Kilkanaście dni temu w Sochaczewie odbyła się konferencja - zorganizowana przez Burmistrza B. Czubackiego i Związek Miast Polskich - poświęcona lotniskom regionalnym i lokalnym. Gościem specjalnym konferencji był burmistrz norweskiej gminy Ullensaker p. Harald Espelund. W miejscowości tej od 10 lat funkcjonuje port lotniczy, zbudowany od podstaw, obsługujący rocznie 20 mln pasażerów. Z burmistrzem H. Espelundem rozmawia Izabela Goryniak.
- Panie burmistrzu, jakie są najważniejsze korzyści wypływające ze zlokalizowania lotniska w małej gminie? - To rozwój, inspiracja, nowe możliwości a jednocześnie poważne wyzwania. Gdy w Ullensaker zamieszkało kilka tysięcy nowych obywateli musieliśmy zapewnić im wszystko w jednym miejscu, w jednej gminie. Dziś nie muszą wyjeżdżać do Oslo, żeby zaspokoić swoje potrzeby kulturalne. Teraz wszyscy przyjeżdżają do nas, by skorzystać z oferty kulturalnej, ale też na zakupy.
- Czy w chwili, gdy zdecydowano, że w Ullensaker powstanie lotnisko trzeba było jakoś specjalnie przygotowywać mieszkańców? Czy było dużo protestów przeciw tej inwestycji? - Ludzi nie trzeba było specjalnie przygotowywać do powstania lotniska, ponieważ ta inicjatywa od samego początku miała wielu zwolenników. Na wstępnym etapie nie było protestów i nie było specjalnych akcji informacyjnych. Co ciekawe, z każdym rokiem poziom zadowolenia rośnie, mimo iż z lotniska korzysta aż 20 mln pasażerów. Mieszkańców trzeba natomiast przygotowywać na zmiany, oswajać z tym, co niesie bardzo szybki rozwój. Większość mieszkańców nie zdaje sobie sprawy, że niedługo ich gmina będzie jedną z dziesięciu największych w Norwegii.
- Jako burmistrz miasta jest Pan oczywiście dumny, że jest tam lotnisko. A czy jako zwykłemu mieszkańcowi nie przeszkadza czasem jego obecność? - Przeszkadza, ale wyłącznie w pozytywny sposób. Cieszę się, że tylu ludzi napłynęło do miasta, że są nowe miejsca pracy. Jedyne, co mi przeszkadza to infrastruktura drogowa wymagająca pilnej rozbudowy. Przy tak dużym napływie mieszkańców zwiększa się też ruch uliczny w centrum gminy i musimy się bardzo starać, aby za nim nadążyć. Trzeba zrobić wszystko, aby kierowcy nie stali w korkach. To, co mnie najbardziej cieszy, to fakt, że jesteśmy w stanie tak zaplanować działania związane z napływem mieszkańców, że możemy ich przyjąć jeszcze więcej.
- A jak podoba się Panu w Sochaczewie? Czy jest coś takiego u nas, co chciałby Pan przenieść do siebie, zaszczepić w swojej gminie? - Bardzo się cieszę z tej wizyty i dziękuję za wspaniałe przyjęcie. Byłem w szkole, ośrodku pomocy społecznej i oczyszczalni ścieków. Zwróciłem uwagę na to, że w Norwegii jest jeden nauczyciel na 10 – 12 uczniów, a tu jeden na 20 – 30 i w klasach panuje wspaniała dyscyplina. Chciałbym żeby i u nas tak było. Jest wiele takich małych elementów, które zauważyłem i które chciałbym przekazać jak najszybciej po powrocie do Norwegii.
- Bardzo chwalił Pan sochaczewską bazę sportową. Czy w Norwegii także funkcjonują takie miejskie obiekty, duże kompleksy sportowe? - Właśnie planujemy budowę obiektów sportowych i chcemy, aby były najwspanialsze w Norwegii. Dużo czytałem o waszej ofercie – basenie, lodowisku, boiskach przy szkołach - chciałbym zapewnić swoim mieszkańcom tak rozbudowaną bazę. Nie można niestety wszystkiego zrobić w jednym roku. Najpierw staraliśmy się zapewnić miejsca w przedszkolach, szkołach i domach opieki dla osób starszych, następnie zbudować drogi, infrastrukturę związaną z obsługą lotniska, potem poprawić ofertę kulturalną, natomiast w tej chwili zaczynamy na poważnie zajmować się bazą sportową. Jeśli będziecie w Norwegii, zapraszam do nas, chętnie pokażę wszystkie nasze obiekty, ponieważ jestem burmistrzem bardzo dumnym ze swojego miasta i chętnie się nim pochwalę.
IG
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze