Reklama

Lekarz i Pielęgniarka roku 2005

Tygodnik Echo Powiatu
16/01/2006 09:57
Lekarz Roku - Piotr Przybyłowski
Piotr Przybyłowski, już po raz drugi zwyciężył w konkursie na Lekarza Roku. Również przed rokiem, kiedy ruszyła pierwsza edycja tego konkursu ten tytuł należał do niego. Ukończył Akademię Medyczną w Łodzi. Nieprzerwanie od 21 lat pracuje w zawodzie lekarza, związany od początku z sochaczewskim szpitalem. Specjalizuje się w chirurgii onkologicznej.
Po raz drugi zdobył pan tytuł „Lekarza roku 2005”. Było to duże zaskoczenie dla pana?
- Tak. Nie spodziewałem się tego. Chciałbym podziękować wszystkim, którzy na mnie głosowali. Myślę, że jest to pewien dowód zaufania dla mojej pracy chirurga.
Dlaczego wybrał pan akurat tę specjalizację?
- Odkąd pamiętam, zawsze chciałem zostać chirurgiem. Już w szkole podstawowej przychodziłem do szpitala i oglądałem operacje.
Jakie cechy są najbardziej potrzebne w pracy chirurga?
- Przede wszystkim spokój, wytrwałość i dużo wiedzy.
W szpitalu prowadzi pan także poradnię chorób sutka?
- Tak. Szpital ma podpisaną umowę na bezpłatne badania mammograficzne z jednym z warszawskich ośrodków, gdzie badania są naprawdę dobrze wykonywane.
Dużo kobiet zgłasza się do sochaczewskiej poradni?
- Bardzo dużo. Kolejka jest ogromna. Trzeba czekać, niestety, około 4 miesięcy na wizytę. Związane jest to nie z naszą niechęcią do przyjmowania, ale z tym, że Narodowy Fundusz Zdrowia obniża nam limity. Przez dwa lata limit przyjęć nie został podwyższony, mimo dobrych efektów leczenia.
Nie trzeba więc namawiać i zachęcać kobiet z terenu Sochaczewa i okolic, by odwiedzały poradnię?
- Myślę, że nie. Zdają sobie sprawę, jak ważne są to badania.
Praca lekarza jest bardzo odpowiedzialna, chirurga chyba jeszcze bardziej?
- Praca chirurga - szczególnie onkologa jest bardzo odpowiedzialna. Tak jak mówi profesor Nowacki - pierwszym zagrożeniem dla chorego onkologicznego jest właśnie zły chirurg.
Myślę, że fakt, iż przeprowadzamy tu w Sochaczewie tyle operacji chirurgicznych, mimo że jesteśmy obok tak dużych ośrodków onkologicznych, świadczy o zaufaniu do nas, do całego oddziału, do mojej osoby. Wyniki leczenia chorych onkologicznych u nas są dobre.
Gdyby teraz miał pan możliwość wybrania innego kierunku studiów, zrobiłby pan to?
- Z perspektywy czasu? Gdybym miał teraz wybierać, z zamiłowania na pewno wybrałbym ponownie chirurgię. Natomiast, jeśli chodzi o sytuację ekonomiczną, myślę, że wybrałbym inny rodzaj studiów.
Ciężko jest oddzielić pracę zawodową od życia prywatnego?
- Chirurg w zasadzie nigdy nie kończy pracy. Cały czas jest w pracy, cały czas myśli o swoich chorych.
Poświęca pan dużo czasu pracy?
- Około 10 godzin dziennie.
Jak spędza pan wolny czas po pracy?
- Wolny czas poświęcam przede wszystkim rodzinie: córce i synowi, żonie.
Poza tym sporo podróżuję z córką Agatą, która uprawia judo. Syn jest na II roku Politechniki Warszawskiej, na kierunku informatycznym, natomiast córka jest w III klasie liceum. W tym roku będzie pisać maturę i również wybiera się na politechnikę.
Czego należy życzyć panu w codziennej pracy?
- Myślę, że nadal zaufania, jakim obdarzają mnie pacjenci, ponieważ jest to jedna z najważniejszych cech, które łączą chirurga z pacjentem. Bez zaufania chirurg czasami jest bezradny. Poza tym dużo szczęścia w operacjach i jak najmniej powikłań.

rozmawiała A. Syperek

Pielęgniarka roku 2005
Alina Kapusta

W drugiej edycji konkursu na Pielęgniarkę Roku zwyciężyła pani Alina Kapusta, która jest siostrą oddziałową sochaczewskiego szpitala na Oddziale Chirurgii. To piękny prezent od jej wdzięcznych pacjentów na szczególny jubileusz, który pani Alina będzie obchodzić w tym roku - 30-lecie pracy.
Jak długo pani jest pielęgniarką?
- 21 czerwca minie 30 lat, cały czas pracuję w szpitalu, nie pracowałam nigdy w przychodni.
- Czy pracuje pani od początku w sochaczewskim szpitalu? Jak zaczął się pani kontakt z tym zawodem?
- Nie. Jestem z Bielska Podlaskiego, dawne województwo białostockie. Tam zaraz po szkole, czyli po Liceum Medycznym w 76 roku rozpoczęłam pracę na oddziale wewnętrznym. Po przepracowaniu dwóch lat w tamtym szpitalu, wyszłam za mąż i przeprowadziłam się do Sochaczewa i tu też pracowałam na Oddziale Wewnętrznym. Tam wypatrzył mnie doktor Sitarz, który organizował oddział chirurgii septycznej. Niebawem zaproponowano mi pracę właśnie na tym oddziale jako pielęgniarce opatrunkowej oraz, bym koordynowała pracę kilku pielęgniarek. Na takim stanowisku pracowałam przez 10 lat, potem zostałam pielęgniarką oddziałową. Kiedy szpital został przeniesiony do nowego budynku, zorganizowany był konkurs na pielęgniarkę oddziałową, w którym zwyciężyłam. W czerwcu przeszłam kolejny konkurs na stanowisko kierownicze, na którym według umowy będę pracowała do 2011 roku, chyba że podpadnę (śmiech).
- Czy jako dziecko chciała pani być pielęgniarką?
- Podobał się mi biały fartuszek i czepek. Imponował mi ten zawód.
- Czy pielęgniarka pracująca na oddziale chirurgii powinna mieć jakieś specjalne cechy?
- Chirurgia jest specyficznym oddziałem, bardzo ciężkim i zarazem bardzo ciekawym, bo są wykonywane różne zabiegi operacyjne, badania diagnostyczne, dużo jest nowości. Pacjent, który trafia na nasz oddział, często się boi. Pielęgniarka odgrywa, więc tu dużą rolę. Musi go przygotować do operacji, poinformować o zabiegu. Pacjent oczekuje od niej uczciwości, rzetelności, opiekuńczości i serca, żeby się nim zajęła przed operacja i po operacji. Pierwszą osobą, którą pacjent widzi po przebudzeniu się z narkozy, jest oprócz lekarza właśnie pielęgniarka. Oczekuje się od niej też takiego wsparcia duchowego. Pacjentowi trzeba jeszcze czasem pomóc, by nie czuł się opuszczony. Współpracujemy z różnymi placówkami.
- Czy to też do pani należy?
- Tak, jeśli zachodzi taka potrzeba, to musimy wypełnić odpowiednie wnioski i przekazać takiego pacjenta do odpowiedniego ośrodka opieki.
- Zawód pielęgniarki wymaga silnego charakteru?
- Tak, na pewno.
- Czy pamięta pani jakiś szczególny dzień ze swojej pracy?
- Może ten, w którym przeczytałam w waszym tygodniku, że zostałam wybrana przez czytelników na Pielęgniarkę Roku.
- Jakie znaczenie ma dla pani ten tytuł?
- Był dla mnie dużym i jednocześnie bardzo miłym zaskoczeniem, cieszę się bardzo. To zobowiązuje, by być jeszcze lepszym. Chciałabym serdecznie podziękować wszystkim osobom, które oddały na mnie swój głos.
- Musi się pani wykazać szczególnym kontaktem z chorymi, skoro panią zapamiętali.
- Tak chyba mnie lubią. Jak ktoś z personelu się do mnie zwróci, to zawsze staram się pomóc. Oprócz wykonywania swoich obowiązków siostry oddziałowej, lubię pracować przy chorych.

rozmawiała Sylwia Pąk

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    ccie 2006-01-17 00:00:00

    Hm ciekaw jestem kiedy zaczniemy wybierac laureata roku w innych instytucjach. Nie wiem czemu maja sluzyc tego typu konkursy wzajemnej adoracji :-(

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama