątkę. Mielibyśmy kolejną atrakcję turystyczną, po Żelazowej Woli i supermarketach. Właśnie widziałem, jak jeden z nich zwiedzała grupka brązowych. Oglądali z zaciekawieniem prezentowane eksponaty i kiwali z uznaniem głowami. Nie wiem tylko, czy był to wyraz doznań estetycznych, czy cenowych.
Wracając jednak do flag i ich dzielnych zdobywców, chciałbym zdementować pogłoski, że chodzi tu jedynie o kije do młodych drzewek, natomiast z łopoczących na wietrze narodowych barw, ktoś szyje szmaty do szorowania garów, albo chusteczki do smarkania. Jeśli tak miałoby być, oznaczałoby to bowiem, że cała akcja nauczania młodych patriotyzmu poprzez filmy takie jak „Krzyżacy”, „Ogniem i mieczem” czy „Pszczółka Maja” bierze w łeb. I trzeba by już tylko czekać na to, gdy drzewka zwiędną, a garów nie da się doszorować, by się przekonać, że kradzione nie tuczy, jak mawiał pewien odchudzający się obywatel, odżywiający się tym, co „buchnął” w sklepie.
Sławomir Burzyński



Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama