Reklama

Leżak, nasz szpital, Człowiek

14/10/2011 11:07
Ostatni numer „Polityki” zniknął z sochaczewskich kiosków w okamgnieniu. To dlatego, że bohaterem, czy też według niektórych anty-bohaterem jednego z artykułów czasopisma był nasz szpital. Z uwagi na mnogość często sprzecznych interpretacji tekstu „Instrukcja mycia leżaka”, spróbuję zmierzyć się z pytaniem, czy faktycznie uderza on w reputację sochaczewskiej placówki i jej pracowników.


W ostatnim numerze „Polityki” (5-11 października) opublikowano duży artykuł Edyty Gietki „Instrukcja mycia leżaka” (podtytuł: „Kloszarda znaleźć, umyć, wyleczyć”), będący opisem dnia spędzonego w sochaczewskim Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, opartym na obserwacji udzielanej tu pomocy bezdomnym, pijanym, oraz na rozmowie z szefem tego oddziału dr Pawłem Piątkiewiczem.

Autorka sięgnęła po formę ekspresyjną, subiektywną, pozbawiając tekst własnych komentarzy, tez, podsumowań, a opierając go w szczególności na potocznym języku ratownictwa medycznego, przez co przełamała społeczne tabu publicznego mówienia wprost o tym, jak naprawdę traktujemy bezdomnych.

Od razu na początek, kilka cytatów z tekstu, by odsłonić jego charakter, a i kontrowersyjność:

Słownik personelu sochaczewskiego szpitala jest soczysty. Odgradza, buduje dystans. Więc najgorsze są dni – szyszki w dupie, czyli dni spiętrzenia, gdy znajdowanych w rowach leżaków (kloszard śpiący) w dużych ilościach przywożą ruchacze (policja drogowa). W metaforze szyszki chodzi o to, że wysadzić kloszarda pod szpitalem jest łatwo, podobnie jak wsadzić sobie szyszkę – gorzej z wyjęciem.

Zwykle trafia (dr Paweł Pietkiewicz – przyp. red.) na dziedzica (leżak, który wymaga gruntownej higienicznej obsługi). A gdy kładzie go na nosze, mieszkające na dziedzicu robactwo, oszołomione światłem karetki, rozpierzcha się w każdą stronę. Niżej od dziedziców są dziedzice w bryczesach (kloszard niekontrolujący się z kałem w nogawkach spodni).

Jeśli pojawia się wątpliwość, że dziedzic nie przeżyje mycia, bo ma na przykład obrzęk płuc, niewydolność krążeniową, udar, otwarte złamanie – usuwanie brudu schodzi na plan dalszy. Reanimuje się na gorąco w karetce. Usta-usta. Lekarz nie może odmówić argumentując odrazą. Nawet kiedy upojonemu pacjentowi puszczają zwieracze. Nie ma przepisu regulującego podjęcie czynności ratunkowych ze względu na stan higieniczny. Obowiązkiem jest podjęcie. Zawsze. Z czym nie polemizuje dr Paweł, bo to są, kurwa, jednak ludzie. Czasem nawet szlachetni. Ostatnio jechał do takiego kloszarda, który nie chciał żebrać na ulicy, zaklinował się w śmietniku przed hipermarketem. Odgiął kratę, ale nie mógł wyjść; poddusiła go i umarł.

Zainteresowanych zachęcam do lektury całego artykułu: Instrukcja mycia leżaka

Tekst Edyty Gietki wywołał niemałe poruszenie w lokalnym środowisku. Docierające do naszej redakcji głosy były najróżniejsze: od tych oburzonych traktowaniem, zwłaszcza chodzi o słownictwo, ludzi w sochaczewskim szpitalu, po pełne szacunku dla personelu naszego SOR-u, „zmuszonego pracować w tak trudnych warunkach”.

W moim osobistym przekonaniu tekst nie traktuje o naszym szpitalu w szczególności. To jedynie przykład szerszego, złożonego zjawiska społecznego, jakim jest wykluczenie ludzi bezdomnych, tych często pijanych i brudnych kloszardów: wykluczenie systemowe (szpitale zajmują się nimi z przymusu, wyłącznie wtedy, gdy potrzebują opieki medycznej), wykluczenie werbalne (przecież zdradzające przedmiotowe traktowanie takich osób słownictwo dotyczy nie tylko ratownictwa, ale nas wszystkich), fizyczne, mentalne, społeczne.

