Co dzieje się w sprawie planowanej budowy portu lotniczego w Bielicach? Czy Lotnisko Sochaczew, jak nazywa się inwestycję, powstanie, jeśli tak, to kiedy? Czym obecnie zajmuje się spółka zarządzająca przedsięwzięciem? Jakie konsekwencje ma wycofanie udziałów ze spółki przez strategicznego, 40-procentowego inwestora?
Idea uruchomienia portu lotniczego w podsochaczewskich Bielicach ma już siedem lat. Zrodziła się w 2003 roku, kiedy to rząd ogłosił swoisty konkurs na nową lokalizację konkurencyjnego dla Okęcia lotniska obsługującego międzynarodowy ruch powietrzny w centralnej Polsce. Sochaczew znalazł się wówczas wśród siedmiu propozycji, zyskując pochlebne recenzje. Ale rząd do dziś nie podjął decyzji w tej sprawie. By szansy nie zmarnować, nasze lokalne władze samorządowe oraz grupa propagatorów pomysłu jeszcze w tym samym roku podjęła starania o uruchomienie w Bielicach portu dla tanich linii lotniczych, ruchu czarterowego i przewozów cargo. Starania te dziś czynione są przez spółkę Mazowiecki Port Lotniczy.
Czas mija i rodzą się pytania o lotnisko. Cisza w tej sprawie powoduje, że w odczuciu społeczności ziemi sochaczewskiej wizja uruchomienia portu staje się coraz bardziej mglista. Tymczasem przedstawiciele spółki Mazowiecki Port Lotniczy, na których barkach spoczęło ostatecznie doprowadzenie do budowy bielickiego lotniska cywilnego, zapewniają, że cisza jest pozorna, że cały czas trwają prace, które polegają przede wszystkim na spełnieniu wymogów, jakie narzucił spółce prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego, wydając promesę zezwolenia na założenie lotniska.
Wspomniana promesa to do dziś kluczowy dokument, który otworzył drogę do przekształcenia wojskowego lotniska w Bielicach na lotnisko cywilne i cargo. Przypomnijmy, wydał ją w lutym 2009 roku Urząd Lotnictwa Cywilnego. Promesa jest zapewnieniem, że jeśli spółka spełni wymogi wynikające z ustawy Prawo Lotnicze, otrzyma zezwolenie na uruchomienie lotniska. Dziś przedstawiciele Mazowieckiego Portu Lotniczego nie robią nic innego – jak właśnie spełniają narzucone ustawą warunki. Chodzi m. in. o badania, które pozwolą przygotować niezbędny „Raport Oceny Oddziaływania na środowisko” (inwentaryzacja flory i fauny, badania w zakresie ornitologii i chiropterologii), o opracowanie map do celów projektowych, dokumentacji technicznej w kwestiach wodno-prawnych, starania administracyjne o wydanie zgody na realizację inwestycji w zakresie uwarunkowań środowiskowych itp.
Procedury te są żmudne, ale nie mogą trwać wiecznie. Chociażby dlatego, że ważność promesy wynosi 36 miesięcy i spółka powinna się zmieścić w tym czasie ze spełnieniem warunków. Prezes Mazowieckiego Portu Lotniczego, Przemysław Nowak, podtrzymuje koniec roku 2013 jako termin uruchomienia portu. Zapewniono nas, że spółka ma za sobą 75% wymaganych prac, zatem brakuje już naprawdę niewiele do startu pierwszych samolotów pasażerskich. Ale nie oszukujmy się, do czasu uzyskania przez Mazowiecki Port Lotniczy wszystkich niezbędnych dokumentów, w tym zgody wojska, skarbu państwa i Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, pewności uruchomienia portu mieć nie można.
W ostatnim czasie wiele osób poddało w wątpliwość całą inwestycję w związku z wycofaniem udziałów ze spółki Mazowiecki Port Lotniczy przez strategicznego, austriackiego inwestora – Airports International (wspomniany fundusz inwestycyjny, specjalizujący się w inwestycjach z branży lotniczej, dotknął kryzys). Powstał problem znalezienia nabywcy na niemały – 40-procentowy pakiet akcji po Austriakach. Prezes Przemysław Nowak uspokaja, że trwają poszukiwania zastępczego inwestora, że są chętni na te akcje i nie ma z tej strony zagrożenia dla inwestycji. Tym bardziej, że pozostali akcjonariusze podtrzymują plan budowy lotniska. A są nimi: 25% Barbara i Zbigniew Komorowscy, 12,5% Województwo Mazowieckie, 10% Gmina Miasto Sochaczew, 10% Gmina Sochaczew, 2,5% Gmina Teresin.
Miejmy nadzieję, że mimo kryzysu spółce uda się znaleźć kolejnego, tym razem pewniejszego inwestora strategicznego. Bez pieniędzy port nie ruszy. Jak utrzymuje sam prezes Nowak, prace, które umożliwią start pierwszego samolotu, kosztować mają 150 milionów euro. A czy w obliczu wspomnianego kryzysu inwestycja w ogóle ma sens? - To najlepszy moment, bo możemy port zbudować taniej. Spadły ceny materiałów i prac, a za cztery lata, kiedy lotnisko ruszy, będzie po kryzysie. Przewozy pasażerskie znowu będą rosnąć, bo to jest naturalna kolej rzeczy. W pierwszym etapie powstanie terminal do odprawy 2,5 miliona osób rocznie. Chcemy uzupełniać Okęcie, a nawet jeśli powstanie lotnisko w Modlinie, to zajęcia wystarczy dla wszystkich. Liczę, że zdobędziemy minimum 20 procent rynku regionalnego. Nastawiamy się na przewoźników niskokosztowych, a także ruch czarterowy i cargo – twierdzi Przemysław Nowak (z wypowiedzi dla Katarzyny Mokrzyckiej dla GP/forsal.pl).
Zatem jeszcze poczekamy, a potem… zobaczymy.
figa
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ładne pieniązki ponoć dą na "lotnisko" którego nie ma, ponoć 1 mln co miesiąc , choć jak dla mnie to trochę chyba przesadzona kwota, miasto niedne i zadłużone jest.
I jeszcze ciekawostka! Nie można wejść na stronę spółki lotnisko. Po prostu nie działa. Chyba to obecnie niewygodna strona dla władz miasta, zwłaszcza pod względem składu zarządu, na który m.in. idą miejskie (nasze) pieniążki
Milion pasażerów to tysiąc miejsc pracy 2004-10-26
W Sochaczewie będzie tani port 2004-10-26
Trzecie TAK Lotniskową spółkę można zakładać - Echo Powiatu 2005-08-04
Podpisano porozumienie w sprawie lotniska w Sochaczewie 2007-02-14
To tylko niektóre tytuły z TEGO PORTALU!!! I do dziś bez zmian i bez szans na zmiany.
A miasto cały czas płaci, płaci, płaci, płaci.... To nasze pieniążki odlatują, odlatują, odlatują....
nie wierze w to, mam wrażenie iz artykuł został napisany na polecenie aby broń Boże ktoś komuś w trakcie kampanii nie wytknął tej sprawy i ten artykuł na byc tym wlaśnie remedium
Marzenia to piękna rzecz....ale niech się nie spełnią......
Ładne pieniązki ponoć dą na "lotnisko" którego nie ma, ponoć 1 mln co miesiąc , choć jak dla mnie to trochę chyba przesadzona kwota, miasto niedne i zadłużone jest.
I jeszcze ciekawostka! Nie można wejść na stronę spółki lotnisko. Po prostu nie działa. Chyba to obecnie niewygodna strona dla władz miasta, zwłaszcza pod względem składu zarządu, na który m.in. idą miejskie (nasze) pieniążki
Milion pasażerów to tysiąc miejsc pracy 2004-10-26
W Sochaczewie będzie tani port 2004-10-26
Trzecie TAK Lotniskową spółkę można zakładać - Echo Powiatu 2005-08-04
Podpisano porozumienie w sprawie lotniska w Sochaczewie 2007-02-14
To tylko niektóre tytuły z TEGO PORTALU!!! I do dziś bez zmian i bez szans na zmiany.
A miasto cały czas płaci, płaci, płaci, płaci.... To nasze pieniążki odlatują, odlatują, odlatują....