Owo wykluczenie jest właściwym punktem wyjścia do pytania o godność człowieka, zarówno tego stoczonego czy zepchniętego przez los na ostatni szczebel społecznej drabiny kloszarda, jak i tych wszystkich, którzy go w związku z tym na wykluczenie skazują, prezentując często cyniczne, przedmiotowe traktowanie.

Oczywiście można się spierać, czy owo dystansujące, potoczne słownictwo jest dowodem zatarcia humanitarnej wrażliwości, czy też – nie zaprzeczając tej wrażliwości – pomaga w tym przypadku zachować psychiczne zdrowie i fachowe świadczenie medycznej opieki. Takie czy inne rozstrzygnięcie takiego sporu nie zmieni faktu wykluczenia bezdomnych. Zresztą nie tylko w Polsce, że posłużę się ostatnimi zdaniami artykułu: „Po dekontaminacji dziedzica otwiera się wszystkie okna. To jeszcze nie jest to, co na Zachodzie, gdzie przyszpitalne łaźnie przypominają myjnie samochodowe, a pacjentów szoruje się niemal bezdotykowo”.

Taka interpretacja artykułu wpisuje się w charakter dziennikarstwa Edyty Gietki, którą polskie radio w 2008 roku nagrodziło statuetką Melchior za „pisanie o najtrudniejszym: o miłości, śmierci, odczłowieczeniu i godności człowieka”.

Ale, by nie zawieść naszych użytkowników, zaniepokojonych tym, czy artykuł nie uderza w reputację naszego szpitala i jego pracowników, a także z własnej ciekawości, zadałam takie pytanie wicedyrektorowi ds. Lecznictwa lekarzowi Piotrowi Szenkowi. Oto jego komentarz:

- Moim zdaniem część artykułu, nawet ta w kwestii merytorycznej, jest na swój sposób wyrazem ars poetica autorki. Oczywiście nie ubieramy pacjentów, nawet tych najbrudniejszych, w ubrania po zmarłych, ani nikt już dzisiaj nie reanimuje metodą usta - usta. Prawdą jest natomiast, że przed wyjściem ze szpitala niszczymy ich brudne i zawszone ubrania, a dajemy im świeże, wyprane i pachnące, przynoszone przez pracowników Szpitala specjalnie dla nich. Doktor Piątkiewicz jest lekarzem doświadczonym z wieloletnim stażem. To jakby tłumaczy, że w swojej karierze zdarzyło mu się reanimować usta - usta, ale nie jest to codziennością. Ten artykuł jest brudny. Tak jak pacjenci, których dotyczy. Niemniej jednak stanowią oni problem, bo nie zawsze trafiają do szpitala jako chorzy. Czasem tylko na "przecyknięcie". Jak to mówi jeden z lekarzy SOR, "pijak to pogromca lekarskich dyplomów" - nigdy nie wiadomo, czy jest tylko pijany, czy coś mu się po urazie w głowie dzieje. A jeśli umrze, odpowiedzialność za jego śmierć jest taka sama jak w przypadku śmierci praworządnego i bogobojnego obywatela.


figa
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    dragon36 2011-10-19 09:27:52

    Czytam  artykuł i moim zdaniem to połowa jak nie wszystko jest wyssane z palca ,a może ktos złośliwy naopowiadał takich głupot a pismaki to najgorszy typ człowieka szukający sensacji i piszą co im ślina na język przyniesie czasami a nawet bardzo często nie sprawdzając prawdy .Nie znam sie na prawie prasowym ale ,powinno się takich bajkopisarzy pociągać do odpowiedzialności jeżeli opisują coś co jest nie prawdziwe ,a trzeba dodać że i w naszych gazetach czasem się czyta fałszywe opowiastki.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    karol997 2011-10-17 14:21:17

    Problem ludzi bezdomnych jest problemem ogólnoświatowym. Praca w takich warunkach i z takimi przypadkami to wielka odpowiedzialność i odporność. Podziwiam ludzi, którzy to robią w sposób profesjonalny i życzę wytrwałości. Karol

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    robmaro 2011-10-17 11:55:42

    Sporo tu konfabulacji autorki atykułu a jednocześnie dużo prawdy o wygladzie i zapachu osób bezdomnych czy pijanych.  Jedno wiem na pewno, jeżeli chodzi o doktora Pawła, a znam go od ponad 20 lat, duszę odda za ratowanie ludzi bez względu na to czy śmierdzą czy pachną !!!! pozdro pacjent 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości